Wywiady

Bovska

2017-10-24

Od premiery drugiego albumu Bovskiej zatytułowanego "Pysk" minęło już pół roku. Spotkaliśmy się z Artystką, by zapytać między innymi co robi obecnie, jakie są jej plany nagraniowe, a także współpracę z reżyserami i projektantami jej klipów oraz kostiumów.

Rozmowa z: Bovska

 - Na Twoim profilu FB, na określenie wykonywanej przez siebie muzyki, użyłaś pojęcia „art-pop”. Jakbyś to hasło rozwinęła w kontekście Twoich płyt?

- Jest to określenie, którego użył jeden z moich fanów. Spodobało mi się, gdyż oddaje ono także moje podejście do muzyki, jak i całej Bovskiej. A więc nie tylko dźwięki, ale także elementy plastyczne i wizualne, które sama tworzę. Jeśli chodzi o warstwę muzyczną, to z jednej strony mieścimy się w kategorii „pop”, ale z drugiej strony…nie chodzę na żadne kompromisy, nie myślę o tym, aby ta muzyka była chwytliwa, ale to, co tworzę sprawia mi frajdę, więc pomyślałam, że „art-pop” idealnie oddaje klimat mojej muzyki.

- Dwie dotychczasowe płyty Bovskiej ukazały się na przestrzeni roku. Czy masz więc już może jakieś pomysły na nowe nagrania?

- Nagrałam już trzy nowe piosenki, ale zrobiłam to na użytek konkretnych projektów nie związanych z nową płytą Bovskiej. Jeden z nich to duży projekt inspirowany „Lordem Jimem” Josepha Conrada. Literatura mnie bardzo inspiruje, więc bardzo się ucieszyłam z tego zadania.

Natomiast nie sądzę, że wydam trzecią płytę rok po premierze „Pyska”. Z doświadczenia wiem, że życie nowego albumu jest dłuższe niż rok.

- Twoja twórczość przypadła do gustu twórcom filmowym. Twoje kompozycje zostały wykorzystane w serialu „Druga Szansa” TVN-u. Skąd według Ciebie takie zamiłowanie do muzyki Bovskiej w filmowym światku?

- Wydaje mi się, że twórców filmowych przyciągają  teksty moich piosenek. To, że nie mówią one „wprost” może być świetnym uzupełnieniem bądź rozszerzeniem akcji filmu. Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Myślę, że jest w tym duża doza przypadku i szczęścia.

- Twoje teksty są bardzo ważnym elementem Twojej twórczości muzycznej. Mają one źródło w Twoich doświadczeniach a może w obserwacji otaczającego Cię świata?

- Zarówno z moich doświadczeń, jak i obserwacji, które staram się kondensować w teksty piosenek. Ale część moich tekstów dotyczy również odczuć bliskich mi osób, w których życiu uczestniczę. Do inspiracji zaliczam również literaturę i język, którym posługują się pisarze. Dlatego czytam dużo polskich książek, w których nie ma pośrednika w postaci tłumacza. Każdy z nas ma swój zestaw słów, którym się posługuje i jest to niebywale interesujące zagadnienie.


- Jesteś artystką niezależną w wielu aspektach, ale przy tworzeniu klipów współpracujesz z reżyserami, a przy powstawaniu strojów w których występujesz na scenie – z projektantami mody. Jak wygląda Twoja współpraca z nimi? Czy dostosowujesz się do ich wizji czy też starasz się przeforsować swoje pomysły?

- Aby powstało wartościowe dzieło, trzeba dać wolność twórczą artyście z którym się współpracuje. Staram się określać ogólne ramy, które są efektem mojej wrażliwości estetycznej. I twórców, z którymi współpracuję dobieram tak, abym była pewna, że zrozumie on moją wizję i wrażliwość. Dzięki temu wiem, że nie będzie w tych kwestiach żadnych nieporozumień. Na przykład w przypadku teledysku do utworu „Cyrk” miałam wizualne inspiracje, i okazało się że  Martyna Iwańska ma niesamowicie podobne. Mało tego: mogę nawet powiedzieć, że nasze wizje się pokryły i zgodziłam się bez dyskusji na jej wizję teledysku. Z kolei jeśli chodzi o stroje, to współpracuję z młodą i bardzo uzdolnioną projektantką Karoliną Mikołajczyk, która jest po ASP. Korzystam zarówno z jej projektów stworzonych na potrzeby jej kolekcji, jak i zaprojektowanych specjalnie dla mnie. Używam tkanin z ‘printami’ mojego autorstwa, więc w pewnym sensie też mam udział w powstawaniu tych projektów. Karolina ma moje zaufanie, ale i tak filtruje projekty przez to jak wygląda specyfika mojego ciała lub w czym najlepiej wyglądam.

- Czy te kostiumy powstają pod konkretne projekty takie jak koncerty czy teledyski czy też są to specjalne kolekcje?

- Nie, nie stać mnie na kolekcje (śmiech), chociaż tak byłoby najlepiej.  Ubrania są projektowane pod trasy koncertowe, chociaż sukienka, którą zagrałam większość letnich koncertów powstała do teledysku. Z kolei teraz, na moje jesienne występy zostanie przygotowany nowy strój. Jest też w tym projekcie jeden element, który pochodzi z dyplomowego projektu Karoliny, a który pokochałam do tego stopnia, że kupiłam go od niej. Jest bardzo charakterystyczny i myślę, że będzie mi długo towarzyszył.

- Jesteś ilustratorką książek i graficzką. Jak ta działalność wpływa na Twoją twórczość muzyczną? A może muzyka oddziałuje na Twoją pracę ilustratorską i graficzną?

- Myślę, że moja praca bardzo wpływa na wizualną stronę Bovskiej, gdyż np. szata graficzna płyt jest mojego autorstwa. Natomiast nie wiem, czy muzyka ma wpływ na moją działalność ilustratorską. Nie wierzę już w synestezji sztuk. Kiedyś byłam zainteresowana wieloma formami sztuki i chciałam je łączyć ze sobą. Próbowałam na różne sposoby i za każdym razem dochodziłam do ściany. Trzeba być dobrym w jednej dziedzinie, a gdy się robi kilka rzeczy po trochu, to nic z tego nie wychodzi. Gdy pracuję nad nowym albumem, to jednocześnie nagrywam muzykę i pracuję nad oprawą graficzną. Ale projektując grafikę staram się, aby była to najlepsza grafika pod słońcem. Gdy nagrywam muzykę, to robię wszystko, by była ona na jak najwyższym poziomie. Potem połączenie tych dwóch samodzielnie funkcjonujących form zaczyna tworzyć swój świat i żyć własnym życiem. Być może moja twórczość graficzna i ilustratorska ma jakiś wpływ na dźwięki, które tworzę, ale to chyba jest już poza moją percepcją. Nie mnie to oceniać.

- Twój drugi album „Pysk” jest odrobinę mocniejszy brzmieniowo od debiutu. Czy myślałaś o wprowadzeniu do swojej muzyki elementów rockowych?

- To jest dobre i ciekawe pytanie. Ja nie uznaję podziałów gatunkowych w muzyce. Nie potrafię w nich funkcjonować. Ta sama muzyka, która w moim przypadku jest nazywana elektroniczną, po użyciu innych instrumentów i aranżów, byłaby rockiem. Myślę, że jakieś elementy rocka pojawią się w przyszłości w moich piosenkach. Tak samo jak pojawi się na przykład techno-house czy drum’n’bass. Mało tego: ostatnio nagraliśmy piosenkę z użyciem gitary i mieliśmy z tego ogromną przyjemność. Wiesz, do tej pory nie było w moich piosenkach gitar, i był to zabieg bardzo świadomy. Obecnie jest dużo brzmień gitarowych, także w piosenkach pop. Poza tym ja nie gram na gitarze, jedynie na instrumentach klawiszowych.

- A czy wyobrażasz sobie Bovską gościnnie w projekcie rockowym?

- Jak najbardziej. Latem tego roku występowałam z L.U.C. w jego projekcie Rebel Babel i był to właśnie przykład projektu ponad podziałami gatunkowymi. W tym projekcie hip-hop został połączony z orkiestrą dętą i weszłam w to z ogromną przyjemnością. Ten dialog muzyczny przekłada się w przekazie na dialog międzyludzki. Tak jak w muzyce nie ma podziałów, tak tych podziałów nie musi być między nami. I tak jak z chęcią flirtuję z hip-hopem, tak bardzo chętnie wystąpiłabym z rockowym wykonawcą. Nie ukrywam, że hip-hop czy electro-pop są bliskie mojemu sercu, ale słucham też na przykład francuskiej grupy Phoenix, które jest takim post-beatlesowskim rockowym graniem.

- Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek