Wywiady

Mikromusic

2020-10-29

Grupa Mikromusic nie zwalnia tempa i po 2 latach od premiery poprzedniej płyty studyjnej wydała nowy album zatytułowany "Kraksa". I o tym właśnie wydawnictwie porozmawiałem z liderką i wokalistką zespołu Natalią Grosiak.

Rozmowa z: Natalia Grosiak

- Za 2 lata minie 20 lat od powstania Mikromusic. Wszystkie Wasze płyty, w tym nowa „Kraksa”, trzymają bardzo wysoki poziom. Zastanawiam się: gdzie tkwi tajemnica stabilnej formy Mikromusic?

- Może z tego, że jak coś robimy to zawsze z pełnym przekonaniem? Jestem pewna, że nie wypuściłabym na świat płyty, co do której nie byłabym w 100% przekonana. To jest bardzo ciężka praca. Nie tylko moja czy kolegów z zespołu, ale w przypadku nowej płyty także producentów: Dawida Korbaczyńskiego i Piotra Pluty.

- A pytam o to także dlatego, że wydajecie płyty studyjne co 2 lata, a w między czasie także pojawiają się płyty koncertowe Mikromusic. To rzadko spotykana, a godna podziwu aktywność. Jak to tempo wpływa na brzmienie Mikromusic i sposób Waszej pracy nad nowymi kompozycjami?

- Koniec 2017 roku oraz lata 2018 i 2019, były dla nas bardzo intensywne. Non stop koncertowaliśmy z materiałem z płyty „Tak Mi Się Nie Chce”. Gdy zaczęliśmy w 2017 roku pracować nad akustyczną wersją tej płyty czyli „Mikromusic z Dolnej Półki” zapanowała wśród nas radość. W końcu ile można grać te same utwory? Wzorowaliśmy się na Stingu. Zachwycaliśmy się przeróżnymi wersjami jego piosenek: a to akustycznymi, a to świątecznymi, a to po portugalsku, i tak dalej. Dlatego staraliśmy się nie grać przez 3 lata tak samo, bo to można umrzeć z nudów. I czasami dlatego powstaje taki projekt jak „…z Dolnej Półki”  totalnie oddalony od oryginalnych wersji.


- Zgodzisz się z opinią, że „Kraksa” jest najbardziej dojrzałą płytą Mikromusic? Czy to nie jest tak, że musiałaś do tego albumu dojrzeć?

- Każdy ma swój indywidualny czas dojrzewania. Przyznam się, że dojrzałą osobą czuję się od niedawna. Mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się po trzydziestce. Do tego czasu żyłam sobie frywolnie, robiłam co chciałam i świat nie miał dla mnie żadnych ograniczeń. To skończyło się wraz z urodzeniem dzieci. To mnie „uziemiło”, ale nie w ten sposób, że mnie zakotwiczyło w domu, ale zaczęłam mocno stąpać po ziemi. W tym momencie inaczej patrzę na świat. Kiedyś tak bardzo nie zajmowałam się ekologią, ale to się zmieniło, gdy urodziły mi się dzieci. Wtedy otwierają nam się inne okna energetyczne i inaczej patrzymy na świat, który zostawiamy naszym dzieciom.

- „Kraksa”, pomimo, że zawiera w tekstach elementy humorystyczne, nie jest zbyt wesoła. Śpiewasz o rozstaniach, o swoim psie, który odszedł na zawsze, czy o słynnej Łajce, która została wysłana w kosmos i już tam została…

- Rzeczywiście, nie jest to wesoły album, ale pojawia się tam nadzieja i nie przekreślam pewnych rzeczy.

- Jak doszło do Twojej współpracy z Piotrem Roguckim w kompozycji „Operacja Na Otwartym Sercu”?

- Znam się z Piotrkiem od wielu lat. Pierwszy raz spotkałam go na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie w okolicach 2002 lub 2003 roku. Wtedy Piotrek wykonywał piosenki sam z gitarą, tak jak i ja to wtedy robiłam. No i gdy zaczęliśmy nagrywać nową płytę, postanowiłam, że w tym utworze chciałabym by on zaśpiewał. Wybrałam w telefonie jego numer, zadzwoniłam i oto Piotr jest w tej kompozycji (śmiech).


- Do tej płyty nakręciliście dwa bardzo fajne teledyski. Czy nie myśleliście o tym, aby do każdej kompozycji stworzyć takie klipy? Tym bardziej, że „Kraksa” jest bardzo filmową płytą w mojej opinii.

- Jest, zgadzam się z Tobą. Wiesz, ja już przy poprzedniej płycie Mikromusic miałam takie marzenie, aby do każdego utworu powstał obraz i rzeczywiście do większość powstały wideoklipy. Teraz zaczęliśmy pracować nad klipem do „Operacji Na Otwartym Sercu” ponieważ uznaliśmy, że będzie to kolejny singel i ukaże się w listopadzie. Jeśli chodzi o pozostałe kompozycje, to mam pomysły na klipy do jeszcze dwóch utworów z tej płyty, co daje  nam już połowę płyty. Ale co się będzie działo w kolejnych miesiącach – kto to może wiedzieć?

- A co z Twoją solową płytą? Masz taką w planach?

- Mam. Postanowiłam nagrać bardzo minimalistyczną płytę – tylko z towarzyszeniem fortepianu. Znajdą się tam najpiękniejsze polskie piosenki. Nie wiem, co mi wyjdzie z tego pomysłu, ale powoli dojrzewam do takiego ruchu i myślę, że jeszcze w tym roku zacznę pracować nad tym materiałem.

- Być może za wcześnie na to pytanie, ale biorąc pod uwagę częstotliwość wydawania przez Was płyty – jest ono uzasadnione. Czy macie już jakieś pomysły bądź wstępną wizję jak będzie brzmiała Wasza kolejna płyta studyjna?

- Absolutnie nie. Gdy zaczynaliśmy pracę nad „Kraksą” także nie mieliśmy żadnej wizji. Do robienia piosenek podchodzimy bez żadnego planu. Wygląda to tak, że ja zbieram sobie moje piosenki przez rok-dwa, nagrywam je sobie w moim studiu w domu z towarzyszeniem gitary i ukulele, piszę do nich słowa i gdy już taka piosenka powstanie to chowam ją sobie do folderu z nowymi utworami. Kiedy uzbiera się wystarczająca ilość takich demówek mówię do moich chłopaków z zespołu: „Hej, nadszedł czas!” (śmiech).

- Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Anita Suchocka


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load