Wywiady

Youth Novels

2017-12-19

Youth Novels to młody duet z Wągrowca, który stawia coraz śmielsze kroki na polskiej scenie. Ich mroczna, a jednocześnie oniryczna muzyka stawia ich coraz wyżej głównego nurtu muzyki indiepopowej w Polsce. Mają już na swoim koncie koncerty przed Sister Wood, czy Oh Wonder i właśnie ukazała się ich druga ep-ka „Chaos I Create”. O bieżących, przeszłych i przyszłych działaniach opowiedzieli mi Ania Anu Babrakowska, odpowiadająca w zespole za główne partie wokalne i klawiszowe oraz gitarzysta Emil Nowak.

Rozmowa z: Ania Anu Babrakowska / Emil Nowak

MM: Nazwa zespołu zaczerpnięta z płyty Lykke Li, mroczna oniryczna muzyka. Jesteście w takim wieku, że okres buntu powinien być dla was czymś normalnym. Tymczasem u was to chyba przebiega dość łagodnie.

AB: (śmiech) Wydaje mi się, że swój okres buntu przeszłam w piątej klasie podstawówki. Teraz nie jest to bunt, tylko raczej dość ustabilizowana sytuacja.

EN: Ja przeszedłem bunt w gimnazjum.

MM: A może właśnie te piosenki są wyrazem tego buntu? Np. „Chaos I Create”?

AB: Hm, na pewno tworzymy chaos, natomiast nie jest on wyrazem buntu. Raczej staramy sobie radzić z tym wykreowanym przez nas chaosem. Możemy się buntować co najwyżej przeciwko sobie, ale nie przeciwko światu.

MM: Od wydania „I Used To Wreck It All” minęło półtora roku. Teraz wyszło “Chaos I Create”, gdzie różnica w stosunku do poprzedniego wydawnictwa jest łatwa do usłyszenia. Poprzednią ep-kę nagrywaliście z Damianem Popławskim, a tę zrobiliście z Piotrkiem Maciejewskim z Drivealone. Skąd ta zmiana?

AB: Stwierdziliśmy, że jesteśmy na takim etapie, że trzeba pójść dalej i zrobić coś lepszego. Trochę się w nas zmieniło i chcieliśmy zrobić coś dojrzalszego. Stąd inne brzmienie tej muzyki oraz jej wyższy poziom techniczny. Piotrek jest też dużo bardziej doświadczoną osobą, która zrobiła wiele świetnych projektów. Nie wiedzieliśmy, co z tego wyjdzie, choć od początku nasze wizje gdzieś się pokrywały. 

EN: Nagrywaliśmy ponownie u mnie w pokoju, natomiast dogrywki wokali i miks robiliśmy już u Piotra.

MM: Sami też napisaliście teksty. Czy to znaczy, że Sebastian Romanowski nie miał tym razem nic do zaproponowania?

AB: Tym razem nie. Część tekstów napisałam ja, Emil dołożył trochę od siebie.

EN: Namówiłem Anię, by się otworzyła na pisanie tekstów i pokazała, co potrafi. Po prostu chcieliśmy, by ta ep-ka była w pełni autorska.

MM: If we want to release from trauma, we have to learn how not to confront it directly. Confronting directly, The Medusa will turn us into stone – to słowa zaczerpnięte z mitologii greckiej. Skąd pomysł by ich użyć?

AB: Najpierw pojawił się pomysł okładki. Chcieliśmy umieścić na niej rzeźbę. Okładka jest zainspirowana “Meduzą” Berniniego, barokowego rzeźbiarza. Postanowiliśmy pójść dalej, a że w tamtym czasie czytałam sporo o mitologii, stwierdziłam, że pasuje to tematycznie. Ta trauma ma zresztą także związek z naszymi niespokojnymi myślami oraz z tym, jak sobie z nimi radzimy. O tym jest ta płyta. Mnie w każdym razie bardzo to pomogło, bo trochę się uspokoiłam.


MM: Na płycie pojawiły się też Jagoda Kudlińska z Lor i Katarzyna Kowalczyk z Coals. Jak doszło do tej współpracy?

AB: Właściwie z dziewczynami znamy się od początku ich, jak i naszej drogi artystycznej, więc wyszło to dość naturalnie.

EN: Poza tym szukaliśmy kogoś, kto nie weźmie od nas kasy (śmiech). Uwielbiamy dziewczyny, więc pojawił się pomysł wspólnych nagrań. A że oba zespoły w pewnym momencie grały wspólny koncert w Poznaniu, to przy okazji poprosiliśmy obie dziewczyny, by nagrały wokale dla nas.

MM: Klip do „Madness” też jest dość specyficzny. Ten złoty pył kojarzy się z Florence Welch. Wyglądasz w tym video, jakby opętał Cię demon.

AB: (śmiech) Taka była wizja artystyczna. Zresztą był z tym pewien problem, bo miałam długą sukienkę, a jakoś musiałam wejść po tych schodach. Ta piosenka jest wprowadzeniem do całej historii zawartej na płycie. Podsumowuje też całość, podkreślając, że tytułowy chaos jest jedynie w mojej głowie. Początkowo nie radzę sobie z nim, ale stopniowo wyrzucam go z siebie i jest lepiej. 

EN: Chcieliśmy to stworzyć w efekcie slow motion, stąd taka ociężałość i nieskoordynowane ruchy.

MM: Z kim najczęściej występujecie?

AB: Gramy w pełni samodzielne koncerty. Jest nas na scenie szóstka. Oprócz nas perkusja, wiolonczela, skrzypce, gitara akustyczna i dodatkowe syntezatory.

MM: I co dalej? Będzie płyta?

EN: Czekamy na odpowiedni impuls. Chcemy też dojrzeć do większego wydawnictwa. Na płycie chcielibyśmy pokazać jeszcze więcej. Teraz skupiamy się na „Chaos I Create”. Staramy się z nią dotrzeć do jak największej ilości osób. Nie chcemy od razu dawać płyty, tylko zapoznać publiczność z tym, co już mamy.

AB: Ta ep-ka pomogła nam odnaleźć kierunek, w którym chcemy podążać także w przyszłości. Wcześniej nie mieliśmy go tak dokładnie sprecyzowanego. Teraz już jest inaczej.

MM: A koncerty?

AB: Planujemy jeszcze grać w styczniu i w lutym, potem przerwa na pisanie nowego materiału. Mnie jeszcze czeka matura w przyszłym roku, bo jestem liceum plastycznym i mam dłuższy tok nauczania (śmiech). I dopiero po tym okresie zabierzemy się za nowe nagrania.

MM: Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Laura Radzewicz


Rozmawiał: Maciej Majewski