Newsy muzyczne

Relacja: Steven Wilson w Poznaniu / 18.02.2018

Były lider grupy Porcupine Tree wystąpił w lutym na dwóch koncertach w Polsce - w Zabrzu oraz Poznaniu. Na drugim z tych występów był nasz wysłannik Jakub Oślak.

Steven Wilson po raz kolejny odwiedził nasz kraj, ponownie meldując się w poznańskiej Sali Ziemi, nowoczesnym, czystym i pachnącym pomieszczeniu o krystalicznej, wirującej przestrzeni brzmieniowej. To zasiadane miejsce pasuje do jego koncepcyjnej muzyki. Sam Steven w trakcie występu zachęcał publiczność do wstawania i aktywnej partycypacji w wielobarwnej muzyce, szczególnie że część nowego materiału z albumu „To The Bone”, który przyjechał promować, bardzo do tego nastraja. Mowa tu przede wszystkim o tanecznym, dyskotekowym numerze „Permanating”, który z jednej strony jest unikatową wręcz ozdobą przepastnego dorobku Wilsona, ale z drugiej języczkiem kontrowersji wobec nowego albumu. Grunt, że się udało; publiczność tłumnie ruszyła pod scenę, zamieniając na chwilę poważny, progresywny klimat w laserową dyskotekę. Wilson, jak sam przyznaje, jest niezwykle dumny z tego numeru, podobnie jak z „The Same Asylum As Before”, w którym śpiewa wysoko jak Prince. Duch Księcia powrócił także na bisach, gdy zespół dość nieoczekiwanie zaserwował nam imponujący, funkujący cover „Sign ‘O’ The Times”.

Cały wieczór imponował ferią barw, zarówno tych muzycznych, jak i scenograficznych. Steven Wilson już nie tylko gitary zmienia jak rękawiczki, ale także nastroje, style, barwy i oprawę sceniczną. Część piosenek ponownie usłyszeliśmy zza prześwitującej kurtyny-ekranu, która zmienia scenę w trójwymiarowe akwarium. Dzięki temu zobaczyliśmy piękną Ninet Tayeb (kolejny raz nieobecną ciałem w Polsce), która wykonała z Wilsonem imponujący duet w „Pariah”. Ta sama technika pozwoliła na hipnotyczny występ tancerki w „Song of I”, oraz na doskonale zgrane z muzyką obrazy w „Vermilioncore” oraz „Sleep Together”. Jeśli tylko muzyka nie pochłaniała uwagi publiczności w stu procentach, dopełniały tego wizualizacje i animacje, oczywiście przygotowane przez Lasse Hollie. Z ekranu tradycyjnie już spoglądała na nas Karolina Grzybowska w kalejdoskopie kreacji, a animowany kruk ukąsił w palec samotnego dziadka w andersenowskiej fantasmagorii na finał przy „The Raven That Refused to Sing”. Złowrogość i siła „People Who Eat Darkness” sprawiła, że przedstawicielowi najmłodszego pokolenia wśród widowni troskliwy opiekun zasłonił oczy.

Królowała oczywiście muzyka, której Wilson ma w rękawie coraz więcej. Naturalnie dominowały nowe kompozycje, ale na szczęście nie zostały wykonane od A do Z, tak jak to miało miejsce poprzednio, w tym samym miejscu. Kiedyś Wilson był złotym dzieckiem prog-rocka, potem jego królem, a teraz kimś w rodzaju mesjasza. Coraz bardziej pompatyczne tytuły sprawiają, że w naturalny sposób chce się uwolnić od presji, jaka dzięki temu na nim ciąży. Zgodnie z duchem artystycznym, Wilson nie zatrzymuje się w miejscu; tak jak swego czasu zmienił Porcupine Tree z psychodelicznych, kosmicznych pejzażystów w zespół mocniejszy, prężny i bardziej piosenkowy, tak zmienia i siebie solo – z ciężkich szalejących prog-rocków w bardziej melodyjne, kompozytorskie dzieła, wykraczające poza progresję jako gatunek i styl. Pomaga mu w tym doborowy zespół instrumentalistów, ze szczególnym wkładem klawiszowca Adama Holzmanna, no i oczywiście Nicka Beggsa na basie i sticku. Potrafią improwizować, ale i grać z dużą dyscypliną, siłą wyrazu, oraz magią wykonania, nawet jeśli ta zakłada położenie się na ziemi w sonicznym zenicie.

Wilson nie zapomniał też o starszych fanach, którzy przybyli tu także po frykasy z katalogu Porcupine Tree. „Heartattack in a Layby” był strzałem w dziesiątkę, jedną z kluczowych kompozycji tego wieczoru. Harmonijny śpiew całego zespołu wirował po Sali, otaczając słuchaczy magią, poezją i ciepłem. „Even Less” zaśpiewany tylko przez Wilsona z gitarą był zaskoczeniem, ale za to ulubiony przez fanów „Lazarus” jak zwykle przywitany westchnięciem aprobaty. Steven jak zwykle dużo mówił, o problemach świata i jednostki, jak i o sobie samym, dzieląc się swoją bezdenną wiedzą muzyczną i doświadczeniem. Ale na szczęście, nie za dużo. To był doskonały koncert, najlepszy z jego solowych dotychczas – i jestem pewien, że nie ostatni. PS. w drodze powrotnej o 02:00 w nocy, Warszawa wygląda jak Twin Peaks albo Silent Hill. Gdy przejeżdżaliśmy pustymi, wyklętymi ulicami z głośników w aucie snuł się „Moonloop”, stara kompozycja Porcupine Tree. Niebywałe wrażenie.

Autor: Jakub Oślak

Pokrewne wątki:

Charlotte Cardin po raz pierwszy w Polsce

2021-05-17

Kanadyjska wokalistka wystąpi 1 kwietnia w warszawskim klubie Niebo.

Czytaj więcej...

James Blunt wystąpi w Łodzi

2021-05-17

Brytyjski wokalista zaprezentuje się 29 maja 2022 roku w łódzkiej Atlas Arenie.

Czytaj więcej...

Scott Bradlee’s Postmodern Jukebox wróci do Polski

2021-05-17

Postmodern Jukebox wracają do Polski, aby zagrać 4 koncerty w ramach trasy "The Grand Opening".

Czytaj więcej...

St.Vincent wydała nowy album

2021-05-15

Piosenki na wydawnictwie zostały zainspirowane pobytem ojca artystki w więzieniu.

Czytaj więcej...

Warszawskie Combo Taneczne zaprasza do oberka

2021-05-14

"Mokotowski Oberek" to pierwszy singel zapowiadający nową płytę Warszawskiego Combo Tanecznego "Skarałeś Mnie Boże, która ukaże się 21 maja.

Czytaj więcej...

Klaves zapowiada nową ep-kę

2021-05-14

Mieszkający w Reykjaviku polski producent Klaves wydał pierwszą zapowiedź nowej ep-ki, która ukaże się 28 maja.

Czytaj więcej...

Czterdziestka klasycznego albumu Kraftwerk

2021-05-14

Ukazała się specjalna edycja płyty "Computer World" grupy Kraftwerk.

Czytaj więcej...

Czeski muzyk Floex wydał soundtrack do polskiej gry

2021-05-14

Multiinstrumentalista Tomáš Dvořák aka Floex wydał piątą ścieżkę dźwiękową do gry. Tym razem do polskiej przygodówki "Papetura", długo oczekiwanego debiutu programisty Tomasza Ostafina.

Czytaj więcej...

'Litania Kłamstw' od Dance Like Dynamite

2021-05-13

20 maja ukaże się nowy album nowofalowców z Dance Like Dynamite zatytułowany "Litania Kłamstw".

Czytaj więcej...

Sophie Szklarska wydała singel 'To Me'

2021-05-13

Sophie Szklarska to młoda artystka z Warszawy, swoją przygodę z produkcją muzyczną zaczęła około półtora roku temu, w Warszawskiej Akademii Dźwięku. Od tamtej pory nie ma w jej życiu dnia bez muzyki. Jej najnowsza propozycja to singel "To Me".

Czytaj więcej...

Koniec treści

Brak więcej stron do załadowania