Wywiady

Panie

2017-11-16

Ciekawie układają się losy łódzkiej grupy PANIE. Wczesne pomysły nagranie, kilka lat przerwy, powrót, nowe nagrania i wreszcie płyta zatytułowana „Pies Baskervillów”. O tym, co było, co jest i co będzie się działo w obozie zespołu, opowiedział mi jego basista - Bogdan Graczyk.

Rozmowa z: Bogdan Graczyk

MM: Panie założyliście w 2001 roku, potem graliście i było 6 lat przerwy. Po co ona była?

BG: Myślę, że po prostu dostaliśmy w łeb za zbyt naiwne marzenia. Zaczynaliśmy grać, jak mieliśmy po 16-17 lat i wtedy myśleliśmy, że to wszystko jest autostradą do nieba. To starcie z rzeczywistością okazało się fiaskiem i dlatego potrzebowaliśmy przerwy. Musieliśmy stworzyć sobie warunki do grania. Przez 6 lat nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Pewnego wieczoru zadzwonił Paweł (Erdman, wokalista – przyp. MM) i zaproponował, byśmy wznowili granie. Przystałem na to. Wróciliśmy do grania, ale już z innym podejściem, w którym przestała nas interesować otoczka i zaczęliśmy się koncentrować na robieniu naszej własnej muzyki. Sądzę, że potrzebowaliśmy tej przerwy, by do takich wniosków dojść.

MM: A skąd pomysł, by zatytułować płytę tak jak jedna z książek z przygodami Sherlocka Holmesa „Pies Baskervillów”?

BG: To hasło rzucił ojciec Pawła. Słuchając jednego z numerów, powiedział, co Pies Baskervillów powinien zrobić ze wszystkimi. Ten motyw i zawodzenie Psa Baskervillów stały się motywem przewodnim tej płyty. Jak ją składaliśmy, to gdzieś w tle nam szczekał dziki pies (śmiech).

MM: „Psychohardpop” to termin uknuty przez was. Mnie skojarzył się z „Psychopopem” Pudelsów, zwłaszcza że muzycznie też jest to do siebie zbliżone.

BG: Być może jest to zbliżone. Wymyśliliśmy ten termin na odczepne, żeby nie było, że robimy muzykę dla inżyniera Mamonia. Nie chcieliśmy się z nikim ścigać, dlatego postanowiliśmy stworzyć swój własny tor wyścigowy. Nazwaliśmy go Psychohardpopem tylko po to, by samemu jeździć nim w kółko.

MM: Długo pisaliście utwory na tę płytę?

BG: Połowa płyty ma piętnaście lat, a druga część dwa lata (śmiech). Do części utworów zdążyliśmy się już przyzwyczaić, a reszta jest dla nas ciągle świeża. To wszystko razem spięło się w studiu z naszym realizatorem Pawłem Cieślakiem. Szalenie sobie cenimy tę współpracę. Paweł jest wizjonerem. Przedstawiliśmy mu szesnaście propozycji utworów i on nam pomógł wybrać tę szczęśliwą dwunastkę, która znalazła się na płycie. Potem nadał tym utworom ostateczne brzmienie i wtedy tak naprawdę było słychać, które utwory są starsze, a które są zupełnie nowe.


MM: W utworze „Dziewięć” te wtrącenia symbolizują głos wewnętrzny?

BG: Tak. Rozmawialiśmy o Zespole Tourette'a i chodziło nam o nagłe wyskakiwanie poza emocje, kiedy odzywa się taki zaskakujący głos.

MM: Mam wrażenie, że wierzycie także we własne słowa, bo w tym samym utworze rzucacie: „Oto słowo moje – niech mu będą dzięki”.

BG: Umówiliśmy się z Pawłem, że słowa w naszej muzyce są bardzo ważne. A że piszemy teksty wspólnie, staramy się do nich przykładać i poświęcamy im nawet więcej czasu, niż muzyce. Muzyka bowiem dzieli się bowiem u nas przez trzy osoby, a teksty przez dwie. Proces tworzenia muzyki jest dużo bardzo organiczny.

MM: Linia basu w „Kewin Uciekaj” bardzo przypomina tą z „Walk On The Wild Side” Lou Reeda. To celowe?

BG: Nie (śmiech). Ten utwór ewoluował w studiu. My jesteśmy muzycznymi ignorantami (śmiech). Stało się to zupełnie nieświadomie.

MM: A skąd Iza Lach w tym numerze?

BG: Długo szukaliśmy odpowiedniegogłosu, który rozbuduje ten utwór. Pamiętam, że przesłuchiwaliśmy z Pawłem nagrania wszystkich śpiewających dziewczyn w Polsce na Spotify i trafiliśmy na Izę. Okazało się, że ona zna się z Pawłem Cieślakiem i zgodziła się zaśpiewać.

MM: Czemu na płycie nie ma utworu „Masaż serca”, który napisaliście już po powrocie?

BG: Napisaliśmy dwa numery „Chodźmy na wojnę” oraz właśnie „Masaż serca”, ale były one na tyle daleko od siebie, że nie kleiły nam się z płytą. A ponieważ to były pierwsze utwory, które zrobiliśmy z Pawłem Cieślakiem, to po ich nagraniu wiedzieliśmy, że chcemy z nim zrobić całą płytę.

MM: Co dalej?

BG: Chcemy zrobić klip do „Kewin Uciekaj”. Przymierzamy się też do kolejnych koncertów, o których będziemy informować na naszym fanpage’u na Facebooku

MM: Dziękuję bardzo za rozmowę.


Rozmawiał: Maciej Majewski