Wywiady

Steve Rothery

2018-05-08

Gitarzysta grupy Marillion Steve Rothery przyjechał do Warszawy na zaproszenie The Web Poland. W klubie VooDoo muzyk spotkał się z polskimi fanami Marillion oraz wykonał na żywo kilka kompozycji macierzystego zespołu z towarzyszeniem formacji Collage. Dzień wcześniej Rothery spotkał się w jednym z warszawskich hoteli z naszym wysłannikiem Jakubem Oślakiem. Oto zapis tej rozmowy.

Rozmowa z: Steve Rothery

Jakub Oślak: Najświeższa informacja, która zelektryzowała społeczność fanów Marillion w Polsce: Marillion Weekend 2019 ponownie w Łodzi; to samo miasto, ta sama sala. Jak mniemam, pierwsza polska edycja tej imprezy w ubiegłym roku była sukcesem?

Steve Rothery: Owszem, była wielkim sukcesem i jestem przekonany, że druga będzie jeszcze lepsza. Publiczność teraz lepiej wie czego się spodziewać. Za każdym razem gdy przyjeżdżamy gdzieś z Weekendem po raz pierwszy czujemy się odrobinę dziwnie, ale wtedy wszystko poszło świetnie i jestem przekonany, że druga edycja będzie czymś wyjątkowym.

JO: Pierwszy weekend pokrył się z 30-tą rocznicą wydania „Clutching at Straws”, a także pierwszej wizyty Marillion w Polsce w 1987. W sumie w naszym kraju graliście już 36 razy, o ile moja kalkulacja jest poprawna. Czy masz jakieś szczególne wspomnienia tamtego pierwszego razu?

SR: Wizyta w socjalistycznej Polsce była czymś zupełnie innym od tego, co wtedy znaliśmy. Atmosfera była inna, a granie muzyki rock’n’rollowej miało w sobie coś z buntu. Z drugiej strony wyczuwalna była wielka pasja publiczności i to w czasie, gdy w obrocie były głownie przegrywane kasety, a ludzie przekazywali sobie informacje o ciekawych zespołach „pocztą pantoflową”. Za każdym razem gdy wracamy do Polski z fascynacją obserwujemy zmiany, rozkwit tego miejsca i ludzi. Polska tętni życiem, a jej mieszkańcy mogą być z siebie dumni. Ta pierwsza wizyta była jednak czymś wyjątkowym, a w szczególności zaskoczyło nas doskonałe przyjęcie muzyki.

JO: W przyszłym roku będziemy świętować 40-tą rocznicę istnienia Marillion. Dla większości zespołów, to całe życie. Ty osobiście byłeś w nim od samego początku, a wasz skład pozostaje względnie stabilny jak na zespół prog-rockowy, porównując do np King Crimson czy Yes.

SR: Od kiedy dołączył do nas Ian Mosley, nasza czwórka [Rothery, Kelly, Trewavas, Mosley] stanowiła bardzo stabilny, zgrany organizm. Fish pracował z nami do 1988, potem w jego miejsce przyszedł Steve Hogarth i nawet ta zmiana nie naruszyła naszej harmonii. Nie nienawidzimy się, darzymy się wzajemnym szacunkiem, dobrze się nam razem pracuje i nadal wśród naszej piątki krąży ta kreatywna iskra. Jak długo jeszcze razem pociągniemy? 10-12 lat, trudno powiedzieć, ale sądzę, że stać nas jeszcze na trzy albumy. W życiu nic nie jest pewne i trzeba czerpać radość z tego co się robi. Na tym etapie naszej kariery każdy kolejny krok musi być wart wysiłku, nakładu pracy i czasu, oraz oczywiście sprawiać radość. Jeśli tak nie jest, należy zaprzestać; taką mamy filozofię.

JO: Co byś określił jako swoje największe osiągnięcie jako artysta, muzyk, członek Marillion?

SR: W ciągu 40 lat było ich tyle, że nie da rady wskazać jednego. Kamieniem milowym w karierze muzyka jest: kiedy pierwszy raz słyszysz się w radiu, kiedy twoja piosenka jest na liście przebojów, kiedy twoja płyta prowadzi w rankingach sprzedaży, etc. Byłem bardzo dumny z „Seasons End” po odejściu Fisha, gdy większość ludzi nas skreśliła; gdy udało się nagrać płytę tak odważną i kreatywną jak „Brave”, gdy wydaliśmy tak dobry album jak „Afraid of Sunlight” stojąc nad kontraktową przepaścią, gdy wracaliśmy z takimi płytami jak „Marbles”, „Sounds That Can’t Be Made” czy „F.E.A.R.”; gdy czujesz, że znowu jest twój czas i karty ci sprzyjają. No i że się nie pozabijaliśmy po drodze!

JO: Mark Kelly powiedział kiedyś, że jest członkiem ‘najmniej fajnego zespołu na świecie.’ Co o tym sądzisz?

SR: Myślę, że to lekka przesada, na pewno znajdziesz wiele zespołów znacznie mniej fajnych niż my. Oczywiście, nigdy nie byliśmy ulubieńcami mediów; nawet u szczytu naszej popularności, gdy nagraliśmy taki przebój jak „Kayleigh” i wydaliśmy best-sellerowy „Misplaced Childhood”, czuliśmy, że nie pasujemy do mainstreamu muzyki. Nie byliśmy wymyśleni, skonstruowani w laboratorium, graliśmy prawdziwą muzykę dla prawdziwych ludzi. Istnieje przemysł muzyczny i przemysł rozrywkowy; my zawsze zajmowaliśmy się muzyką, przez co byliśmy niewygodni dla mainstreamowych mediów. Nie byliśmy gwiazdami pop, nie dało się nas łatwo zaszufladkować. Zresztą żaden zespół prog-rockowy nigdy nie będzie modny, chyba że masz szczęście być Radiohead! Jesteśmy dumni, że udało się nam osiągnąć sukces praktycznie bez wsparcia mediów.

JO: Mimo to, to wy jesteście odpowiedzialni za powrót prog-rocka, może nie tyle w mediach, co sercach fanów.

SR: Praktycznie od kiedy Pink Floyd przestali istnieć jest coraz mniej takich zespołów. Jest Steve Hackett, jest Steven Wilson, i my. Może jeszcze Yes, ale to zależy o której wersji Yes mówisz. Jeśli chodzi o pisanie nowej muzyki, praktycznie na tym poziomie pozostał Steven Wilson i my. David Gilmour właściwie przeszedł na emeryturę, Roger Waters wciąż gra, ale są to bardziej przedstawienia niż koncerty. Steve Hackett wydaje dobrą muzyke, ale to co robi najlepiej to wciąż stare numery Genesis. Ze starych zespołów, które wciąż coś piszą, pozostaliśmy my. Jeśli obejrzysz nasze DVD z Royal Albert Hall uderzy cię reakcja ludzi kiedy wychodzimy na scenę. Nie znam innego zespołu, którego widownia jest ogarnięta taką pasją, miłością i która daje taką energię; to odurzające, ale cudowne. Gdyby to był ostatni zapis naszego koncertu na video, byłaby to niezwykły kawałek dziedzictwa pozostawiony historii muzyki.

JO: Wasz kontakt z publicznością jak na ‘najmniej fajny zespół na świecie’ jest wyjątkowy. Macie jedną z najbardziej oddanych widowni w muzyce, na równi z Depeche Mode, Pearl Jam, Metallicą...

SR: Ponieważ nigdy nie byliśmy zespołem mainstreamowym, także i nasi fani nie są sympatykami mainstreamu i oczekują od muzyki czegoś więcej, czegoś głębszego, bardziej angażującego, swoistej podróży, a nie tylko czegoś, co będzie sobie grać w tle. Taka muzyka jest dziś rzadkością, a jej fani muszą najczęściej wracać do lat 70-tych, aby znaleźć ją na płytach.

JO: Jesteście również pionierami crowd-fundingu w muzyce. Czy to chwilowa moda, czy już standard?

SR: To metoda na przetrwanie. Wielkich wytwórni muzycznych jest coraz mniej i żadna z nich nie podpisze kontraktu z zespołem takim jak my, ponieważ nie gwarantujemy zbitki natychmiastowych przebojów. Crowd-funding przypomina mecenat sztuki, gdzie fani naszej muzyki obejmują nad nią swoisty patronat i mają rzeczywisty wpływ na jej powstawanie i dbają o to, co dla nich ważne i cenne. Ta metoda niekoniecznie da ci bogactwo, jako że w tych czasach większość słuchaczy opiera się na streamingu, a nie fizycznym nośniku; jednakże, daje ci to możliwość nagrania płyty, a o to w tym chodzi.

JO: Twoja wizyta w Polsce tym razem wiąże się z warsztatem gitarowym. Wspomniałeś Steve’a Hacketta, który był twoją inspiracją, ale obecnie sam przecież inspirujesz innych gitarzystów.

SR: To prawda, zawsze podobał mi się styl Steve’a Hacketta, podobnie jak Andy’ego Latimera z Camel, Davida Gilmoura, ale także takich postaci jak Eddie Van Halen, Jeff Beck czy Joni Mitchell. Nigdy jednak nie ćwiczyłem ich solówek nuta po nucie, nie miałem takich aspiracji. Wolałem odnaleźć własną perspektywę poprzez emocje jakie wywoływali we mnie tamci gitarzyści, nawet jeśli ich wpływ na moje granie w takich kawałkach jak „Easter” czy „This Strange Engine” jest odczuwalny.

JO: Właśnie skończyliście trasę z albumem „F.E.A.R.” To jedna z waszych najbardziej społecznie świadomych płyt. Jak ważny dla was jest to album?

SR: Jest on ważny przede wszystkim z twórczego punktu widzenia. Zwykle pracujemy w ten sposób, że nagrywamy różne fragmenty improwizacji, nasz producent wybiera co ciekawsze i przesyła je pomiędzy nami i tak dochodzimy do zaczątków utworów. Tym razem jednak było inaczej. Usiedliśmy wszyscy razem w studiu, gdzie od początku improwizowaliśmy i pisaliśmy razem. Następny album też tak nagramy i wierzę, że będzie on równie udany, co „F.E.A.R.”. Steve Hogarth wspiął się na wyżyny swoich umiejętności pisarskich. Dużo z tych tekstów powstało już jakiś czas temu i uderzająca jest ich profetyczność, sposób w jaki opisują naszą rzeczywistość. Dlatego teraz czeka go trudne zadanie napisania czegoś równie mocnego, aby kolejny album był godnym nastepcą „F.E.A.R.” Zero presji!

JO: Gdy piszecie nowy materiał, czy staracie się myśleć o fanach i ich oczekiwaniach?

SR: Nigdy. Jeśli myślimy, to tylko w taki sposób, żeby nie była to muzyka zbyt przewidywalna, aby nie podążała wcześniej wytyczonymi i często uczęszczanymi ścieżkami. Dlatego też nie spieszymy się z nowymi nagraniami. W przyszłym roku jest rocznica, będą Weekendy, myślimy o reedycjach i specjalnych wydawnictwach i także w ten sposób chcemy docierać do tych fanów, którzy traktują nagranie muzyczne jako dzieło sztuki, coś co lubią celebrować i podziwiać. Myślę, że realistycznym terminem na nowy album będzie rok 2021.

JO: Część waszego klasycznego materiału nie była wykonywana na żywo od lat 80-tych. Takie numery jak „Fugazi”, „Assassing”... czy jest ku temu jakiś szczególny powód – Steve Hogarth ich nie lubi, a może ciąży na nich historia?

SR: Nie, historia na nich nie ciąży. Po prostu Fish wykonywał je czasami w taki sposób, do którego Steve Hogarth nie potrafił się dostosować zachowując swoje ja. Jedyny sposób polegał na imitowaniu Fisha, a nie o to chodzi Hogarthowi. Ma on swój własny styl i woli wybierać te piosenki, które potrafi dobrze zinterpretować, jak „Sugar Mice”. Ja za to lubię wykonywać stary materiał i robię to z moim własnym zespołem. Często zaskakuje mnie, że niektóre z tych piosenek nigdy nie były grane na żywo, jak „The Last Straw”, „Going Under” czy „Just For the Record”, więc ciekawie było nauczyć się ich od nowa. W tamtych czasach, gdy śpiewał z nami Fish, ja byłem głównym kompozytorem, więc na tamtych płytach znajduje się bardzo dużo mojego muzycznego DNA.

JO: Ostatnie pytanie: Marillion Weekend 2019, 40-ta rocznica Marillion - jakieś szczególne pomysły, plany, czy jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić?

SR: Dopiero co je ustaliliśmy, ale mówiąc szczerze jeszcze wszystko może się zmienić! Ale zapewniam, będzie wspaniale.

JO: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Foto: Grzegorz Szklarek


Rozmawiał: Jakub Oślak


Hańba!

2018-09-20

Hańba! nadal intensywnie koncertuje, promując swoje ostatnie wydawnictwo „Będą bić!”. W punkowo-podwórkowym anturażu, wyśpiewują wyjątkowe teksty okresu międzywojennego. Na tegorocznym OFF-Festivalu zagrali na Scenie Leśniej, gromadząc pokaźną publikę, ale przede wszystkim udowadniając, że ich przekaz ma ogromną siłę. Krótko po występie porozmawiałem z bębniarzem Adam Sobolewskim, który odsłonił nieco kulis działalności zespołu.

Czytaj więcej...

Suzia

2018-09-17

Zuzanna Kłosińska, gitarzystka, kompozytorka i wokalistka, nagrywa i koncertuje pod pseudonimem Suzia. Niedawno wydała debiutancką ep-kę "Nie dzieje się nic". Z tej okazji udzieliła nam wywiadu.

Czytaj więcej...

Per Gessle

2018-09-17

Roxette to jeden z najpopularniejszych zespołów w historii muzyki pop. Nic dziwnego, że gitarzysta i założyciel grupy Per Gessle tak chętnie o niej opowiada. Przedmiotem naszej rozmowy była jednak jego nowa anglojęzyczna płyta. „Small Town Talk”, natomiast już 21 października artysta zagra w warszawskiej „Stodole”.

Czytaj więcej...

MIN t

2018-09-12

Martyna Kubicz, działająca pod szyldem MIN t wydała pod koniec listopada 2017 roku album „Assemblage”. Owoc dwuletniej pracy przyniósł ciekawą mieszanką elektroniki, r&b i neo soulu. Mieszkająca na co dzień w Berlinie artystka, wystąpiła tego lata na kilku festiwalach. Spotkaliśmy się po jej występie na OFF Festivalu. Towarzyszył jej perkusista Gniewomir Tomczyk. Poniżej zapis naszej rozmowy.

Czytaj więcej...

Nitzer Ebb

2018-09-11

Dwaj twórcy i najważniejsi muzycy brytyjskiej legendy nurtu EBM Nitzer Ebb odpowiedzieli na serię naszych pytań w związku z planowaną na początek października premierą dużego retrospektywnego boxu z płytami i niepublikowanymi nagraniami z lat 1982 - 2010 oraz reaktywacją zespołu na przyszłoroczną trasę koncertową.

Czytaj więcej...

Olga Polikowska

2018-08-30

Wokalistka Olga Polikowska wydała w lipcu debiutancki solowy electro-popowy singel zatytułowany "Ulatuje". Jest on zapowiedzią kolejnych wydawnictw artystki, która opowiedziała nam między innymi o planach na przyszłość, tworzeniu tekstów oraz zamiłowaniu do muzyki electro-pop.

Czytaj więcej...

Interpol

2018-08-27

Rozmowa z Samem Fogarino, perkusistą Interpol nie należała do najprostszych pod kątem technicznym. Dwa razy zerwało nam połączenie, pojawiły się opóźnienia... Mimo to bębniarz okazał się sympatycznym rozmówcą, który nie tylko opowiedział o procesie powstawania “Marauder”, czyli najnowszej płyty zespołu, ale także na temat dość zaskakujących inspiracji muzycznych, jakimi legitymują się muzycy Interpol.

Czytaj więcej...

Patryk Kumór

2018-08-14

Wokalista, kompozytor i multiinstrumentalista Patryk Kumór wydał niedawno nowy singel "Skok Na Bank". Jest to kolejna zapowiedź nowej płyty muzyka. Z tej okazji spotkaliśmy się z Patrykiem i porozmawialiśmy między innymi o jego współpracy z teamem producenckim Amber Revival, udziale w programie Must Be The Music oraz jego metalowych korzeniach muzycznych.

Czytaj więcej...

Cold Cave

2018-08-08

4 listopada w warszawskim klubie Pogłos odbędzie się jedyny polski koncert amerykańskiego zespołu Cold Cave grającego w stylistykach synthpop / darkwave. Założyciel i lider Wesley Eisold odpowiedział z tej okazji na serię naszych pytań. Opowiedział nam między innymi o tym dlaczego nie wydaje już płyt dłuogrających, swoich inspiracjach literackich, a także publikowaniu książek.

Czytaj więcej...

Rezerwat

2018-08-03

Z okazji 35-lecia grupy Rezerwat, nakładem wytwórni Sony Music Poland ukazała się kompilacja "Najważniejsze Przeboje". Z okazji tej premiery spotkaliśmy się z liderem i wokalistą zespołu Andrzejem Adamiakiem, który opowiedział nam między innymi o kulisach powstania przeboju "Zaopiekuj Się Mną" oraz o przyszłości zespołu.

Czytaj więcej...

Leszek Biolik

2018-07-31

Projekt „Cohen i Kobiety” wchodzi w kolejną fazę. Nieznacznie zmienił się skład wokalistek, które śpiewają utwory kanadyjskiego barda. Doszły też nowe kompozycje do programu koncertu. O szczegółach opowiedział nam jego dyrektor muzyczny – Leszek Biolik.

Czytaj więcej...

Megadeth

2018-07-17

13 czerwca w katowickim „Spodku” wystąpili Judas Priest i Megadeth. Z basistą drugiego z nich, Davidem Ellefsonem nasz wysłannik Maciej Majewski spotkał się kilka godzin przed koncertem. Podczas długiej rozmowy ten sympatyczny i otwarty muzyk opowiedział mu o swoich aktywnościach związanych z produkcją własnej kawy, prowadzeniem wytwórni płytowej, kilku wydarzeniach z historii Megadeth, a także jego teraźniejszości i przyszłości.

Czytaj więcej...

Simon Reynolds

2018-07-11

Po rewelacyjnej książce „Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984” autorstwa brytyjskiego dziennikarza Simona Reynoldsa, na polskim rynku wreszcie ukazała się jego flagowa pozycja – „Retromania: Jak popkultura żywi się własną przeszłością”. Z tej okazji premiery Simon przyleciał do Polski z wizytą promocyjną, a nasz wysłannik Maciej Majewski odbył z nim długą i bardzo ciekawą rozmowę na temat samej książki, ale także wielu innych zjawisk we współczesnej muzyce.

Czytaj więcej...

The Opposition

2018-07-04

W październiku, po raz pierwszy od poprzedniej wizyty w 1991 roku, przyjedzie do Polski brytyjska grupa The Opposition. Zespół wystąpi na łódzkim Soundedit Festival i będzie promował pierwszą od 7 lat płytę studyjną zatytułowaną "Somewhere in Between". Z tej okazji wywiadu udzielił nam wokalista i gitarzysta zespołu Mark Long.

Czytaj więcej...

Jono McCleery

2018-07-03

Brytyjski songwriter i wokalista Jono McCleery wydał album "Seeds of a Dandelion", na którym znalazło się dwanaście coverów piosenek artystów, którzy z różnych powodów są dla niego istotni. Premiera płyty była pretekstem by porozmawiać z artystą.

Czytaj więcej...

Tulia

2018-06-25

Tuż po triumfalnym występie na tegorocznym festiwalu w Opolu i premierze debiutanckiej płyty zatytułowanej po prostu "Tulia" spotkaliśmy się na rozmowę z tworzącymi grupę: Dominiką Siepką, Joanną Sinkiewicz, Patrycją Nowicką i Tulią Biczak.

Czytaj więcej...

Romantycy Lekkich Obyczajów

2018-06-23

Romantycy Lekkich Obyczajów wydali wiosną nowy album. „Neoromantyzm” to emocjonalna opowieść o miłości w czasach współczesnych, nostalgii i radzeniu sobie z ich przymiotami. O korzyściach płynących z nagrywania w domu oraz niuansach, jakie kryją nowe nagrania, opowiedzieli mi główni sprawcy zamieszania – Adam Miller i Damian Lange.

Czytaj więcej...

L.B.One

2018-06-16

30-letni francuski didżej i producent muzyczny Lianny Boudjadi ukrywający się pod pseudonimem L.B.One podbił w ostatnich kilkunastu miesiącach listy przebojów singlami: "Across the Water", "Tired Bones" i "Trust Me". Podczas swego ostatniego pobytu w Warszawie artysta spotkał się z nami i odpowiedział na kilka pytań.

Czytaj więcej...

Polpo Motel

2018-06-09

Olga Mysłowska, to kobieta wielu aktywności. Wraz z Danielem Pigońskim tworzy duet Polpo Motel. Niedawno wydali kolejną płytę „Cadillac Hearse”. Poza tym strzela, trenuje kickboxing, pisze i tłumaczy. Nam Olga opowiedziała m.in. o podejściu do kosmosu i o tym, jak postrzega rolę kobiety w obecnych czasach.

Czytaj więcej...

Martyna Jakubowicz

2018-06-06

Martyna Jakubowicz ponownie sięgnęła po repertuar Boba Dylana. Jak sama przyznała na płycie „Zwykły Włóczęga” to piosenki mistrza, które chciała zrobić po swojemu. Nie małą rolę odegrał w tym procesie gitarzysta Dariusz Befeltowski. O szczegółach artystka opowiedziała mi w poniższej rozmowie.

Czytaj więcej...

End of content

No more pages to load