Recenzje

2021-04-26
Król - "Dziękuję"
"Dziękuję" to już szósty solowy album Króla i jednocześnie najdłuższa płyta tego artysty.
Wykonawca: Król
Wytwórnia: Art2 Music
Rok wydania: 2021

„Teraz tylko kwiaty i gratulacje” – słowa z utworu „Taki piękny unik” pasują (poza słowem „tylko”) do tego, co stało się z karierą Błażeja Króla po wydaniu bardzo dobrej płyty „Nieumiarkowania”. Paszport „Polityki”, Fryderyk. Zasłużenie. 2020 rok nie przyniósł albumu artysty. To anomalia, biorąc pod uwagę częstotliwość wydawania przez niego nowych materiałów (co roku coś nowego – jak nie solowo, to choćby projekt Kobieta z wydm). Ale były nagrody, a do nich doszedł jeszcze jeden zaszczyt – wejście w skład Męskie Granie Orkiestry. Dla wielu osób utwór „Świt” to pierwsze zetknięcie z postacią Króla.

Większa rozpoznawalność niesie za sobą większe oczekiwania. Do tego jeszcze wygłodniali fani. Król odpowiada, oferując swoją najdłuższą płytę. Aż osiemnaście kompozycji – jakby wynagrodzenie za zeszłoroczny brak. 48 minut nie jest jakąś zawrotną długością u wielu artystów i zespołów. Ale tutaj o standardzie mówimy w przypadku około półgodzinnych materiałów. Pomagało to w uzyskaniu poczucia spójności. Jeszcze jedna obserwacja wstępna: powrót do łamańców, czyli tytułów piosenek z ukośnikiem. Tym razem dwa.

Kolejny skręt w stronę przystępności. Tak, pamiętam że przy „Nieumiarkowaniach” pisałem o najbardziej przystępnym dla słuchacza albumie Króla. Teraz ten tytuł przejmuje „Dziękuję”. Są bardzo popowe strzały: „Zbyt dobrze ci idzie”, „Kto jest co”, singlowe „Tak jak ty”, „Nie będzie dziś happy endu”, „Zła strona” z rytmem wakacyjnych przebojów, kubańsko-wakacyjno-klimatyczny przekładaniec „Przytulę pulsującą twarz / zasłużyłem”, „Taki piękny unik” – trochę retro, z synthpopowym motywem, przy którym przed oczami staje mi obracające się kolorowe koło. I tak jeszcze można by pociągnąć tę listę i znalazłaby się na niej prawie cała płyta. Ale w większości przypadków można ponadto napisać, że są to Królowe kompozycje, bo słychać sznyt, detale urozmaicające brzmienie. Tu saksofon, tu sample, tam syntetyczność. Oczywiście też teksty pisane przez Błażeja oraz jego żonę Iwonę. Bardzo ważny element. Nieoczywisty, pobudzający do myślenia. Nie jest to na pewno schemat prostej piosenki popowej z prostym tekstem. Oj, nie. Przystępność muzyki nie powoduje braku obecności bardziej eksperymentalnych kompozycji („Podłoga pod nami”, „Dostać za swoje”), a generalnie w dziele sprzed niecałych dwóch lat było tego więcej. Warto jeszcze podkreślić słyszalne wpływy, echa lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. To nie nowość, bo podobna obserwacja dotyczy również poprzedniej płyty.

Czy 18 utworów to za dużo? Tak. Jest to mniej zwarty materiał niż np. „Nieumiarkowania”. Tam – 9 piosenek i pół godziny. Tu – kwadrans dłużej i co ważniejsze, dwa razy więcej utworów. Wzrosło więc ryzyko pojawienia się zbędnych punktów. Jako taki postrzegam choćby „Kto podłożył ogień / piroman”. I w tym miejscu płynnie takie spostrzeżenie. Przy którymś kolejnym przesłuchaniu „Dziękuję” na początku „Złej strony” pomyślałem, że to „Nie będzie dziś happy endu”. Jakoś tak podobnie zabrzmiało. Sygnał ostrzegawczy. Z tej podobnej dwójki lepsze „Nie będzie dziś happy endu” – jeden z mocniejszych punktów całości.

Skoro o tym mowa, zaznaczyłem również sobie „Zbyt dobrze ci idzie” – energiczne, taneczne wejście, „Teraz możemy już” – zimną, pulsującą, otępiałą dyskotekę, „Nie zrobię nic” – klimatyczny synthpop z saksofonem, „Mywyoni” – właściwie duet Błażeja i Iwony Król, synth-pop-punk z wykrzykiwanym refrenem. Najmocniejszy moment obecności Iwony słyszalnej na przestrzeni całej płyty, m.in. w mającym swój urok „Pierś gorąca plecy zimne”.

Król balansuje między brzmieniem uważanym za alternatywne a brzmieniem uważanym za „radio-friendly”. Udaje mu się z gracją utrzymać na linie, co jest sztuką. To dobra i godna polecenia płyta. Mimo tego bardziej wolę skondensowane „Nieumiarkowania”.„Zbyt dobrze ci idzie, więc teraz przez chwilę pobłądzisz” – jedne z pierwszych słów albumu. Słowo „błądzenie” niezbyt mi tu pasuje, ale na dystansie osiemnastu utworów łatwiej o zachwiania, które się pojawiają. Przy tym wszystkim trzeba jednak oddać Królowi, że nie stoi w miejscu, ciągle poszukuje.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load