Wywiady

Grubson

2021-01-08

„AKUSTYCZ(NIE)ZUPEŁNIE” to tytuł nowej płyty Grubsona, który uważa to wydawnictwo za swoje najdojrzalsze dzieło. Na albumie pojawiło się kilku znanych gości. Była to więc okazja do naszej rozmowy z Artystą.

Rozmowa z: Grubson

- Moją uwagę zwróciła bardzo ciekawa okładka Twojej nowej płyty. Skąd pomysł na taki obrazek?

- Pomysł narodził się na samym początku mojej współpracy z SHOOTME i Osom - firmami, które odpowiadają za sesje zdjęciową, szatę graficzną płyty i za teledyski. Gdy wysłałem im nieskończoną jeszcze wersję płyty doszliśmy do porozumienia, że taki pomysł na okładkę będzie bardzo OK. Na tej okładce wygląda to trochę tak, jakbym został wyrwany z korzeniami i ustawiony na jakiejś wystawie. Przesłanie było takie, aby mój świat przestawić do współczesnej rzeczywistości, świata, który jest tu i teraz. Cenię sobie kontakt z naturą, stąd te kwiaty i zieleń na tym obrazku….

- Zresztą nawiązujesz do tego w kompozycji „LETNI POView WSPOMNIEŃ”….

- Na pewno też masz czasami takie odczucie na przełomie zimy i wiosny oraz lata i jesieni, gdy zaczyna wiać zimny lub ciepły wiatr. Wtedy zaczynają nam się przypominać chwile z naszego dzieciństwa. Najfajniejsze w tym jest to, że ten wiatr wieje dla każdego, a jednocześnie każdemu przypomina coś innego.

- Na nowej płycie tradycyjnie już wymieszałeś gatunki, z tym, że tym razem poszedłeś w stronę klimatów electro-akustycznych. Czy pomysł na takie brzmienie był od samego początku czy wyklarował się on podczas pracy nad płytą?

- Zamysł zaczął się wykluwać jakieś 2-2,5 roku temu. Brakowało nam takiego akustycznego grania. Zorganizowałem takie małe jam – session , na które z mojego zespołu przyjechali gitarzysta Kuba Mitoraj i klawiszowiec Łukasz Bzowski. W trakcie tego muzycznego spotkania dotarło do mnie, jak bardzo brakuje nam takiego grania. Postanowiłem włączyć dyktafon, aby gdzieś te pomysły nie przepadły, bo może gdzieś kiedyś któryś z tych pomysłów się przyda. I rzeczywiście: jakiś czas później spotkałem się z Kubą i zaproponowałem mu zrobienie całej płyty w takiej stylistyce. Jako pierwszy powstał utwór „Umysł” i wtedy właśnie stwierdziliśmy, że takie połączenie elektroniki i akustyki to obiecujący kierunek. Dlaczego mamy się zamykać tylko na akustyczne granie? Skoro gdzieś tam drzemie w nas ta elektroniczno-akustyczna energia  i dobrze się z tym czujemy to czemu mamy się na siłę zamykać tylko na jedną stylistykę? Postanowiliśmy dać sobie sporą dawkę wolności artystycznej i sprawdzić, dokąd nas ona poniesie. Po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że elektronika jest nieodłączną częścią naszej przygody muzycznej. Musieliśmy tylko tak to wszystko zaaranżować, aby miało to ręce i nogi i było spójne.

- Tworzysz od 20 lat, masz na koncie kilka albumów studyjnych, kilka mixtape’ów oraz kilkadziesiąt kooperacji z innymi artystami. Jednak twierdzisz, że dopiero nowy album jest Twoim najdojrzalszym dziełem. Musiałeś dojrzeć do stworzenia „AKUSTYCZ(NIE)ZUPEŁNIE”?

- Tak, na pewno. Wiesz, każda moja płyta jest dla mnie czymś w rodzaju dziecka, ale jednocześnie, jak to zawsze powtarzam, takim zrzuceniem kolejnej skóry z węża.  Gdy za rok czy dwa spojrzę wstecz na tę płytę stwierdzę: „Aha, to wtedy tak to postrzegałem”, albo „Tak to wtedy wyglądało”. Staram się cały czas rozwijać zarówno muzycznie, jak i mentalnie. Na swojej artystycznej drodze poruszam różne tematy, ale przede wszystkim staram się rozwijać i stawiać sobie nowe poprzeczki do pokonywania w kwestiach wokalnych i produkcyjnych. Cieszę się, że tak jest, bo jeśli w przyszłości mamy przedstawić ten album w wersji koncertowej, to będzie się działo, oj będzie (śmiech). Na tej płycie tyle się dzieje od strony produkcyjnej i aranżacyjnej, że będziemy musieli dużo popracować, aby uzyskać zamierzone efekty. 


- A może przełóżcie ten album na wersję zupełnie akustyczną?

- Też możemy, bez problemu, ale bardziej chodzi mi o uzyskanie odpowiedniego brzmienia. Spędziliśmy bardzo dużo czasu na wykręcaniu dźwięków z syntezatorów. Potrafiliśmy 3 godziny pracować nad jednym „soundem”, więc to nie będzie takie łatwe do zagrania na żywo, ale na pewno damy radę!

- Na płycie pojawiło się kilku znakomitych gości. O ile Marika, Jarecki czy Mrozu są dość oczywistymi wyborami, to Paprodziad z Łąki Łan czy Igor Herbut z LemON mogą zaskakiwać. Skąd pomysł na tych właśnie gości?

- Ze wszystkim tymi osobami znam się bardzo długo i jestem z nimi zaprzyjaźniony. Wielokrotnie spotykaliśmy się przy okazji koncertów, imprez i zawsze lubiliśmy ze sobą rozmawiać na różne tematy. Czuliśmy, że prędzej czy później dojdzie do wspólnych nagrań. Najdłużej znam się chyba z Mariką. Z Jareckim i Mrozu znamy się od dawna , natomiast Włodka (Paprodziada)  poznałem jakieś 5-6 lat temu. W pewnym sensie mogę powiedzieć, że jest on moim nauczycielem. Pamiętam, że płyta „Holizm” z 2015 roku powstała poniekąd dzięki Paprodziadowi. Pożyczył mi wówczas książkę o holizmie. Przyjechał wtedy do mnie na kilka dni, bo mieliśmy wspólnie nagrać utwór, który miał trafić na tamten album. Ale niestety nie zrobiliśmy tego, bo zabrakło nam czasu. Potem wróciliśmy do tej kompozycji przy okazji mojej kolejnej płyty czyli „Gatunku L”, ale i w tym przypadku nic z tego nie wyszło, bo projekt się „wysypał” przed premierą. Umówiliśmy się wówczas, że wszystko ma swój czas i miejsce i teraz się w końcu udało. Jeśli chodzi o Igora Herbuta, to często nasze drogi się przecinały. W zeszłym roku zagrałem trasę z okazji 10-lecia płyty „ORS” oraz 15-lecia działalności. Był to występ z towarzyszeniem takiej mini-orkiestry, z utworami w nowych aranżacjach. Zależało mi na zaproszeniu nie tylko osób, z którymi gdzieś współpracowałem, ale także osób, z którymi się po prostu lubię, przyjaźnię. I właśnie Igor był wtedy moim gościem, na najważniejszym, finałowym koncercie tej trasy w moim rodzinnym Rybniku. Igor także zaprosił mnie na swoją trasę akustyczną i wystąpiłem z nim na koncercie w Krakowie. To właśnie wtedy poczułem, że Igor musi wystąpić na mojej nowej płycie, a utwór „ROZU(M)IEĆ CIEBIE” jest idealny dla niego. Mam ogromny szacunek dla wrażliwości Igora. Widziałem kilka jego koncertów z LemON i solo, ale jak zobaczyłem ten występ akustyczny w Krakowie, to po prostu mnie to ujęło.

- Wspomniałeś wcześniej o swoim rozwoju muzycznym i w związku z tym jestem ciekawy, czy masz już pomysły na kolejne nagrania, może w jakimś nowym kierunku stylistycznym?

- Podczas nagrywania nowej płyty tak się „wkręciłem” w tworzenie muzyki razem z Kubą Mitorajem, że na samym końcu sesji nagraniowych powstało jeszcze z 6-7 dodatkowych utworów elektronicznych. Kto wie, może z tego powstanie kolejny album, może już nie tak długi, ale będący jakby świadectwem dokończenia naszej współpracy, co nie oznacza oczywiście zakończenia naszej kooperacji. Mam kilka pomysłów na kolejne albumy, ale wszystko w swoim czasie. Oprócz tego z Jareckim i BRK robimy taki poboczny projekt Strefa Zgniotu, ale jest to bardziej odjechana i klubowa rzecz. W tym roku pojawi się jeszcze kilka innych kooperacji i projektów z moim udziałem, także nie zwalniamy tempa i cały czas się dzieje. 

- Dziękuję za rozmowę.

Foto: Marta Kacprzak

 


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load