Wywiady

Bad Breeding

2017-09-09

Brytyjska grupa Bad Breeding jest uznawana za czołowego przedstawiciela nowej brytyjskiej sceny punk. Już dziś grupa rozpocznie trzydniową wizytę w naszym kraju. Z tej okazji na serię naszych pytań odpowiedział wokalista Chris Dodd.

Rozmowa z: Christopher Dodd

- Jesteście określani jako „najlepszy nowy zespół punkowy w Wielkiej Brytanii”. Co oznacza dla Ciebie bycie punkiem w 2017 roku?

- Szczerze mówiąc: nie wiem. Ten gatunek muzyczny jest tak często zawłaszczany kulturowo i finansowo, że stał się tylko kolejnym produktem. Jeśli dokładnie zagłębisz się w niektóre sceny muzyczne, to zorientujesz się, że wciąż jest tam wielu ciekawych ludzi i zespołów prowadzących interesujące dyskusje dotyczące kultury oraz polityki. Dla Bad Breeding najistotniejsza jest możliwość wypowiedzenia własnego zdania i pewność, że możemy się podzielić naszymi opiniami bez bycia zepchniętymi na margines.

- Na początku ruchu punk ważne było hasło „no future no hope”. Czy obecnie je podzielasz?

- Nieszczególnie. Co prawda w naszych utworach śpiewam dużo o rozczarowaniach i nihilizmie, ale wynika to z potrzeby wykrzyczenia naszej porażki i defetyzmu - by użyć pesymizmu jako sposobu na skanalizowanie własnej odrazy.

- Pochodzicie z miasta Stevenage będącego jednym z przedmieść Londynu. Jaki wpływ ma to miejsce na Waszą twórczość?

- Życie w Stevenage wyznacza w znacznym stopniu tematykę naszych kompozycji. Jest to bowiem miasto, które zawsze było tłamszone przez wszystkie rządy.

- Ostatni album Bad Breeding jest zatytułowany „Divide”. Jak ten tytuł odnosi się do zawartości płyty?

- Tytuł jest ukłonem w stronę wydarzeń, które rozgrywały się wokół nas, gdy nagrywaliśmy tę płytę. Sesje nagraniowe ukończyliśmy w sierpniu 2016 roku, a więc w okresie, gdy w Wielkiej Brytanii trwała zażarta debata przed referendum unijnym.  W jej trakcie powstawało wiele toksycznych i spornych koncepcji, które bardzo podgrzały atmosferę w naszym kraju. O tych podziałach jest ta płyta.


- Tytuły niektórych kompozycji na „Divide” to: “Death”, “Loss”, “Anamnesia”, “Leaving”, “Endless Impossibility”. Nie brzmią one zbyt optymistycznie i chyba nie tylko Brexitem były zainspirowane? Skąd czerpiesz inspiracje do swoich tekstów?

- Zewsząd. Wiele z nich to osobiste komentarze do wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. Nigdy nie starałem się, by moje teksty były zbyt moralizatorskie. Jak już wspomniałem, część tekstów dotyczy wydarzeń wokół referendum Brexit, ale niektóre z nich mają też wydźwięk bardziej osobisty.

- Płyta „Divide” ukazała się niemal równo rok po poprzednim Waszym albumie „Bad Breeding”. Dlaczego zdecydowaliście się tak szybko nagrać i opublikować nowe wydawnictwo?

- To tylko kwestia naszego sposobu pracy. Niemal cały nasz czas poświęcamy działalności muzycznej i próbom, więc gdy nadchodzi pora na tworzenie nowych kompozycji, staramy się robić to szybko i sprawnie. Ale istotne było także to, że płyta powstawała podczas burzliwego okresu na brytyjskiej scenie politycznej i zależało nam na wydaniu jej właśnie wtedy. Album ukazał się w kwietniu tego roku. 

- Jaka jest Wasza ulubiona forma nagrywania muzyki? Preferujecie długie sesje nagraniowe czy raczej rejestrację muzyki na tzw. setkę?

- Nie mamy tyle kasy, aby siedzieć długo w studiu nagraniowym, więc staramy się zawsze zamknąć całość w ciągu kilku dni. Obie dotychczasowe płyty Bad Breeding zostały nagrane na żywo w studiu. Do tego, co zarejestrowaliśmy grając wspólnie w trakcie sesji nagraniowych dołożyliśmy tylko pewne elementy „noise’owe” dodające tym kompozycjom dźwiękowego brudu i hałasu.


- Pierwszy Wasz album wydaliście sami, zaś „Divide” zostało opublikowane przez niezależną wytwórnię La Vida Es Un Mes Discos. Zastanawiam się: gdybyście dostali ofertę z dużej, niekoniecznie niezależnej wytwórni, jaka byłaby Wasza odpowiedź? Z jednej strony, wydając płyty niezależnie, możecie robić co chcecie, ale z drugiej strony, kontrakt z większym labelem pozwoliłby Wam dotrzeć z Waszym przekazem do większej grupy odbiorców.

- Myślę, że nasza decyzja byłaby uzależniona od tego, z jakimi ludźmi mielibyśmy współpracować. To dla nas bardzo ważne: praca z osobami, które podzielają nasze zasady. Oczywiście współpraca z większą wytwórnią też miałaby swoje plusy, ale my staramy się pracować jak najbardziej niezależnie. Autonomia jest dla nas bardzo istotna, aczkolwiek najbardziej zależy nam na tworzeniu sztuki, która dociera do ludzi i sprzyja prowadzeniu ważnych dyskusji.

- Wydajecie płyty co rok. Wnioskuję więc, że macie już w zanadrzu jakieś nowe nagrania?

- Tak, od wydania „Divide” pracujemy nad kilkoma rzeczami. Jednak nie mieliśmy dotąd czasu, aby zagrać porządną trasę promującą ostatnią płytę, więc zabierzemy się za nagrywanie nowego materiału, gdy tylko wrócimy z Europy. Ale przed rozpoczęciem trwającego właśnie tournée spędziliśmy kilka wolnych dni w Berlinie i pracowaliśmy tam nad pewnymi pomysłami na nowe nagrania.

- No właśnie…Jak spędzacie wolny czas, gdy nie jesteście w trasie bądź nie pracujecie nad nowymi nagraniami?

- Jeśli mam być szczery, to cały nasz wolny czas wypełnia muzyka. Wszyscy pracujemy zawodowo, co oznacza, że wieczory i weekendy poświęcamy na próby oraz koncerty.

- Dziękuję za wywiad. 

BAD BREEDING

09.09. Wrocław, Carpe Diem

10.09. Warszawa, Pogłos

11.09. Kraków, Świetlica


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek