Wywiady

List Otwarty

2017-12-14

Szczecińska formacja List Otwarty wciąż promuje swój debiutancki krążek „Bałagan”. Panowie przymierzają się już jednak do kolejnego albumu. O niuansach debiutu i dalszych poczynaniach opowiedzieli mi wokalista i tekściarz Bartłomiej Mieżyński oraz basista Aleksander Więcław.

Rozmowa z: Bartłomiej Mieżyński / Aleksander Więcław

MM: Długo pracowaliście nad „Bałaganem”. Rozumiem, że te kompozycje powstały jeszcze jako solowe kawałki Bartka, potem sformowała się Szajkobanda, która przeszła w List Otwarty?

AW: Właściwie to po części tak było, bowiem nie wszystkie numery wzięły się od solowych wersji. Obaj z Bartkiem byliśmy zaangażowani w proces twórczy.

BM: Tak, wszystkie numery stworzyliśmy już zespołowo. Natomiast podstawą do założenia zespołu były moje solowe poczynania. To przerodziło się w dużo lepszy projekt. Punktem wyjścia były jednak bity, które tworzyłem. Potem stwierdziłem, że fajnie byłoby do tego dołożyć głos, a że nie umiem śpiewać, to naturalnie przyszło nawijanie (śmiech). Natomiast proces formowania zespołu zajął więcej czasu i był dużo bardziej skomplikowany.

MM: Płyta jest bardzo krótka, ale bardzo gęsta, wręcz przeładowana. Dużo przesialiście?

AW: Często słyszymy ten zarzut, że na raz za dużo jest i muzyki i tekstów. Warstwa liryczna jest gęsta, a do tego dość trudna, w związku z tym może to być ciężkie w odbiorze przy pierwszym odsłuchu. Staraliśmy się zrobić to najlepiej, jak tylko potrafiłem.

BM: Kiedy pisałem teksty na „Bałagan”, to nie dało się wszystkiego zmieścić w jednym krótkim zdaniu, mimo iż się starałem. Wywody wyszły jednak długie. Teraz będę to dopiero zmieniał.


MM: Bartku, to jest Twoja naturalna maniera deklamacji?

BM: Tak, to maniera, która wyewoluowała przez lata. Myślę, że ona się będzie dalej zmieniała. W porównaniu z moimi solowymi dokonaniami, teraz znacznie bardziej przykładam się chociażby do dykcji.

MM: Pytam, bo brzmisz jak O.S.T.R., tylko trochę brakuje Ci flow.

BM: Słyszałem już wiele razy, że brzmię jak O.S.T.R., natomiast w żaden sposób się nim nie inspiruję i nie stylizuję się na niego. Tak po prostu brzmi mój głos (śmiech).

MM: Na płycie wsparło was sporo osób. Kto w takim razie gra z wami na żywo?

AW: Na scenie jesteśmy we czwórkę. Kiedyś mieliśmy jeszcze klawiszowca. Teraz korzystamy z loopów. Oprócz nas na scenie jest gitarzysta Michał Waliszewski i perkusista Bartłomiej Przyborowski.

MM: Czemu nie dodaliście książeczki z tekstami?

BM: Ze względów ekonomicznych. Ale sądzę, że podzielimy się nimi na naszym fanpage’u.

MM: Termin „Ledacznica” to nowomowa. Swoja drogą - PTR dołożył coś od siebie w tym kawałku, czy jednak śpiewa Twój tekst?

BM: Tak, napisał swoją zwrotką.

AW: Mieliśmy problem z tym tekstem, bo po pierwszej zwrotce, którą napisał Bartek, wydawało nam się, że temat został wyczerpany. Zrzuciliśmy niejako obowiązek kolejnej zwrotki na Piotrka. Zatkało nas, bo wybrnął znakomicie.


MM: Wiem, że szykujecie już drugi krążek.

BM: To będzie płyta, na której chcemy skierować się na nieco inne tory. Na pewno nie będzie hiphopowa. Będzie dużo więcej elektroniki. Kompozycje będą bardziej rozbudowane. Całość będzie dłuższa. Poza tym będzie mniej tekstów. Subtelniej będę je przekazywał (śmiech).

AW: Na pewno będzie to płyta bardziej dopieszczona aranżacyjnie i bardziej przemyślana.

MM: Macie już tytuł?

BM: Tytuł już mamy, natomiast na razie nie chcemy go zdradzać.

MM: Dziękuję za rozmowę. 


Rozmawiał: Maciej Majewski