Wywiady

Sławomir Grzymek i Pijani

2017-06-28

Sławomir Grzymek i Pijani powrócili z nową płytą. „Piosenki (Nie)Popularne” to kolejna dawka opowieści miejskich, tradycji i trudnych ulicznych historii. Rozmowa ze Sławkiem to niezwykłe doświadczenie, bowiem historiami, które ma do przekazania, mógłby obdzielić kilku rozmówców. Poniżej zapis naszej rozmowy.

Rozmowa z: Sławomir Grzymek

MM: Zastanawiam się, czy dużo masz jeszcze takich pijackich i knajackich historii na podorędziu?

SG: Te piosenki mają taki charakter, ponieważ w miejscu, z którego pochodzę, takie klimaty mnie otaczają. Myślę, że tego knajactwa jest także trochę we mnie. Wydaje mi się, że to dotyczy nie tylko Rzeszowa, ale każdego miasta. Zresztą Rzeszów był miastem robotniczym. Wiele osób przyjeżdżało do niego za pracą z różnych stron. Ci ludzie przywozili ze sobą niesamowitą kulturę, więc to się wszystko ścierało z rodowitymi mieszkańcami. A te piosenki pojawiły się, ponieważ jeden z moich przyjaciół zwrócił mi uwagę, że mam dużo do opowiedzenia. I tak – nie brakuje mi takich historii.

MM: Pytam, ponieważ mam wrażenie, że „Piosenki (Nie)Popularne” to po prostu kolejny taki zestaw opowieści?

SG: Mam całą szufladę takich piosenek. Akurat na tę płytę wybrałem piosenki, które były już dojrzałe, odleżały się. Wszystkie teksty są oczywiście moje. Chciałem też ocalić od zapomnienia bohaterów moich piosenek, bo część z nich już nie żyje. Z drugiej strony nie chciałem przywoływać starych duchów i nie wyrządzić nikomu żadnej krzywdy. W książeczce brakuje tekstów, bo po pierwsze sporo jest zwrotów marginalnych, wschodnich, do których potrzebny byłby słownik, a po drugie nie chciałem obnażać tej płyty całkowicie.

MM: „Basówkarz” to Twoje oryginalne określenie?

SG: Tak, to ja wymyśliłem ten termin. To taki człowiek, który stoi gdzieś tam w zadymionej knajpie i do końca nie umie grać (śmiech).

MM: Słuchając tych utworów mam wrażenie, że zaraz zaczniesz kaszleć…

SG: (śmiech) Mój głos tak brzmi, ponieważ miałem przetrącony nos. Do tego doszło zmanierowane gardło, wynikające z mojego stylu prowadzenia się. Kiedy zaczynam śpiewać, to tak zaczyna specyficznie brzmieć.

MM: Czy „Golem Zawodowiec” to rzeszowski odpowiednik „Leona Zawodowca”?

SG: To piosenka o ludziach młodych, którzy przychodzą na ulice i odchodzą. Czasem odchodzą, bo muszą, a czasem dlatego, że nie ma dla nich roboty. Albo zostają i staczają się… Zatracają się w hierarchii.


MM: Z kolei „Wacek Szklarz” to utwór, który ma jakby dwie części.

SG: Ten utwór opowiada o człowieku, którego znałem osobiście. Bardzo dużo przeżył. Kolegowaliśmy się. Niestety już nie żyje. Była bardzo otwarty na ludzi i bardzo dużo widział, ale nie umiał się odnaleźć w tej rzeczywistości. Mówiło się na niego w żargonie „Szklarz”, ponieważ był dobry na ulicy. „Szklił zęby”, liczyła się jego siła. I z tego żył. A piosenka rzeczywiście zmienia się w pewnym momencie i innymi dźwiękami dostosowuje się do jej narracji.

MM: Czemu w sumie nadałeś tytuł płycie „Piosenki (Nie)Popularne”? Przecież to są żywe historie.

SG: Myślę, że to, co chciałem przekazać w tych piosenkach, absolutnie nie jest popularne, natomiast jest prawdziwe i – jak słusznie zauważyłeś – żywe. Ktoś może zapytać, dlaczego właśnie tak śpiewam o swoim mieście. Ale ono właśnie takie jest, czy raczej było. Tam jest esencja jego kultury, bo dziś jest ono zupełnie inne. Ludzie o tym zapominają. Myślę, że podobnie jest z warszawską Pragą, która przecież jest piękna, ale też się zmienia. Ja jednak czuję się tam jak u siebie, bo to jest ten folklor, który jest mi bliski. Nie można uciekać od tradycji.

MM: Długo będziemy czekali na kolejne piosenki?

SG: Mam nadzieję, że nie. Chcę, żeby następna płyta była bardziej dojrzała i potraktowana z większym dystansem, a także brzmiała bardziej współcześnie. Zmienimy instrumentarium. Pojawi się na przykład akordeon. Zrobi się to może trochę bardziej klezmerskie. Przed nami jeszcze koncerty, które cały czas staramy się załatwić. Chcemy się zweryfikować z publicznością.

MM: Dziękuję bardzo za rozmowę.


Rozmawiał: Maciej Majewski