Wywiady

Clannad

2020-04-15

50 lat działalności Clannad wieńczy antologia „In The Lifetime” oraz jubileuszowa trasa koncertowa zespołu. Blisko 20 płyt, niezapomniane melodie, magiczne dźwięki znane chociażby ze ścieżki dźwiękowej do serialu „Robin z Sherwood”, ale przede wszystkim niezwykła droga artystyczna, jaka stała się udziałem muzycznej rodziny Brennan. O tym wszystkim szczegółowo opowiedziała mi podczas długiej rozmowy, wokalistka, harfistka, Pierwsza Dama Muzyki Celtyckiej – Moya Brennan.

Rozmowa z: Moya Brennan

MM: 50 lat działalności artystycznej Clannad podsumowuje wydawnictwo „In The Lifetime”. Nie jest to pierwsza kompilacja w waszym dorobku. Co zatem ją wyróżnia?

MB: Chcieliśmy by reprezentowała cały przekrój naszej twórczości, a nie jest łatwo wybrać najlepsze, czy też najważniejsze utwory z 19 płyt. Przesłuchaliśmy je wszystkie i po latach przypomnieliśmy sobie mnóstwo piosenek, o których zwyczajnie zapomnieliśmy. Co więcej - na „In The Lifetime” znalazły utwory z naszych najwcześniejszych albumów, których nie było na poprzednich kompilacjach. Sięgnęliśmy zatem do naszych korzeni, do tych miejsc, z których wywodzi się muzyka Clannad. Kiedy zaczynaliśmy, wykonywaliśmy głównie utwory dawne w języku gaelickim. Uczyliśmy się ich, słyszeliśmy je od innych ludzi. Zrozumieliśmy też, w jaki sposób przekazywane były w nich emocje oraz jak duży związek te dawne utwory mają z naturą i z przyrodą, która nas otaczała. Z czasem naturalnie zaczęliśmy włączać do repertuaru nasze własne kompozycje. Poza tym mnóstwo ludzi sięga dziś po winyle – sama się do nich zaliczam – więc wersja winylowa „In The Lifetime” zawiera jeszcze więcej materiału, niż CD.

MM: Znalazły się na niej również dwa nieznane wcześniej utwory: “A Celtic Dream” oraz “Who Knows (where the time goes)”. To zupełnie nowe kompozycje, czy też odrzuty z którejś z poprzednich sesji?

MB: To zupełnie nowe utwory. Chcieliśmy je również włączyć do „In The Lifetime”, by wzbogaciły całość. W październiku weszliśmy do studia z Trevorem Hornem i nagraliśmy praktycznie z marszu. One są swoistym pożegnaniem z naszymi słuchaczami i również pewnego rodzaju podsumowaniem. „A Celtic Dream” opowiada o tym, że nigdy nie spodziewaliśmy się, że nasza droga twórcza będzie tak bogata w różne doświadczenia. Z kolei „Who Knows (where the time goes)” odnosi się do naszej ewolucji twórczej, ale też stawia tezę, że nie wiemy, kiedy tak naprawdę wszystko dobiegnie końca.

MM: Pierwsze pięć płyt: „Clannad”„ Clannad 2”, „Dúlamán”, „Crann Úll” i „Fuaim” objawiło, a jednocześnie zdefiniowało styl waszego zespołu. W książeczce „In The Lifetime” Noel wspomniał, że “Fuaim” to wasz najlepszy album. Jak myślisz, dlaczego?

MB: Nie wiem, czemu tak powiedział (śmiech). Myślę, że chodziło mu o to, że to płyta, która już zapowiadała jakiś przełom. Ten przyszedł po podpisaniu kontaktu z międzynarodową wytwórnią i kolejnymi albumami – „Magical Ring” i „Legend”. Sądzę, że każda nasza płyta jest na swój sposób wyjątkowa. Osobiście nie uważam „Fuaim” za nasz najlepszy album (śmiech). Moim faworytem jest „Lore”. Wspomniałeś o pierwszych pięciu płytach – te wydaliśmy praktycznie sami. Nagraliśmy je, płacąc za studio z własnej kieszeni. Pierwszy album został nagrany i zmiksowany w dwa dni, a z kolei “Fuaim” zarejestrowaliśmy i zmiksowaliśmy w dziesięć dni, bo taki wówczas mieliśmy limit czasowy. Myślę, że ludzie zwracają uwagę na „Fuaim” także dlatego, że wystąpiła na nim Enya.  

MM: “Magical Ring” to prawdopodobnie mój ulubiony spośród wszystkich waszych albumów. Przypuszczam, że po wydaniu singla z  “Theme From Harry’s Game” w październiku 1982 roku, mnóstwo ludzi czekało na tę płytę, która ukazała się ostatecznie w marcu 1983 roku?

MB: O, na pewno. Dla nas to też był bardzo ekscytujący czas. Jak już wspomniałam - podpisaliśmy wówczas kontrakt z dużą wytwórnią, co było dla nas bardzo ważne, bo pozwoliło dotrzeć do słuchaczy nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i na całym świecie. Poza tym budżet pozwolił na to, że wreszcie mogliśmy spędzić więcej czasu w studio i poeksperymentować. Natomiast te pierwsze pięć płyt pozwoliło nam nabrać ogłady studyjnej i aranżacyjnej. Byliśmy coraz bardziej zgrani i mieliśmy coraz więcej lepszych pomysłów na utwory.  

MM: Następnie przyszedł globalny sukces za sprawą “Legend”. Jestem z pokolenia wychowanego na “Robinie z Sherwood”. Nagraliście jednak więcej muzyki do serialu, niż to, co znalazło się na “Legend”. Zawsze zastanawiałem się, czemu pozostałe kompozycje, które wówczas napisaliście, nigdy nie zostały oficjalnie wydane?

MB: Z „Legend” wiąże się jeszcze coś innego. Gdy nagraliśmy ten album, ludzie w Irlandii byli zszokowani, że śpiewamy po angielsku, a nie w języku gaelickim. Uważali, że to nie wypali i nigdy nie osiągniemy niczego. Na szczęście nigdy nie słuchaliśmy innych (śmiech). A dla nas to było wyjątkowe doświadczenie, bo pisaliśmy utwory pod konkretne postacie, wydarzenia i momenty w serialu. Byliśmy na miejscu podczas kręcenia serialu, poznaliśmy ekipę i aktorów. Panowała tam bardzo rodzinna atmosfera i mieliśmy poczucie, że bierzemy udział w czymś, na co składa się praca wszystkich biorących w tym udział. Do dziś zresztą utrzymujemy kontakt z aktorami, którzy grali w „Robinie z Sherwood”. Nadal przychodzą na nasze koncerty. To niezwykle miłe. Natomiast odpowiadając na Twoje pytanie - kiedy zostaliśmy poproszeni o nagranie kolejnej muzyki do "Robina z Sherwood", "Legend" było już na rynku. Nigdy nie myśleliśmy o tym, by poszerzać ten album o fragmenty, które dopisaliśmy później i które słychać w pozostałych 13 odcinkach tego serialu. Nie przyszło nam to po prostu do głowy…

MM: Potem wydaliście album “Macalla”, który ugruntował waszą pozycję na światowym rynku, głównie za sprawą utworu “In a Lifetime”, w którym gościnnie zaśpiewał z wami Bono z U2. Za każdym razem, kiedy oglądam teledysk do tego utworu, zastanawiam się, czy Bono był śpiący, czy pijany…

MB: O, na pewno nie był pijany... Kręciliśmy od wczesnych godzin porannych, a Bono był na planie już środku nocy – w pełni przygotowany. Trwało to dwa dni. Myślę, że mogłeś odnieść takie wrażenie, ponieważ zadziałała na niego atmosfera tej piosenki. Staraliśmy się ją oddać w tym teledysku. Poza tym było wówczas strasznie zimno. Co prawda, próbowaliśmy wszyscy rozgrzać się przy pomocy brandy, ale na niewiele się to zdało (śmiech). Dla nas to była pierwsza prawdziwa produkcja fabularna, bo wcześniej nie mieliśmy wysokobudżetowych teledysków. Kiedy przyjrzysz się klipom do „Theme From Harry’s Game”, czy „Robin (The Hooded Man)”, zauważysz, że są one dość proste i stworzone zostały przy pomocy niewielkich środków. A w tym przypadku obecność Bono sprawiła, że sprawę potraktowano poważniej, co dla nas okazało się okazją do wypromowania naszej muzyki w jeszcze szerszym wymiarze muzyki popularnej.


MM: Przy nagrywaniu “Sirius” pracowaliście z Gregiem Ladanyim i Russem Kunkelem, którzy pracowali wcześniej z Bobem Dylanem, Stevie Nicks, Jacksonem Brownem, czy Toto. Co tak naprawdę dała wam współpraca z nimi?

MB: Doszliśmy do momentu, w którym eksperymenty w naszej muzyce były coraz śmielsze. Zresztą śledząc naszą twórczość, na pewno zwróciłeś uwagę na to, jak zmieniała się nasza muzyka na przestrzeni lat. Zawsze interesowało nas łączenie różnych elementów. Nie baliśmy się próbować różnych fuzji. Uznaliśmy, że to czas, by zaprosić do współpracy amerykańskich producentów, którzy spojrzeliby na naszą muzykę z innej perspektywy. Greg i Russ nie pracowali wcześniej z taką grupą jak nasza, więc dla nich też było to nowe doświadczenie. A ich dorobek – jak słusznie zauważyłeś - mówi sam za siebie. My potraktowaliśmy to jako eksperyment. W wyniku naszej współpracy wyszedł materiał zróżnicowany. Niektóre piosenki są świetne, inne mniej, ale dla nas liczyła się możliwość, jaką dała nam współpraca z Gregiem i Russem. Znudzilibyśmy się, gdybyśmy cały czas robili to samo. 

MM: Później w 1989 roku ukazał się “Atlantic Realm” który był ścieżką dźwiękową do dokumentu BBC poświęconemu Oceanowi Atlantyckiemu. Dostaliście wcześniej materiały od BBC, zanim zaczęliście pisać muzykę, czy też polegaliście na wyobraźni?

MB: Jedno i drugie. Dostaliśmy sporo materiałów od BBC. Poza tym napisaliśmy dużo muzyki, która miała odpowiedni nastrój… Zresztą - wychowaliśmy się tuż przy Oceanie Atlantyckim. Budziliśmy się każdego dnia i widzieliśmy fale przed naszymi oczami. W związku z tym wiedzieliśmy, jak do tego podejść i co zadziała.

MM: Podobnie było w przypadku “The Angel And The Soldier Boy”? Widzieliście tę animację i napisaliście do niej muzykę?

MB: Tak, tylko tutaj trzeba było trzymać się rytmu animacji. Każda jej sekunda musiała być odpowiednio zagospodarowana, więc było z tym sporo zabawy, ale różniło się od tego, z czym mieliśmy wcześniej do czynienia.

MM: “Anam” było waszym pierwszym wydawnictwem w latach 90. Największy sukces odnieśliście w poprzedniej dekadzie. Czy coś zmieniło się w waszym podejściu do muzyki w tamtym czasie?

MB: Myślę, że chcieliśmy wrócić wtedy do naszych korzeni. Do tego, co ukształtowało Clannad. Sądzę, że na „Anam” udało nam się osiągnąć. Chcieliśmy zaczerpnąć inspiracji ponownie w tym, co nas stworzyło jako zespół i jako twórców. Oczywiście po drodze nauczyliśmy się mnóstwa nowych rzeczy i dowiedzieliśmy się sporo o muzyce w ogóle, ale te umiejętności i doświadczenia przełożyły się na przewodnią formę „Anam”. To także była pierwsza płyta bez mojego brata Póla, który postanowił opuścić Clannad i zająć się solową działalnością.

MM: Na kolejnych płytach „Banba”, „Lore” i „Landmarks” słychać więcej odniesień do new age, popu, a nawet smooth jazzu. Czy to była próba odnalezienia się w nowych czasach, gdzie technologia zaczynała odgrywać coraz większą rolę w tworzeniu muzyki?

MB: Nie wydaje mi się.Musielibyśmy zdefiniować jakoś pop.Nigdy nie postrzegaliśmy siebie jako zespół popowy. Wywodzimy się z nurtu muzyki folkowej i tradycyjnej, ale pamiętaj, że wychowaliśmy się także na muzyce The Beatles i The Rolling Stones, tak jak reszta naszego pokolenia. Myślę, że płyty, które wymieniłeś były zapisem chwili oraz nurtów, które wówczas nas inspirowały. Poza tym to był czas, kiedy ja sama zaczęłam także więcej tworzyć, więc to też wpłynęło na zawartość tych płyt. Nasza muzyka stała się bardziej eteryczna. Wciąż się rozwijaliśmy, ale w inny sposób, niż w poprzednich latach.  

MM: Dopiero w 2013 roku ukazał się wasz kolejny album „Nádúr”. Czy już wówczas zdawaliście sobie sprawę, że to ostatnia płyta Clannad z premierowym materiałem?

MB: Wydaje mi się, że tak. Ponieważ mieliśmy sporą przerwę w nagrywaniu, zebraliśmy się, by zagrać koncert w Christ Church Cathedral, który został zarejestrowany. Po tym koncercie uznaliśmy, że wejdziemy do studia i nagramy jeszcze jedną płytę. Niczego nie planowaliśmy. Wszystko wyszło intuicyjnie. Myślę, że „Nádúr” to suma wszystkich naszych płyt. Pokazuje wszystkie nasze oblicza i doświadczenia. Jest esencją Clannad.

MM: Rozumiem, że po zakończeniu trasy z okazji 50-lecia zespołu, wszyscy skupicie się na działalności solowej?

MB: Tak, ta trasa to będzie zwieńczenie działalności Clannad. Ludzie myślą, że za jakiś czas się rozmyślimy i wrócimy do działalności zespołowej, ale tak nie będzie. Jeśli spojrzysz na całą naszą działalność, uświadomisz sobie, że gdy podejmowaliśmy jakąś decyzję, to zawsze się jej trzymaliśmy. Tak samo podeszliśmy do tej trasy. Clannad działa demokratycznie. Jest z tym związane więcej stresu… Dlatego wszyscy mamy solowe projekty, w których sami odpowiadamy za muzykę. Ja też cały czas jestem aktywna. Teraz w związku z koronawirusem postanowiłam zacząć tworzyć nową płytę. Poza tym uwielbiam malować, więc tej aktywności również zamierzam się poświęcić.  

MM: Tytułem puenty chciałem Cię zapytać, co znajduje się za tym jeziorem i górą, które znajdują na okładce “In The Lifetime”?

MB: Zdjęcie na okładce to nasze pożegnanie. To metafora. Odpływamy i nie wiemy, co będzie dalej. To zdjęcie z naszego rodzinnego Donegal, a ta góra to Errigal. Pokazuje skąd przybyliśmy i dokąd zmierzamy. Myślę, że trafniej się tego ująć nie dało.  

MM: Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Anton Corbijn

Clannad w Polsce: 

05-06/05/2021 - Kraków, Studio

07-08/05/2021 - Warszawa, Stodoła

www.livenation.pl 


Rozmawiał: Maciej Majewski


Bloo Crane

2020-08-08

Krakowski duet Bloo Crane szturmem zdobył serca fanów i dziennikarzy muzycznych w Polsce. Kilkanaście dni temu ukazał się debiutancki album tej grupy zatytułowany "Bloo Feelings" wydany przez wytwórnię Kayax. Z tej okazji wywiadu udzieli nam: wokalista i autor tekstów Michał Polański oraz producent i kompozytor Krzysztof Kołodziejczyk.

Czytaj więcej...

Baasch

2020-08-03

Baasch z tworzeniem nowego materiału zdążył przed wybuchem pandemii. Płyta jednak ukaże się dopiero pod koniec sierpnia. „Noc” przynosi nie tylko wszystkie piosenki w języku polskim, ale i spójny koncept i... dużą nośność. O szczegółach opowiedział mi sam twórca.

Czytaj więcej...

Hedone

2020-07-21

Łódzka grupa Hedone kierowana przez Macieja Werka wydała we współpracy z GAD Records retrospektywną płytę "Rare 92-20". Jest to pierwsze wydawnictwo Hedone od 15 lat i jednocześnie zapowiedź nowej płyty studyjnej nad którą trwają prace. Z tej okazji Jakub Oślak przeprowadził dla nas wywiad z Maciejem Werkiem, który dotyczył nie tylko Hedone, ale także pandemii koronawirusa, festiwalu Soundedit oraz spełniania muzycznych marzeń.

Czytaj więcej...

Cukier

2020-07-17

Cukier to jedno z tegorocznych odkryć na polskiej scenie muzycznej. W skład duetu wchodzą dwaj uznani muzycy i producenci: Amadeusz Krebs i Bartek Caboń, którzy wspólnie nagrali album zatytułowany "Jeden". I właśnie o kulisach powstania tego wydawnictwa rozmawialiśmy z Bartkiem Caboniem.

Czytaj więcej...

Florence Jenkins Project

2020-06-29

Florence Jenkins Project to zespół nietuzinkowy. Nowa płyta zespołu, zatytułowana intrygująco „III x III/ życie i inne katastrofy”, przynosi dość frapującą mieszankę stylów zogniskowanych wokół muzyki rockowej, aczkolwiek jej warstwa liryczna zdaje się być jeszcze szersza. Jak bardzo, opowiedział mi w długiej rozmowie Borys Stokalski – wokalista i gitarzysta zespołu.

Czytaj więcej...

1984

2020-06-26

Ukazała się pierwsza od 13 lat płyta studyjna legendarnej rzeszowskiej grupy 1984. Z tej okazji z jej liderem Piotrem "Mizernym" Liszczem porozmawiał nasz wysłannik Jakub Oślak.

Czytaj więcej...

Czerń

2020-06-24

Na pełnowymiarowy debiut Czerni przyszło nam długo zaczekać. „Zgliszcza” powinny jednak zadowolić fanów grupy. Materiał nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, ale z każdym kolejnym przesłuchaniem daje więcej emocji i doznań. O szczegółach wydawnictwa opowiedział mi gitarzysta Jan Fronczak.

Czytaj więcej...

Kasia Lins

2020-06-18

3 lata temu zauroczyła płytą „Wiersz ostatni”. Teraz wróciła z nowym krążkiem „Moja wina”, przepełnionym emocjami, amplitudami nastrojów oraz świetnymi tekstami. Kasia Lins opowiedziała nam, jak powstawał ten niezwykły zapis jej doznań.

Czytaj więcej...

Igor Herbut

2020-06-04

Igora Herbuta znamy przede wszystkim jako wokalistę grupy LemON. Jakiś czas temu objawił się także jako artysta solowy, za sprawą trasy koncertowej, w jaką ruszył wyłącznie z towarzystwem pianina. Teraz natomiast ukazał się wynik kompozytorskich działań Herbuta w postaci płyty „Chrust”, na której wspierają go... koledzy z macierzystej formacji. O założeniach i esencji albumu autor opowiedział nam osobiście.

Czytaj więcej...

PAL SECAM

2020-06-02

PAL SECAM to projekt producenta Pawła Teielte, znanego z projektu Sotei oraz rapera Mateusza WAHY Waśkiewicza, który – jak się okazało – również udzielił się w Sotei. Obaj panowie postanowili jednak stworzyć coś zupełnie nowego, odrębnego, osadzonego w mrocznym i nieco chropowatym hip-hopie. Ich debiut zatytułowany „Nascar” ukaże się lada moment. Rozmowę zaczęliśmy we trójkę, po czym inicjatywę przejął Mateusz.

Czytaj więcej...

Bovska

2020-05-29

„Sorrento” to tytuł nowej, czwartej już płyty Bovskiej. Nowy materiał zaskakuje m.in. hiphopowym groovem, ale też naznaczoną tęsknotą warstwą liryczną. O szczegółach płyty główna sprawczyni opowiedziała mi w pandemicznym czasie.

Czytaj więcej...

Krzysia Górniak

2020-05-19

„Memories” naszej flagowej gitarzystki jazzowej Krzysi Górniak, to muzyczna opowieść o tęsknocie, o kruchości ludzkiego losu, ale i uniwersalna coda do czasów minionych. O szczegółach tego wydawnictwa artystka opowiedziała nam osobiście.

Czytaj więcej...

Sleaford Mods

2020-05-18

Pandemia znalazła artystów i ludzi kultury w nieciekawym położeniu. Brytyjski duet Sleaford Mods zdaje się przeczyć tym nastrojom. Owszem, jak zwykle mają swoją opinię na temat bieżącej sytuacji, ale póki co – nie koliduje ona z działaniami artystycznymi duetu. Dowodem na to jest wydawnictwo „All That Glue”, zawierające nagrania ze stron B singli oraz utwory, które nie znalazły się w ogólnodostępnym oficjalnym obiegu. W związku z jego wydaniem frakcja wokalno-liryczna grupy w osobie Jasona Williamsona, opowiedziała nam o tym, co dzieje się obecnie nie tylko w świecie Sleaford Mods.

Czytaj więcej...

White Door

2020-05-15

Po 37 latach ukazał się drugi album w dorobku brytyjskiej grupy White Door. W 1983 roku grupa wydała kultowy wśród fanów nurtów new romantic i synth-pop album "Windows" po czym zakończyła działalność. Nasz dziennikarz Jakub Oślak porozmawiał z Harrym Daviesem i Mac'em Austinem na temat między innymi: reaktywacji grupy, nowego albumu "The Great Awakening" oraz wspomnień z lat 80.

Czytaj więcej...

God Is An Astronaut

2020-05-08

Jedna z największych gwiazd post-rocka, irlandzka grupa God Is An Astronaut, świętuje w tym roku 15 rocznicę wydania albumu "All Is Violent All Is Bright". Z tej okazji zespół zagra w warszawskiej Progresji (27 września) i poznańskiej Tamie (26 października). Nasz wysłannik Jakub Oślak przeprowadził bardzo ciekawy wywiad z gitarzystą i wokalistą zespołu Torstenem Kinsellą.

Czytaj więcej...

Rustin Man

2020-04-22

Projekt Rustin Man wydał właśnie trzeci album "Clockdust". Główną postacią tego przedsięwzięcia jest Paul Webb, który od 1981 do 1988 roku był basistą legendarnej grupy Talk Talk. Z muzykiem wywiad przeprowadził Jakub Oślak.

Czytaj więcej...

Sosnowski

2020-04-20

„Tylko się nie denerwuj” Sosnowskiego, to nie tylko płyta zespołowa, ale przede wszystkim – współpartnerska. Wszystkie teksty na płytę napisała bowiem partnerka artysty – Aleksandra Górecka. Dzięki temu otrzymaliśmy krążek nie tylko bogatszy muzycznie, ale i bardziej intymny. O kulisach zmian oraz procesie tworzenia nowego materiału, Bart Sosnowski opowiedział nam osobiście.

Czytaj więcej...

Clannad

2020-04-15

50 lat działalności Clannad wieńczy antologia „In The Lifetime” oraz jubileuszowa trasa koncertowa zespołu. Blisko 20 płyt, niezapomniane melodie, magiczne dźwięki znane chociażby ze ścieżki dźwiękowej do serialu „Robin z Sherwood”, ale przede wszystkim niezwykła droga artystyczna, jaka stała się udziałem muzycznej rodziny Brennan. O tym wszystkim szczegółowo opowiedziała mi podczas długiej rozmowy, wokalistka, harfistka, Pierwsza Dama Muzyki Celtyckiej – Moya Brennan.

Czytaj więcej...

The Fruitcakes

2020-04-08

Trójmiejska grupa The Fruitcakes opowiedziała nam o kulisach powstania jej drugiego oficjalnego albumu zatytułowanego "Into The Sun", fascynacji muzyką z lat 60-tych oraz pisaniu tekstów w języku angielskim.

Czytaj więcej...

Coals

2020-03-26

Duet Coals zaprezentował drugi album studyjny w swojej dyskografii zatytułowany "docusoap". Z tej okazji wywiadu udzieliła nam wokalistka Kasia Kowalczyk.

Czytaj więcej...

End of content

No more pages to load