Wywiady

Arena

2017-12-26

W maju do Poznania i Warszawy zawita brytyjska grupa prog-rockowa Arena, założona przez klawiszowca Clive'a Nolana (Pendragon) i byłego perkusistę Marillion - Micka Pointera. Okazją do tej wizyty będzie europejskie tournee promujące nowy album "Double Vision" oraz upamiętniające 20 rocznicę wydania płyty "The Visitor". Z tej okazji porozmawialiśmy z Mickem Pointerem.

Rozmowa z: Mick Pointer

- W 2018 roku grupa Arena wyruszy na europejską trasę koncertową, podczas której będziecie promowali nowy album i upamiętnicie 20 rocznicę powstania płyty „The Visitor”. Możesz zdradzić szczegóły tych występów?

- W pierwszej części koncertów, po raz pierwszy od 20 lat zagramy od początku do końca cały album „The Visitor”. Na pewno przygotujemy scenografię i wizualizacje nawiązujące do tego wydawnictwa. Obecnie pracujemy nad tym, więc nie mogę zdradzić szczegółów.  W drugiej części występów zaprezentujemy kompozycje z innych płyt Areny, w tym z nowego wydawnictwa zatytułowanego „Double Vision”.

- Zdradzisz więcej informacji na temat tej płyty?

- Płyta ukaże się w kwietniu lub maju przyszłego roku, ale jeszcze nie wiemy dokładnie kiedy. Piosenki zaczniemy nagrywać w styczniu. Nie wiemy jeszcze, ile kompozycji trafi na tę płytę. To są informacje, które mogę podać na chwilę obecną.

- Macie już tytuł nowej płyty, więc zakładam, że wiecie już, o czym będzie „Double Vision”…

- Nie będzie to tzw. concept album, którym była chociażby płyta „The Visitor”. Owszem, trafi tam między innymi jedna bardzo długa kompozycja, która będzie podzielona na kilka części i sama w sobie będzie czymś w rodzaju zamkniętej opowieści, ale na „Double Vision” nie będzie jednego wiodącego tematu. Kompozycje będą się ze sobą łączyły, ale nie będą spójne tematycznie.

- W jaki sposób pracujecie najczęściej nad nowymi utworami? Najpierw powstaje muzyka czy teksty piosenek?

- Zawsze zaczynamy od muzyki. W przypadku nowej płyty, Clive i ja zaczęliśmy myśleć o nowych kompozycjach już 1,5 roku temu. Najpierw przynieśliśmy wstępne pomysły na premierowy materiał i powoli, bez pośpiechu, bezstresowo pracowaliśmy nad nimi w zapasowym studiu nagraniowym zlokalizowanym nad należącymi do Clive’a Thin Ice Studios. Odwiedzałem go tam raz czy dwa razy w tygodniu, gdyż mieszkamy dość daleko od siebie. W tym zapasowym studiu pracowaliśmy nad pomysłami, budowaliśmy z nich nowe kompozycje, tworzyliśmy aranżacje i tak dalej. Teraz doszliśmy do punktu, w którym zaczynamy się stresować, gdyż już wkrótce zaczniemy proces nagrywania nowej płyty. Przy poprzednich albumach Areny wszystko mieliśmy gotowe przed wejściem do studia nagraniowego, ale tym razem dopuszczamy możliwość, że pewne pomysły będziemy dopracowywać już podczas sesji nagraniowych. Chcemy być bardziej elastyczni niż zawsze.

- Powróćmy na chwilę do albumu „The Visitor”. Wielu Waszych fanów, w tym ja, uważa tę płytę za najlepsze dzieło Areny. Jak Ci się wydaje: skąd się biorą tak entuzjastyczne opinie na temat tego wydawnictwa?

- Każda kompozycja na „The Visitor” jest świetna, co niekoniecznie jest normą na wszystkich naszych albumach. Udanej całości dopełnia tematyka płyty oraz pomysł na okładkę. Świetnym posunięciem było także zaproszenie do wyprodukowania tego albumu Simona Hanharta. Znałem go jeszcze z czasów mojego pobytu w Marillion w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Po prostu wszystko idealnie zagrało w odpowiednim czasie. 


- Słuchając płyt Areny wyobrażam sobie, że mogłyby one być idealnymi soundtrackami dla filmów…

- Zgadzam się (śmiech).

- Jak sobie wyobrażasz idealny film z muzyką tego zespołu?

- Hm….Nie podam tu żadnego konkretnego tytułu, ale myślę, że byłby to jakiś horror lub film utrzymany w stylistyce gotyckiej. Nie myślę tu o czymś krwawym i brutalnym w stylistyce „gore”, ale raczej o starych czarno-białych filmach gotyckich bądź wampirycznych.

- Po odejściu z Marillion w 1983 roku zacząłeś pracować jako projektant kuchni i porzuciłeś muzykę na blisko 10 lat. Co się stało, że po tylu latach przerwy założyłeś Arenę?

- Z Marillion zostałem wyrzucony po trasie promującej debiutancki album „Script For A Jester’s Tear”. Szczerze mówiąc miałem dosyć muzyki. Jak zapewne wiesz, Marillion podpisał wówczas kontrakt z wytwórnią EMI i działalność zespołu przestała mieć wiele wspólnego z muzyką, natomiast zaczęła mieć dużo wspólnego z biznesem. Nie mam z tym żadnego problemu, ale byłem wtedy młody i miałem nieco inne spojrzenie na takie sprawy. Zerwałem więc z muzyką i zacząłem pracować jako projektant kuchni. Mało kto wie, ale zanim dołączyłem do Marillion przez cztery lata pracowałem jako cieśla. Więc moja praca projektanta przynosiła mi dużo przyjemności i satysfakcji.

W 1992 lub 1993 roku przez przypadek poznałem Clive’a Nolana z Pendragon. To była śmieszna historia. Skądś wracałem i postanowiłem wstąpić do McDonalda. Było tam kilka osób w t-shirtach Marillion. Stałem w kolejce i zaczęliśmy rozmawiać. Zapytali mnie, czy lubię Marillion? Odpowiedziałem, że nie za bardzo, ale byłem jednym ze współzałożycieli. Oni spojrzeli na mnie i powiedzieli: „Mój Boże, ty jesteś Mick Pointer” (śmiech). Kilka tygodni później jeden z tych gości, jak się okazało prowadzący jakiś prog-rockowy magazyn, którego nazwy nie pamiętam, skontaktował się ze mną i zakomunikował mi, że zna wiele osób, które chciałyby znowu usłyszeć moją muzykę. Zaproponował mi spotkanie w pubie i zapowiedział, że przedstawi mnie kilku osobom. Powiedziałem „OK”. Spotkaliśmy się, zapoznałem kilka fajnych kontaktów i jedna z tych osób powiedziała, że chce przedstawić mnie Clive’owi Nolanowi – klawiszowcowi grupy Pendragon. Zgodziłem się, zaaranżowano nam kolejne spotkanie w pubie, tam poznałem Clive’a i…reszta jest historią (śmiech). Clive jest moim przyjacielem od blisko 25 lat, świetnie się dogadujemy, razem tworzymy fantastyczną muzykę.

- Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w maju w Warszawie oraz Poznaniu.

- Dziękuję za ten wywiad i zapraszam wszystkich polskich fanów Areny na te koncerty. 

15.05.2018. Warszawa, Proxima

16.05.2018. Poznań, U Bazyla

www.metalmind.com.pl 

Foto: materiały prasowe 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek