Newsy muzyczne

Wywiad: Hugh Masekela

Wywiad z południowoafrykańskim tębaczem i kompozytorem Hugh Masekelą, który będzie największą gwiazdą tegorocznej edycji warszawskiego festiwalu Skrzyżowania Kultur.

Hugh Masekela, 75-letni znakomity trębacz i kompozytor wystąpi 24 września w Warszawie podczas Festiwalu Skrzyżowanie Kultur.  To będzie mocna inauguracja święta world music. Masekela zagra swoje największe przeboje, wśród nich hymn „Bring Him Back Home“, do którego słowa napisał Nelson Mandela.

Hugh Masekela zdradza szczegóły warszawskiego koncertu, ale opowiada także o trąbce, którą dostał od Luisa Armstronga oraz o przyjaźni z Dukem Ellingtonem, Milesem Davisem, Ellą Fitzgerald, Niną Simon i Paulem Simonem.  Wspomina okoliczności nagrania pierwszego jazzowego albumu w RPA. Wielokrotnie aresztowany udowadnia, że wciąż ma wiele do powiedzenia o polityce  - jego zdaniem największym problemem w RPA nadal jest apartheid.

- Został pan trębaczem dzięki Kirkowi Douglasowi, który grał rolę Bixa Beiderbecka w filmie „Young Man with a Horn”?

Kiedy zobaczyłem ten film, zainteresowałem się bliżej trąbką. Już wcześniej uczyłem się grać na pianinie, które kupili mi rodzice. W moim miasteczku Witbank muzyka była wszędzie. Rodzice byli nauczycielami, mieli mnóstwo płyt, cała moja rodzina grała i śpiewała. Pierwszą trąbkę dał mi nauczyciel, pastor Trevor Huddleston. Moi koledzy dostali od niego inne instrumenty i tak powstał Huddleston Jazz Band.  Graliśmy amerykańskie tematy, były nam bliskie, bo znaliśmy je z płyt. Ojciec Huddleston polecił mnie dobremu trębaczowi, u którego pobierałem nauki.

- Kto był wtedy dla pana wzorem jazzmana?

Louis Armstrong, uwielbiałem go, grałem na jego trąbce, którą przysłał naszemu zespołowi razem z innymi instrumentami. Nie mógł wystąpić w RPA, ale jego muzyka była tu obecna dzięki jego trąbce.

- Na przełomie lat 50. I 60. nagrał pan pierwszy jazzowy album w RPA, jak do tego doszło?

Założyłem kwartet Jazz Epistles z Kippie Moeketsim, Abdullahem Ibrahimem i Jonasem Gwangwą. Wtedy nie było małych zespołów jazzowych, nie było też nagrań, więc nasz album jest uznawany za pierwszy.

- Od razu zaangażował się pan politycznie?

Nasza muzyka zawsze odnosiła się do polityki, nie było innych możliwości. Życie afrykańskiej społeczności toczyło się pomiędzy marszami, demonstracjami, protestami, strajkami, bojkotami. Od 1653 r. prowadziliśmy nieustające powstanie przeciwko narzuconej nam władzy kolonialnej. Będąc w opresji staraliśmy się z niej wyzwolić, walczyliśmy z systemem, który gnębił nas w coraz bardziej wymyślny sposób.

- Był pan kiedyś aresztowany?

Wielokrotnie, trudno było uniknąć aresztowania, policja przerywała moje koncerty, wchodzili na scenę, odpychali mnie od mikrofonu albo wyłączali nagłośnienie.

- Dlatego zdecydował się pan na emigrację?

Uznałem, że w RPA nic więcej nie mogę osiągnąć, moja sztuka ucierpi, a ja przestanę się rozwijać. Wyjechałem do Londynu, a potem do Nowego Jorku, gdzie mogłem studiować w Manhattan School of Music. Pomogła mi Miriam Makeba, która wyjechała do Ameryki rok wcześniej. Tam spotkała Hary’ego Belafonte, z którym występowała, oboje zapraszali mnie na wspólne trasy koncertowe. W Ameryce poznałem tych wszystkich wielkich jazzmanów, których płyt słuchałem w RPA i których uwielbiałem. W 1968 i 1969 r. występowałem na festiwalu w Newport, gdzie grali Dizzy Gillespie, Duke Ellington i Miles Davis. Zaprzyjaźniliśmy się. Zagrałem też na Monterey Pop Festival, gdzie spotkałem gwiazdy rocka. Na trasach koncertowych, na festiwalach poznałem Ellę Fitzgerald, Sarę Vaughan, Carmen McRae, Ninę Simone, Dionne Warwick, Cannonballa Adderleya, Theloniousa Monka. Tworzyliśmy wielką rodzinę, żartowaliśmy, dzieliliśmy się wspomnieniami i rodzinnymi problemami, opowiadaliśmy o swoich planach.

- Czy amerykańscy jazzmani interesowali się muzyką afrykańską, rozmawiał pan z nimi o tym?

Dobrzy muzycy nie rozmawiają o tym, po prostu razem grają. To jest najlepsza lekcja. Amerykańskich jazzmanów zawsze fascynowała muzyka z Afryki, czułem, że mnie szanują, zapraszali mnie na nagrania i koncerty.

- Jak powstał pana wielki przebój „Grazing in the Grass”?

To nie była moja kompozycja, melodię napisał Philemon Hou, mój przyjaciel, wokalista i aktor. Dostałem od niego taśmę z nagraniem i zaaranżowałem po swojemu. Kiedy nagrywałem album „The Promise of a Future” dla wytwórni Uni Records, okazało się, że brakuje im jednego nagrania, żeby dopełnić płytę. Przypomniałem sobie wtedy o „Grazing in the Grass”. Ten utwór miał prostą budowę i łatwo wpadał w ucho. Nagraliśmy go w pół godziny. Ludzie go pokochali, wszędzie go było słychać. Wracał na listę przebojów cztery razy w różnych wokalnych nagraniach, był też wykorzystywany w filmach.

 - Kiedy pierwszy raz spotkał pan Paula Simona?

To było w 1965 r. Mieliśmy tego samego producenta Toma Wilsona, był bardzo zdolny, pracował z Bobem Dylanem i Frankiem Zappą. Kiedyś po moim koncercie w klubie Village Vanguard Wilson podszedł do mnie i powiedział, że powinniśmy nagrać album „na żywo”. Zaprosił mnie do biura, żeby podpisać kontrakt z MGM Records. Przyszedł tam wtedy Paul Simon, który chciał zainteresować MGM swoją piosenką. Słyszałem, jak śpiewał: „Are you goin' to Scarborough Fair, Parsley, sage, rosemary, and thyme...” To była ładna piosenka. Poznałem wtedy Paula, a ponownie spotkaliśmy się na Monterey Pop Festival.

- Dlaczego nie zaprosił pana na nagranie albumu „Graceland”?

Bardzo chciał, ale nagrywał w Johannesburgu, a ja nie mogłem wjechać do RPA, choć mieszkałem blisko, w sąsiedniej Botswanie, na wygnaniu.

- Jak powstał utwór „Bring Him Back Home” dedykowany Nelsonowi Mandeli, który stał się w RPA anty-apartheidowym hymnem?

Sam Mandela napisał do niego słowa. W 1985 r. przysłał mi z więzienia list z życzeniami urodzinowymi. Interesował się tym, co robię. Przez swoją żonę Winnie, która pracowała z moją matką w Johanesburgu i przyjaźniła się z moimi rodzicami, wiedział o mnie wszystko: gdzie mieszkam, kiedy założyłem studio, co w nim nagrywam, gdzie występuję. Winnie odwiedzała go w więzieniu i opowiadała mu o tym, co dzieje się z jego przyjaciółmi. Wiem, ze wypytywał o mnie. Z tego listu wynikało, że wie o mnie wszystko, życzył mi szczęścia, wspierał mnie. To mną wstrząsnęło. Pisał do mnie człowiek, który od dwudziestu lat siedział w więzieniu. Usiadłem z tym listem do fortepianu i zacząłem śpiewać. Usłyszała to moja żona i powiedziała: „Nie znam tego, kiedy to napisałeś?”. Odpowiedziałem jej: „To nie ja, te słowa napisał do mnie Mandela“.

- Spotykał się pan z Mandelą przed uwięzieniem i później, kiedy został uwolniony?

Mandela bywał w domu moich rodziców, był uczniem mojej matki, a później z nią pracował. Pamiętam go dobrze z wieców, na których przemawiał. Kiedy wyszedł z więzienia, moja siostra została szefem zespołu, który przygotowywał jego wybory parlamentarne i prezydenckie. Spotykałem się z nim regularnie. Był zwykłym, prostodusznym człowiekiem, miał poczucie humoru, zawsze opowiadał ciekawe historie, rozbawiał przyjaciół.

- Po uwolnieniu Mandeli zdecydował się pan powrócić do RPA, co pan wtedy czuł?

Byłem szczęśliwy, nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będę mógł wrócić do ojczystego kraju. Wiele się zmieniło. Populacja zwiększyła się czterokrotnie, dużo zbudowano, ale świadomość ludzi pozostała skażona apartheidem. To dotykało wszystkich sfer życia. I nadal pozostaje największym problemem mojego kraju. Kartka do głosowania nie zmieni mentalności ludzi. Rasista pozostanie rasistą. Ekonomia kraju się nie zmieniła, jest taka sama. Ta sama grupa posiadała wszystko w czasie kolonializmu, w czasach apartheidu i teraz. Nikt nie zapłacił dotąd Afrykanom za niewolnictwo i kolonializm.

- Pana pieśni pozostały aktualne?

Wiele z nich tak, nie zestarzały się. Mam w repertuarze różne utwory, również o miłości. „Grazing in the Grass” nagrałem 46 lat temu. „Stimela (Coal Train)” ma czterdzieści lat i nadal go śpiewam. Pochodzę z górniczego miasta, widok przyjeżdżających do pracy górników towarzyszył mi przez całe dzieciństwo i młodość. Rok temu wykonałem go w Istambule z okazji Międzynarodowego Dnia Jazzu. W zespole byli: Herbie Hancock, Marcus Miller, Lee Ritenour i Terri Lyne Carrington. Okazało się, że wszyscy znają ten utwór, ale zagrali go pierwszy raz. Większość mojego repertuaru pochodzi z lat 60. i 70. i nadal się podoba. Zagramy te utwory w Warszawie. Mam doskonałych muzyków, z którymi występuję od wielu lat, obiecuję ciekawe show.

Festiwal Skrzyżowanie Kultur 24-28 września 2014 r.

 Festiwal Skrzyżowanie Kultur odbywa się od 2005 r. Łącznie wystąpiło na nim 177 artystów z 60 krajów i 6 kontynentów. Jest największą w Polsce prezentacją muzyki świata i wielokulturowości. Program wydarzenia przygotowuje Rada Programowa: Maria Pomianowska (dyrektor artystyczna), Maciej Szajkowski, Marta Dobosz. Organizatorem festiwalu jest Stołeczna Estrada.

*

Koncerty 10. Festiwalu Skrzyżowanie Kultur odbędą się
w namiocie przed Pałacem Kultury i Nauki.


Wejście na jeden dzień koncertowy kosztuje  40 zł, karnet na wszystkie wydarzenia festiwalu - 130 zł.

Bilety i karnety można kupować:

- w sieci eBilet
- w salonach Empik
- w biurze festiwalowym mieszczącym się w Stołecznej Estradzie (ul. Marszałkowska 77/79; pon.-pt., godz. 10-17).


Foto: Brett Rubin
Źródło: materiały organizatora festiwalu

Pokrewne wątki:

Mioush zapowiedział jubileuszową trasę koncertową

2021-05-09

Miuosh obchodzi XX-lecie działalności. Z tej okazji ogłosił koncerty w 10 miastach.

Czytaj więcej...

Reedycja słynnej 'koncertówki' Motörhead

2021-05-08

25 czerwca do sprzedaży trafi reedycja albumu ‘No Sleep ‘Til Hammersmith’ Motörhead z 1981 roku.

Czytaj więcej...

Yann Tiersen zapowiada nową płytę

2021-05-08

Yann Tiersen ogłosił szczegóły nowego albumu i podzielił się pierwszym zwiastunem muzycznym "Ker al Loch". Krążek zatytułowany „Kerber" ukaże się 27 sierpnia nakładem wytwórni Mute.

Czytaj więcej...

Warszawskie Combo Taneczne wyda nową płytę

2021-05-07

21 maja ukaże się nowy album Warszawskiego Combo Tanecznego i Kapeli Zdzisława Kwapińskiego "Skarałeś Mnie Boże".

Czytaj więcej...

Druga zapowiedź drugiej płyty warszawskiego Pale Mannequin

2021-05-07

"Scattered" to drugi singel promujący nadchodzące wydawnictwo warszawskiego Pale Mannequin - "Colours of Continuity". Premiera albumu odbędzie się 21 maja.

Czytaj więcej...

Kosmiczna premiera nowego singla Coldplay

2021-05-07

Dzisiaj odbyła się premiera długo wyczekiwanego nowego singla Coldplay. Z okazji premiery "High Power", zespół połączył się w ramach pozaziemskiego chatu wideo z francuskim astronautą z ESA, Thomasem Pesquetem, który obecnie przebywa na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Czytaj więcej...

Mocne uderzenie Kultu

2021-05-07

Ukazał się pierwszy singel zapowiadający nową płytę grupy Kult "Ostatnia płyta". Album promuje jeden z najodważniejszych utworów w dorobku zespołu - "Wiara".

Czytaj więcej...

Dziś premiera nowej płyty Michała Szczerbca

2021-05-07

"Przyjdzie na ciebie czas" to czwarta płyta w dorobku gitarzysty, kompozytora i aktora Michała Szczerbca. Album dziś trafił do sklepów. Z tej okazji artysta opublikował nowy klip do utworu tytułowego.

Czytaj więcej...

Kolejny singel z nowej płyty Mariusza Dudy

2021-05-06

Znany z Riverside i Lunatic Soul - Mariusz Duda, postanowił swój najnowszy solowy album wydać w dość kontrowersyjny sposób umieszczając nagrania najpierw w całości w sieci, a teraz wydając je jedynie na kasetach magnetofonowych. Na serwisie YT pojawiło się video do najnowszego singla „Escape Pod”.

Czytaj więcej...

Paradise Lost zagra w Krakowie

2021-05-06

Brytyjscy klasycy mrocznego metalu wystąpią 16 września w krakowskim Hype Parku.

Czytaj więcej...

Koniec treści

Brak więcej stron do załadowania