Wywiady

God Is An Astronaut

2020-05-08

Jedna z największych gwiazd post-rocka, irlandzka grupa God Is An Astronaut, świętuje w tym roku 15 rocznicę wydania albumu "All Is Violent All Is Bright". Z tej okazji zespół zagra w warszawskiej Progresji (27 września) i poznańskiej Tamie (26 października). Nasz wysłannik Jakub Oślak przeprowadził bardzo ciekawy wywiad z gitarzystą i wokalistą zespołu Torstenem Kinsellą.

Rozmowa z: Torsten Kinsella

Jakub Oślak: W tym roku obchodzicie 15 rocznicę wydania All Is Violent, All Is Bright. Jak ważny był to album dla God Is An Astronaut i waszego dalszego rozwoju, jako muzyków?

Torsten Kinsella: All Is Violent, All Is Bright uchwyciło wszystko, co chcieliśmy wyrazić w tamtym czasie i przedstawiło nasz zespół znacznie szerszej publiczności. Myślę, że znaczenie tej płyty jest nadal tak samo aktualne. To pierwszy album, na którym gra Lloyd Hanney, oraz moment, gdy ukształtował się nasz styl grania na żywo, który budowaliśmy od samego początku.

JO: Jeśli każdy z waszych albumów jest fotografią was jako ludzi i jako zespołu w określonym czasie, to co All Is Violent mówi nam o was i o czasie sprzed 15 lat?

TK: All Is Violent to nasz album zimowy, płyta o smutku i samotności. W piosence „Fragile” chodziło przede wszystkim o wewnętrzny rozpad, uwięzienie w narzuconym samemu sobie więzieniu, bez możliwości ucieczki. „Forever Lost” to utwór o wesołych wspomnieniach, które nigdy się nie powtórzą. „When Everything Dies” opisuje absolutną izolację i samotność. W tle tego wszystkiego Stany Zjednoczone właśnie zaatakowały Irak na podstawie fałszywej przesłanki o broni masowego rażenia. Wszystkie te wydarzenia i uczucia ukształtowały pisanie albumu.

JO: Co sądzisz o obecnym czasie i tym, co zostało spowodowane wybuchem Covid-19? Jestem pewien, że wyobrażałeś sobie 15-lecie waszego albumu zupełnie inaczej.

TK: To nie jest dobry czas dla zespołów. Nasze trasy sprzedawały się bardzo dobrze i dużo ćwiczyliśmy, aby te występy były wyjątkowe. Nawet Jamie Dean wrócił do składu! Wybuch Covid-19 dał nam czas na pisanie i właściwie skończyliśmy pisać już nasz następny album, ale czekamy na uspokojenie się sytuacji społecznej, zanim będziemy mogli go nagrać.

Pracuję także z Jamiem nad jego solowym albumem, opartym na kompozycjach fortepianowych, oraz z Gazzem Carrerem przy nowej EP’ce The Butterfly Explosions. Współpracuje również z folkowym projektem Black Echo.

JO: Cała ta pandemiczna sytuacja znacząco wpłynęła na przemysł muzyczny. W jaki sposób dotknęło to was, osobiście i zawodowo, jako muzyków i ludzi?

TK: Myślę, że to bardzo trudny okres dla przemysłu muzycznego. Widzę, że miejsca koncertowe zamykają się, a niektóre zespoły znikają bezpowrotnie. Polegaliśmy na trasach koncertowych, aby zarabiać na życie w połączeniu z dochodami z wydawnictw fizycznych i cyfrowych. To naczynia połączone i bez finansowego tournée istnieje ogromna pustka do wypełnienia. Lubimy być zajęci, więc ta przymusowa przerwa przynosi mi poczucie klaustrofobii, którą nowy album chwyta i uwalnia w kompozycjach.

Uważam, że ważne jest, aby dołożyć wszelkich starań, aby spowolnić działanie tego wirusa, aby szpitale nie były przepełnione, a osoby szczególnie podatne były bezpieczne. Nie jestem pewien, kiedy pojawi się szczepionka i jak skuteczna będzie. Przyszłość nie jest jasna.


JO: Udało wam się przełożyć trasę na wczesną jesień. Czy uważasz, że to bezpieczna odległość? Jeśli tak, czego możemy oczekiwać od waszych koncertów tym razem? All Is Violent zagrane w całości?

TK: Mówiąc krótko: nie, będziemy musieli poczekać i przekonać się, ale myślę, że wszystko może zostać ponownie zaplanowane na przyszły rok. Będziemy grać All is Violent w całości wraz z większością nowego albumu. Koncerty będą bardziej intensywne i agresywne; przerobiliśmy nasze brzmienie na żywo, aby było bardziej autentyczne i surowe. Wydaje mi się, że Lloyd, Jamie, Niels i ja zawsze tworzyliśmy razem najlepszy i prawdziwy skład God Is An Astronaut. Jest między nami jest ukryta chemia.

JO: Na czym polega ta chemia w waszym przypadku? Czy sam fakt, że gracie muzykę instrumentalną, czyni wasz przekaz uniwersalnym, językiem serc, takim jak współczesny jazz lub klasyka?

TK: Myślę, że sekret polega na tym, aby włożyć w to co grasz tyle siebie ile to możliwe. Każdy z nas jest wyjątkowy na swój sposób i dążymy do wyrażenia tego podczas pisania muzyki. Muzyka stricte instrumentalna wymaga innego podejścia i zestawu umiejętności niż muzyka z wokalem. Instrumenty muszą przenosić emocje i melodie i nie jest to takie proste, jak niektórzy mogą sądzić. Muzyka instrumentalna oczywiście nie ma barier językowych, a to z pewnością pomaga.

JO: Czy sądzisz, że wasze ambitne podejście do kompozycji i wykonania, które pomija standardowe schematy utworów, może również wykluczyć niektórych słuchaczy? Czy w ogóle myślicie o tym w ten sposób?

TK: Niektórzy słuchacze uważają, że muzyka bez wokalu jest tylko muzyką w tle; i to jest w porządku. To mnie nie martwi. Wiem, że przemawiamy do niszowej publiczności i nie mamy aspiracji, aby przestawić się w kierunku mas. Cieszymy się, że tworzymy taką muzykę, jaką lubimy.

JO: Nazwa waszego zespołu pochodzi z kultowego horroru Nocne Plemię (Clive Barker, 1990), a w mojej wyobraźni także z 2001: Odysei Kosmicznej (Stanley Kubrick, 1968). Wasze brzmienie ma wysoki potencjał filmowy. Czy byliście zapraszani do nagrania muzyki do filmowej? Czy jest jakiś film, do którego chciałbyś skomponować muzykę?

TK: Jeszcze nikt się z nami w tej sprawie nie kontaktował, ale naprawdę chcielibyśmy, aby do tego kiedyś doszło. Melancholia (Lars Von Trier, 2011) to film, w którym chcielibyśmy usłyszeć naszą muzykę. Utwór „Finem Solis” z płyty Helios|Erebus był zainspirowany tym filmem.

JO: Utrzymujecie regularny cykl wydawania płyt. Wasze albumy są chwalone i wygrywają próbę czasu. Jak udaje wam się ciągle brzmieć świeżo i utrzymywać dyscyplinę wydawania albumów? Czy to jest coś, o czym myślisz, czy też przychodzi wam to naturalnie?

TK: Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, skąd bierze się kreatywność, ale mam ciągłą chęć pisania, to mnie wzmacnia i ustawia wszystko w odpowiedniej perspektywie, bez tego straciłbym rozum. To wszystko przychodzi naturalnie, nie można zmuszać się do pisania.

Mamy wiele nowych kompozycji, ale chcemy się upewnić, że każda wyróżnia się i nie jest zbyt podobna do niczego, co nagraliśmy wcześniej, więc wiele z nich zostanie odłożonych na czas nieokreślony. Wybraliśmy 7 nowych utworów do nagrania i zostaną wydane na początku przyszłego roku.

JO: Ostatnie pytanie: graliście w Polsce już 18 razy; macie tutaj wielu fanów. Mam nadzieję, że wrócicie w tym roku. Czy nosisz w pamięci jakieś szczególne wspomnienia z naszego kraju?

TK: Wciąż pamiętamy pierwsze 3 koncerty, które kiedykolwiek zagraliśmy w Polsce. Poznański koncert w Blue Note był naprawdę intensywny. Przed występem musieliśmy zdjąć ze sceny fortepian, dźwignęliśmy go dopiero w 10 osób. Polscy fani są pełni pasji dla muzyki i zawsze jest nam bardzo przyjemnie, gdy możemy tam grać.

JO: Dziękuję za wywiad. 

Informacje o polskich koncertach God Is An Astronaut na https://www.facebook.com/WiniaryBookings/ 


Rozmawiał: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load