Recenzje

2021-05-17
Marianne Faithfull with Warren Ellis - "She Walks In Beauty"
Marianne Faithfull recytuje brytyjskich poetów, a Warren Ellis ilustruje to muzyką; tak w skrócie wygląda owoc pracy tych dwóch wielkich indywidualności.
Wykonawca: Marianne Faithfull with Warren Ellis
Wytwórnia: BMG
Rok wydania: 2021

She Walks In Beauty ma wielu bohaterów, ale palmę pierwszeństwa należy oddać autorom słów. To tytani poezji, fundamentalni dla kultury i literatury brytyjskiej: lord Byron, lord Tennyson, Shelley, Keats, Wordsworth i Hood. Do kompletu brakuje Blake’a i Coleridge’a, chociaż ich profetyczne poematy mogłyby kontrastować z delikatnym powabem i romantycznym pięknem pozostałych. Zresztą, Blake to ulubiony poeta muzyków, niejednokrotnie już przywoływany w muzyce popularnej, od The Doors po Vangelisa, a Coleridge dostał muzyczne życie dzięki Iron Maiden. Pozostali, na czele z Byronem, nie znaleźli do tej pory aż tak bezpośredniego hołdu; dlatego też, Faithfull i Ellis, biorą na warsztat ich sztandarowe dzieła, kanon literatury brytyjskiej, aby ponownie oświecić świat pięknem, tajemnicą, i dźwiękami tych słów.

Głos Marianne znamy wszyscy, chropowaty i nikotynowy, bijący autorytetem i doświadczeniem życiowym. Jej interpretacja takich arcydzieł jak “She Walks In Beauty” (Byron), „The Bridge Of Sighs” (Hood), “Ode To A Nightingale” (Keats), “Ozymandias” (Shelley), czy “The Lady Of Shallot” (Tennyson), to zderzenie światów, czasów, emocji i jaźni. Ponadczasowość tych wierszy jest ewidentna nie tylko w emocjonalnym zaangażowaniu Faithfull w ‘ożywienie’ tych słów, ale także w specyficznym nastroju i zatrzymanie czasu, gdy owe słowa padają. Tutaj wielką rolę odgrywa Warren Ellis, który nie tylko programuje loopowane tła, ale także porywa do działania swoje skrzypce. Jego wyrazista i rosnąca rola w Nick Cave & The Bad Seeds, jest tutaj jeszcze bardziej uwypuklona oderwaniem od macierzystego projektu. We współpracy z Marianne, słychać wyraźniej, za co Ellis odpowiada u Cave’a i gdzie w ich współczesnym stylu leży jego siła, wyczucie i zmysł twórczy.

She Walks In Beauty można nazwać wielką płytą spoken word, niesamowitą rzeczą, której nie powinni przegapić sympatycy wszelkiego rodzaju recytacji, jakimi zajmowali się chociażby Klaus Kinski, William Burroughs, czy Jim Morrison, a także niekiedy Tom Waits, czy David Tibet (Current 93). Muzyka pozornie jest tu na drugim planie, gdy główną rolę odgrywają słowa i głos; aczkolwiek, gdy za muzykę odpowiada Ellis, nie sposób nie traktować She Walks In Beauty jako pełnokrwistej, nastrojowej, wypełniającej przestrzeń płyty, idealnej do odnajdywania i chwytania ulotnych chwil spokoju i równowagi. Być może nawet zbyt ulotnych; czy She Walks In Beauty, bowiem, zostanie z nami na dłużej? To płyta o funkcji ambientowej, malarskiej, scenograficznej, która posłuży jako piękne tło nawet tym, których angielski nie pozwala na pełne zrozumienie poezji Byrona. A może, będzie to dobry pretekst do sięgnięcia do źródła, znalezienia tłumaczenia i oddania się magii słów?


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load