Wywiady

Bloo Crane

2020-08-08

Krakowski duet Bloo Crane szturmem zdobył serca fanów i dziennikarzy muzycznych w Polsce. Kilkanaście dni temu ukazał się debiutancki album tej grupy zatytułowany "Bloo Feelings" wydany przez wytwórnię Kayax. Z tej okazji wywiadu udzieli nam: wokalista i autor tekstów Michał Polański oraz producent i kompozytor Krzysztof Kołodziejczyk.

Rozmowa z: Michał Polański/Krzysztof Kołodziejczyk

- Ukazał się Wasz debiutancki album „Bloo Feelings” nad którym pracowaliście dość długo, bo aż 2 lata….

- KK: Zgadza się. Te 2 lata to przede wszystkim okres, przez który zbieraliśmy materiał na tę płytę. Każdy z utworów, który nagraliśmy i zamieściliśmy na tej płycie musiał się nam podobać w 100%. Tak więc przede wszystkim z tego powodu to wszystko tak długo trwało.

- Czy ta płyta brzmiałaby inaczej, gdybyście proces jej powstawania przyspieszyli?

- KK: To dobre pytanie. Wydaje mi się, że rzeczywiście brzmiałaby inaczej. Muzyka, nad którą teraz pracujemy brzmi odrobinę inaczej niż to, co można usłyszeć na „Bloo Feelings”. Piosenki z albumu są echem tego, czego słuchaliśmy dwa czy trzy lata temu.

- A czego słuchaliście?

- MP: Oj, na przykład Charlie XCX, dużo popu, r’n’b, soulu, muzyki z lat 90. Więc jeśli chodziło o aranżacje do utworów z „Bloo Feelings” to staraliśmy się nawiązać właśnie do tego.

- KK: Ja z kolei słuchałem dużo undergroundowej muzyki tanecznej, ale także rytmów brazylijsko-portugalskich. Może te elementy nie są wysunięte na plan pierwszy, ale ich echa słychać na płycie, tak mi się przynajmniej zdaje.

- W jakich okolicznościach doszło do nawiązania przez Was współpracy pod szyldem Bloo Crane?

- MP: To była ciekawa sytuacja ponieważ ja nie jestem z Krakowa, przyjechałem tutaj na studia. Miałem wtedy tutaj kilku znajomych. Jedna z moich przyjaciółek wrzuciła kiedyś na Facebooka posta, że jej kolega robi muzykę, następnie wysłała mi wiadomość, czy mógłbym polubić jego stronę. Przypomniałem sobie o tym 2 czy 3 lata później gdy akurat szukałem osoby, która tworzy muzykę. Skontaktowałem się z Krzyśkiem przez tą naszą wspólną przyjaciółkę, spotkaliśmy się i tak to się zaczęło. Następnie nagraliśmy wspólnie pierwsze dwa utwory, następnie kolejne. Nie było takiego momentu, w którym powiedzieliśmy „Teraz zakładamy zespół”. Wszystko działo się naturalnie i płynnie.


- Jak wygląda proces tworzenia muzyki Bloo Crane?

- KK: Zwykle jest tak, że wysyłam Michałowi albo szkic kompozycji albo jego rozbudowaną, niemal gotową wersję jeśli chodzi o aranżacje instrumentalną. Następnie on robi aranżacje partii wokalnych, pisze tekst utworu i rozmawiamy o tym, jak wspólnie widzimy daną piosenkę. Czasem też analizujemy tę kompozycję, wymieniamy się uwagami jak ją czujemy, gdy jej słuchamy. Dążymy do tego, byśmy „plus-minus” podobnie odczuwali dany utwór. Bywa, że na koniec coś jeszcze poprawiam od strony muzycznej, o co Michał się na mnie wkurza (śmiech).

- Michał, teksty wszystkich utworów są po angielsku. Czemu zdecydowałeś się na pisanie w tym właśnie języku?

- MM: Słuchamy dużo angielskojęzycznych artystów, ale wydaje mi się, że electro pop ma swoją specyfikę językową jeśli chodzi o sylaby. Język angielski lepiej brzmi, gdyż często trzeba szybko urywać zdania, trzeba powtarzać dużo słów. Myślimy z Krzysiem, że angielski lepiej brzmi w połączeniu z naszą muzyką i dobrze się w tym odnajdujemy. Ale zobaczymy, może w przyszłości skorzystamy z języka polskiego. 

- Wasza muzyka ma w sobie dużo elektroniki i jest bardzo rytmiczna. Czy myśleliście o zrobieniu wydawnictwa z remiksami kompozycji Bloo Crane?

- KK: Oooo, szczerze mówiąc nie myśleliśmy o tym, ale jest to całkiem dobry pomysł (śmiech). Czemu nie?

- Wspomnieliście przed chwilą, że pracujecie już nad nowymi nagraniami. Możecie zdradzić w którym kierunku stylistycznym idziecie?

- KK: To nadal będzie elektronika, ale bardziej mroczna. Coś w stylu dwóch pierwszych utworów otwierających „Bloo Feelings”.

- Na koniec chcę zapytać o nazwę Waszego duetu. O co chodzi z tym Bloo Crane?

- MM: Jest to śmieszna historia, ponieważ na samym początku nazywaliśmy się Blue, ponieważ jest to nasz ulubiony kolor. Następnie pozycjonowanie w Google wymusiło na nas, abyśmy tę nazwę pisali jakoś inaczej, a wkrótce okazało się, że Bloo jest już zarezerwowane przez jakiegoś artystę. Także musieliśmy dodać drugi człon do nazwy i tak powstało Bloo Crane. Jest to ptak narodowy Republiki Południowej Afryki i jest gatunkiem na wyginięciu. Pomyśleliśmy, że będzie się to wszystko fajnie zgrywało, gdyż nam też między innymi zależy na ochronie środowiska. 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load