Wywiady

Octavia

2017-05-17

Octavia to wokalistka, autorka tekstów, producentka, flecistka. Ma na koncie płyty z muzyką jazzową, musicalową oraz z kolędami. Teraz szykuje nowy projekt muzyczny, który poznamy w całości po tegorocznych wakacjach. Zanim to nastąpi Octavia wystąpi na tegorocznym festiwalu w Opolu oraz na gali wyborów Miss Polski UK & Ireland w Londynie. Zapraszamy do lektury naszego wywiadu z Artystką.

Rozmowa z: Octavia

- „Plus Minus Infinity” to premierowy singel zapowiadający Twój pierwszy od 4 lat album studyjny, który ma się ukazać na jesieni. Piosenka jest jednocześnie zapowiedzią zmiany stylistycznej w Twej twórczości, na określenie której używasz hasła ‘future pop’. Możesz zdradzić więcej szczegółów dotyczących nowej płyty?

- Do tej pory wydałam cztery płyty, w tym album poświęcony Janowi Kiepurze, wydawnictwo z kolędami, płytę koncertową i album z muzyką sakralną. Płyty te nie są jednak dostępne w sprzedaży. Możliwe, że trafią do dystrybucji w przyszłości ponieważ cieszą się zainteresowaniem. Jednak nowy krążek, którego zapowiedzią jest „Plus Minus Infinity” to całkowicie autorski projekt. Ja skomponowałam muzykę, napisałam większość tekstów, stworzyłam swój styl. Co to oznacza? Nie chcę się mieścić w już stworzonych szufladkach, lecz tworzę na bieżąco, pod wpływem chwili. Wczoraj dostałam maila od pewnego dziennikarza muzycznego, który napisał, że „Plus Minus Infinity” to „pop z dodatkiem czegoś, czego on nie potrafi określić”.  

- Na początku „Plus Minus Infinity” zacytowałaś fragment „Góralu, czy ci nie żal”. Dlaczego wybrałaś ten właśnie klasyk polskiej muzyki ludowej?

- Zależało mi na słowiańskiej, romantycznej" nucie" i moje serce podyktowało mi taki wstęp do tej piosenki. 


- Pracujesz z osobą, która kiedyś współpracowała z Amy Winehouse….

- Tak, z perkusistą i producentem Troyem Millerem, który jest współautorem jednego z nowych utworów. Poznaliśmy się z podczas jakiegoś ‘jamu’. Jest to bardzo taneczna kompozycja, którą już 21 maja wykonam w Londynie podczas gali Miss Polski UK & Ireland. Piosenka ta trafi na nową płytę. Znakomicie się bawiliśmy tworząc ten utwór i myślę, że to po prostu słychać. Bardzo wiele się nauczyłam dzięki tej współpracy. Najlepiej posłuchajcie i od razu będziecie wiedzieć o czym mówię.

- Jesteś wokalistką, kompozytorką, producentką, flecistką i autorką tekstów. Czy któraś z tych „dziedzin” jest Ci bliższa czy wszystkie są dla Ciebie tak samo ważne?

- Hm, trudne pytanie. Wiesz, ja zawsze mierzę do najlepszych. Ideałem w tej kwestii jest dla mnie Mozart. On zarówno komponował, pisał muzykę klasyczną, jak i rozrywkową. Kompozytor, klawesynista, skrzypek ...Co jest więc dla mnie najważniejsze? Szczęście z obcowania ze sztuką każdego dnia.

- Jak już wspomniałaś, płyty z muzyką jazzową czy sakralną nagrałaś wiele lat temu. Czy nie obawiasz się, że idąc w nieco inne klimaty muzyczne możesz tamtą publiczność stracić, gdyż po prostu ona o Tobie zapomni?

- Nie, od dziecka wykonuje muzykę która mnie w danej chwili porusza. Zawsze mogę zagrać koncerty jazzowe, z muzyką sakralną czy musicalowe. Tak się złożyło, że teraz robię projekt, który jest skierowany do publiczności, która jest po prostu wrażliwa i lubi się bawić (śmiech). Czy słucha także jazzu nie mam pojęcia? Co nie znaczy, że zapomniałam o moich korzeniach muzycznych jazzie , hip-hopie, muzyce klasycznej. 

- Jaką metodę pracy w studio nagraniowym cenisz najbardziej? Długie i żmudne „grzebanie” w utworach czy też pójście „na żywioł”, wejście do studia, nagranie i jak najszybsze zakończenie pracy?

- Nie potrafię do końca odpowiedzieć na to pytanie. Gdy jest fajne studio nagraniowe z dobrymi fachowcami, to mogę tam siedzieć długo i sobie pracować, dogrywać. „Plus Minus Infinity” zostało nagrane w kilka minut w starym kościele, który miał świetną akustykę. Lubię też nagrywać u didżejów w domach, a z kolei ta kompozycja, przy nagrywaniu której pracowałam z Troyem Millerem, została nagrana u niego w studio. Także twierdzę, że najważniejsi są ludzie i klimat danego miejsca. Jako ciekawostkę dodam, że kilka dni temu stworzyłam kompozycję na moim telefonie. Było to tak autentyczne, z „brudami”, że po prostu się rozśpiewałam (śmiech). W żadnym studiu nie udałoby się tego powtórzyć i bardzo chętnie nagrałabym taką płytę „telefoniczną”. 


- Jesteś absolwentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Podyplomowego Studium Jazzowego im. H. Majewskiego w Warszawie, a także stypendystką Conservatorium A. Casselli w L'Aquilli i Santa Cecilia w Rzymie we Włoszech. Czy to klasyczne wykształcenie pomaga czy przeszkadza w karierze na scenie pop?

- Największym bonusem moich studiów było poznanie dużej ilości ludzi. Przyznam, że nie byłam najpilniejszą studentką (śmiech). A wynikało to po części z tego, że w czasie studiów pracowałam w Filharmonii Narodowej. Pomimo, że miałam problemy ze zrealizowaniem podstawowego programu tych uczelni, to jednak nikt nie mógł mi zarzucić, że jestem leniwa. W końcu uczyłam się po to, by koncertować. Zresztą zobacz, że wielu artystów pop nagrywa czy nagrało płyty jazzowe. Teraz Lady Gaga, a kiedyś między innymi George Michael. Jazz był kiedyś uznawany za muzykę pop. Uważam, że najbardziej twórcze są skrajności. Ja tworze sztukę a w szufladki stylistyczne niech chowają mnie inni. 

- Kilka lat temu nagrałaś album „Nessum Dorma” poświęcony Janowi Kiepurze. Dlaczego akurat jemu?

- Od dawna byłam zafascynowana postacią Jana Kiepury. Jestem dumna, że był on Polakiem i cieszę się, że dzięki współczesnej technice udało mi się zrealizować z nim duet w jednym z utworów. Tamtą płytę nagrałam z towarzyszeniem big bandu i orkiestry – w Londynie oraz w Polsce.  Nie było jeszcze jej premiery. Na razie jednak nie mogę się doczekać kolejnych koncertów z moim nowym projektem. To będzie jazda (śmiech).

- Dziękuję za rozmowę.

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek