Wywiady

Franz Treichler (The Young Gods)

2013-11-13

23 i 24 listopada w Gdańsku i Warszawie wystąpi szwajcarska grupa The Young Gods, która zaprezentuje materiał ze swoich dwóch pierwszych albumów. Z tej okazji wywiadu udzielił nam wokalista Franz Treichler.

Rozmowa z: Franz Treichler

- Od wydania ostatniego albumu The Young Gods „Everybody Knows” minęły już trzy lata. Czy myślicie o nowej płycie?

- Niestety, ale nie. Przyszłość The Young Gods stoi pod znakiem zapytania. Z zespołem pożegnało się dwóch muzyków ze składu, który zarejestrował „Everybody Knows” czyli Al Comet i Vincent Hänni. W między czasie do grupy dołączył ponownie klawiszowiec Cesare Pizzi, którego poprosiliśmy o pomoc podczas koncerów jubileuszowych. Na razie myślimy jedynie o zagraniu trasy, na której zaprezentujemy materiał z naszych dwóch pierwszych płyt. Ale to nie jest przyszłość The Young Gods. To dziwna sytuacja, gdyż nie mamy pojęcia co będziemy robić po zakończeniu tego tournée. Pod koniec tego roku będziemy musieli usiąść i zastanowić się co dalej. Na razie nie tworzymy nowego materiału. Ja rozpocząłem współpracę z producentami muzyki filmowej, działam też w grupie tanecznej.

- Dlaczego zdecydowaliście się zorganizować trasę, na której będziecie grać utwory akurat z tych dwóch płyt czyli „The Young Gods” i „L’eau Rouge”?

- W ubiegłym roku minęło 25 lat od wydania „The Young Gods”, zaś w przyszłym roku będzie taka sama rocznica ukazania się „L’eau Rouge”. Rocznicę „The Young Gods” uczciliśmy pod koniec ubiegłego roku koncertami w Szwajcarii i w Czechach. W tym roku chcieliśmy zagrać w większej ilości miejsc, przede wszystkim tych, w których czujemy się najlepiej. Do takich miejsc zaliczam Polskę. Wiesz...nie jest wykluczone, że to ostatnie tournée The Young Gods. Chcę, aby było ono dla mnie pozytywnym przeżyciem. Pod koniec poprzedniej trasy, podczas której promowaliśmy „Everybody Knows”, byliśmy sobą zmęczeni, a atmosfera w zespole była zła. Jest więc dla nas ważne, aby zakończenie odbyło się w pozytywnej atmosferze. Nie twierdzę, że to koniec zespołu, ale jak już powiedziałem, jest wiele pytań, na które musimy sobie odpowiedzieć. Więc przyjdźcie na te koncerty, bo możecie żałować, że tego nie doświadczyliście (śmiech).

- Czy zmienicie aranżacje tych utworów czy też zagracie je w wersjach zbliżonych do oryginałów?

- Aranżacje będą bardzo zbliżone do tych z płyt. Używamy tych samych sampli, co 25 lat temu. To bardzo interesujące, jak ta muzyka wytrzymała próbę czasu. Jest w niej wciąż ta sama energia i potęga, co wtedy.

- Czy zmieniłbyś coś w tych dwóch albumach, gdybyś mógł cofnąć się w czasie?

- Nie jestem zwolennikiem zmieniania tego, co się już raz stworzyło i udanie funkcjonuje. Jest to bowiem świadectwo tej konkretnej chwili, w której powstawała ta muzyka. Poza tym wiele osób lubi te płyty, więc po co zmieniać to, co jest akceptowane? Ale przyznam szczerze, że gdy tworzyliśmy materiał na naszą drugą płytę czyli „L’eau Rouge” chciałem, aby był to album mniej mechaniczny, a bardziej „ludzki”. Tak myślałem, ale tylko do momentu, gdy weszliśmy do studia nagraniowego. Jednak coś z tych moich przemyśleń nadal zostało mi w głowie do dnia dzisiejszego. Kompozycję „L’eau Rouge” wolę w wersji live niż w wersji studyjnej, gdyż właśnie na koncertach jest ona mniej odhumanizowana niż na albumie.

- Do fascynacji Waszą twórczością przyznają się takie gwiazdy jak: The Edge z U2, Sepultura, Trent Reznor, David Bowie czy Mike Patton. Co jest takiego w muzyce The Young Gods, co przyciąga między innymi tak wspaniałych muzyków, z tak różnych muzycznych światów?

- Hm, trudne pytanie. Za pomocą muzyki możemy przekazać to, czego nie możemy zrobić słowami, gestami czy uczynkami. Myślę, że w naszej muzyce jest na tyle duża dawka wrażliwości, a oni są artystami, którzy mają wrażliwe dusze, że to, co tworzymy po prostu przypadło im do gustu. Tak, myślę, że ten najważniejszy czynnik w naszej muzyce to wrażliwość.

- A propos Mike’a Pattona, który kilkukrotnie koncertował z Wami: jak wspominasz współpracę z nim?

- To niesamowicie utalentowany artysta. Jest otwarty na improwizowanie i współpracę z innymi artystami, niekoniecznie reprezentującymi bliskie mu gatunki muzyczne. Zafascynował mnie tym, że  potrafi zaproponować coś nowego i odkrywczego już podczas występu! Poza tym jest to człowiek bardzo pozytywnie nastawiony do życia i autentycznie żyjący muzyką oraz tym, co robi na scenie.

- Na początku tego wywiadu wspomniałeś, że rozpocząłeś działalność w branży filmowej. Wyobrażasz siebie jako aktora?

- Zdecydowanie nie (śmiech). Nie jestem dobry w odgrywaniu ról i udawaniu kogoś innego niż jestem. Oczywiście podziwiam zawodowych aktorów za tę umiejętność i może kiedyś powinienem spróbować stanąć przed kamerą. Ale nie sądzę, abym był do tego odpowiednią osobą. Natomiast uwielbiam tworzyć muzykę do filmów.

- Z czego jesteś najbardziej dumny jako muzyk The Young Gods, gdy patrzysz w przeszłość?

- Gdy zaczynałem karierę w 1985 roku w Szwajcarii, nikt nie wierzył, że w tym kraju można tworzyć taką brzmienia, że można odnieść sukces grając taką muzykę. Słyszałem wciąż, że w tym kraju nie ma potencjału, że szwajcarska muzyka jest do niczego, i tak dalej. Takie komentarze dawały nam siłę do dalszego działania. I po 28 latach okazuje się, że to my mieliśmy rację, a nie oni. Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy z naszą muzyką w odpowiedni czas, że poznaliśmy odpowiednich ludzi. Podejrzewam, że taki sam problem jest w Polsce. Wiem, że jest tam dużo ciekawych artystów tworzących świetną muzykę. Ale mają oni problem z przedstawieniem swojej muzyki poza granicami Waszego kraju. Ale wracając do Twego pytania: jestem dumny, że mogłem przez te wszystkie lata tworzyć muzykę i być artystą. Jestem szczęśliwy, że mogłem poznać wielu ciekawych ludzi, odwiedzić praktycznie cały świat. Niczego bym nie zmienił.

- Dziękuję za rozmowę.


The Young Gods w Polsce:

23.11. godz. 20:00, B90 / Gdańsk (+2Cresky)
ceny biletów: 65 / 80pln
miejsca sprzedaży: https://tickets.soundrive.pl/pl/


24.11. godz. 20:00, Basen / Warszawa (+Agressiva 69)
ceny biletów: 65 / 75pln
miejsca sprzedaży: sieci Empik, Media Markt, Saturn oraz ticketpro.pl, ebilet.pl, eventim.pl, muno.pl

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek