Wywiady

Kobieta Z Wydm

2017-09-08

„Umarł Król, niech żyje Kobieta z Wydm” – ta parafraza chyba trafnie oddaje wspólny projekt Iwony Król, Błażeja Króla i Mateusza Rychlickiego. Grupa ma na swoim koncie debiutancki album „Bental” i regularnie koncertuje. Wystąpiła m.in. na tegorocznym Off Festivalu. Krótko po koncercie miałem okazję porozmawiać z jej członkami.

Rozmowa z: Iwona Król / Błażej Król / Mateusz Rychlicki

MM: Słuchając Was dziś, odniosłem wrażenie, że utwory znane z „Bental” na żywo zabrzmiały dużo dramatyczniej i rozpaczliwiej.

BK: Wiesz, koncert generuje trochę innego rodzaju emocje, niż studio, gdzie łapiesz dany pomysł i go realizujesz. Obecnie tworzymy zupełnie nowy twór, bo gdyby teraz, po tych kilkunastu zagranych koncertach zarejestrować nas na żywo z tym materiałem, to miałby się on zupełnie inaczej w stosunku do tego, co zarejestrowaliśmy na płycie. Album jest zamknięciem pewnej chwili – gorszej lub lepszej, natomiast koncert to jest coś, co pracuje.

MR: Aleodnosząc się do tego, co powiedziałeś, że koncert brzmiał bardziej dramatycznie, to akurat wychodzi nam zupełnie naturalnie. Też to tak odczuwamy i nie jesteśmy tym zaskoczeni. Myślę, że z czasem będzie to jeszcze bardziej zauważalne. Słuchamy ostatnio dużo płyt deathmetalowych, więc sądzę, że przełoży się to na wspólne granie.

MM: Wiem, że nazwa tego zespołu została zainspirowana tytułem książki, którą jednocześnie czytaliście, natomiast przyszła mi do głowy taka luźna myśl, że ten projekt spokojnie mógłby się nazywać Królowie, chociażby dlatego, że tym samym zamknęlibyście temat Króla, zwłaszcza, że występowaliście już we dwójkę.

IK: Gdybyśmy adoptowali Mateusza, to jak najbardziej (śmiech). Na koncercie, o którym mówisz, zagraliśmy „Amnezję”, którą napisaliśmy specjalnie na ten występ (chodzi o mini festiwal Odcinki, który poruszał problem mizofonii, czyli nadwrażliwości na dźwięki – przyp. MM). Początkowo ten utwór trwał 20 minut. Wtedy nie zakładaliśmy, że ten projekt będzie się nazywał Kobieta z Wydm. Tam zaczęła się jednak moja historia muzyczna.

MM: No właśnie – parokrotnie podkreślałaś, że muzykiem dopiero się stajesz. Rzeczywiście nigdy wcześniej nie grałaś?

IK: Nie, i nie uważam się za muzyka. Od tamtego koncertu się zaczęła moja przygoda. Wcześniej byłam pierwszym słuchaczem tego, co robi Błażej. To naturalnie przeszło na mnie i zaczęliśmy razem próbować coś zrobić. Powstała Lauda, czyli nasz wspólny duet. Później Błażej zawiesił działalność Króla, a że wcześniej znaliśmy się z Mateuszem, który też grał właśnie w Królu, to wszystko zaczęło się ze sobą łączyć i powstała Kobieta z Wydm.

MM: A do kogo należą dłonie, które znajdują się na okładce płyty?

IK: Nie wiemy, czyje są to dłonie. Na pewno nie nasze. Tę okładkę zrobiła nam Sandra Sygur, a ją poznaliśmy, kiedy robiła plakat na koncert Króla w Łodzi, który nam się spodobał.

BK: Poprosiliśmy ją o pomoc, zdaliśmy się na jej wrażliwość i w taki sposób wyraziła to, co my zawarliśmy na płycie.


MM: Błażej, zawsze jak jest apogeum popularności danego projektu, to go kończysz. Tak było i z Królem i z UL/KR. Czy to znaczy, że mamy się spodziewać rychłego zakończenia Kobiety z Wydm?

BK: Nagraliśmy już jeden zupełnie nowy utwór Kobiety z Wydm, którym mamy nadzieję, że wypuścimy być może w formie ep-ki, choć marzy nam się siedmiocalowy winyl albo kaseta. Dlatego ten projekt będzie trwał nieco dłużej (śmiech). Mamy frajdę z tworzenia i grania razem.

MR: Mówisz, że Błażej rozwiązuje swoje projekty, kiedy osiągną pewien pułap, a ja z kolei jestem długowieczny i sądzę, że to też ma wpływ na to, że Kobieta z Wydm nie będzie jednorazowym projektem.

IK: A ja jestem nakręcona i fajnie gra mi się koncerty. Chciałabym robić to dłużej.

MM: Patrząc na was na scenie, odniosłem wrażenie, że jesteście bardzo dobrze zgrani. Błażej polega na milisekundach, bo prowadzi to wszystko muzycznie.

BK: Ja właśnie muszę za nimi nadążać. W tym wypadku tyran, jakim podobno jestem, jedzie na karnym koniku, kucyku (śmiech). Pozostali są mustangami. Pomimo pewnych ustaleń, prądy, które są na scenie generują w nas takie rzeczy, że czasem jest dramat, a innym razem romantyzm.

MM: Ze sceny zadałeś publiczności pytanie: Czy wszyscy mamy  tak samo, czy każdy ma inaczej? A jak Ty uważasz?

BK: Nie wiem. A jak Ty sądzisz?

MM: Myślę, że uległeś podpowiedzi publiczności, że jest nas 7 milionów. Ja bym powiedział, że 7 miliardów…

BK: A to akurat jest najmniej ważne, ile rzeczywiście nas jest. Czy to są trzy osoby, czy nawet trzydzieści miliardów, to i tak jest to przerażające. Wyobrażasz sobie trzy osoby, które mają tak samo, albo trzy miliardy? Tak samo to działa. Jedna masa to przekleństwo.

MM: A czy można określić kierunek w jakim Kobieta z Wydm pójdzie dalej?

BK: Jeśli to pójdzie w tym kierunku, jak ten jeden utwór, który już mamy, to będzie tak jak na koncercie – bardziej dramatycznie, niż było.

IK: Ja bym powiedziała, że będzie bardziej mrocznie.

MR: Każdy z nas używa różnych określeń, ale myślimy o tym samym.

MM: Nadal są tarcia na próbach?

BK: Tak, tarcia muszą być. Na samym poślizgu byśmy nic nie osiągnęli.

MM: A czy jesienią będziecie grali koncerty?

BK: Tak, planujemy trasę sygnowaną nowym wydawnictwem.

MM: Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Maciej Majewski