Recenzje

2021-07-12
Lustmord & Karin Park - "Alter"
Mistrz dark ambientu Lustmord nagrał nową płytę w duecie ze szwedzką wokalistką Karin Park.
Wykonawca: Lustmord & Karin Park
Wytwórnia: Pelagic Records
Rok wydania: 2021

Wiadomość o nowej płycie Briana ‘Lustmorda’ Williamsa przyjąłem z dużą radością; muzyka w jakiej specjalizuje się Walijczyk idealnie odpowiada na potrzebę duszy w tych dziwnych, przerażających, depresyjnych czasach. Lustmord to niekwestionowany król gatunku nazywanego dark ambient, mrocznego, zimnego, ‘piekielnego’ siostrzeńca muzyki ambient. Chociaż nie Lustmordowi przypisuje się zasługę ‘wymyślenia’ tego stylu (za ojca chrzestnego dark ambient uznawany jest Roger Karmanik, szef wytwórni Cold Meat Industry), o tyle to on wprowadził obowiązujący do dziś ‘wzorzec metra’ tej muzyki. To jego ‘patentem’ są ultra-niskie pomruki, drony dochodzące z czeluści piekielnych, o których mówi się, że są w stanie wywołać nudności i torsje. Nie bez powodu muzyka Lustmorda jest często wykorzystywana w filmie, oraz, w różnorakich ‘diabolicznych’ kontekstach (6 czerwca 2006 Lustmord wystąpił na żywo podczas obchodów 40-lecia Kościoła Szatana Antona LaVey’a).

Jednak nie na Lustmordzie i jego renomie kończy się płyta Alter; albowiem, o jej świeżości i powabie (żeby nie powiedzieć uroku) świadczy obecność Karin Park, szwedzkiej wokalistki synth-popowej, która objawia swoje możliwości wokalne w zupełnie nowym kontekście. Jej wokalizy, natchnione glosolaliami Lisy Gerrard i nordyckim mistycyzmem Myrkur, przecinają koszmarne głębiny Lustmorda bladym promieniem nadziei, kroplą pokrzepienia w morzu potrzeb. W zadziwiający sposób, oba te elementy nie kontrastują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają, krzewiąc podniosłość i sacrum na post-apokaliptycznej ziemi jałowej. Alter momentalnie przywodzi na myśl muzykę do „Czernobyla” Hildur Guðnadóttir, nie tylko samym brzmieniem, ale przede wszystkim atmosferą. Ów ‘wizualny’ element, charakterystyczny dla całego ambientu, to kwintesencja stylu Lustmorda – dźwięki, które pozwalają zobaczyć i poczuć krajobrazy, spalone, zniszczone, martwe, jak z obrazów Beksińskiego.

Co ciekawe, Alter nie jest płytą statyczną, chociaż sama muzyka ambient jest statyczna z definicji. Album ma swoją wewnętrzną dynamikę, dzięki której słuchacz jest prowadzony przez kolejne komnaty jak w Boskiej komedii Dantego albo ‘Czterech Porach Roku’ Coila. Nie ma tu niekończących się loopów i rozciągniętego do 70 minut drenażu dźwięków. Lustmord umiejętnie dozuje impresje i barwy, aby zaskakiwać słuchacza, ale też go nie nudzić; jednym z typowych grzechów płyty z muzyką ambient jest możliwość opowiedzenia jej za pomocą 5-minutowego fragmentu. Alter taki nie jest, a wręcz da się z niego wykroić kilka wyróżniających się części, jak np. finałowe „Sele”, „Twin Flames”, „Perihelion” czy „Kindred”. Jest to płyta, która pomimo swojej naturalnej statyczności i czysto scenograficznego potencjału, potrafi ‘wciągnąć’ i przykuć uwagę, nastroić duchowo i profetycznie. To senna wizja, która nie jest wyłącznie hipotetyczna; ona może się wydarzyć, jeśli na to pozwolimy.

Alter to triumf Lustmorda i Park, w duecie i z osobna. Park pokazuje, na co ją stać wokalnie, ale też demonstruje jej twórczy zmysł w znacznie szerszym zakresie, niż dotychczas. To kolejny dowód, że dziewczyny także potrafią w ambienty (Noveller, Julianna Barwick, Jo Quail, etc.) Z kolei Lustmord daje sygnał swojej gotowości do dalszej eksploracji odgłosów ruchów tektonicznych, oceanicznych głębin i czeluści znanych jedynie literaturze science-fiction. Lustmord lubi eksperyment, i nie boi się zapraszać gości do współpracy (jedna z najsłynniejszych płyt dark ambient, Stalker, to przecież efekt jego współpracy z Robertem Richem, przedstawicielem ‘jasnej’ strony). Puryści zarzucają mu powtarzalność, ale i odchodzenie od swoich standardów, wyniesienie brzmienia ‘do ludzi’, powolne odzieranie go z tajemnicy, pierwiastka kontrowersji i mistyki. Każdy ocenia jak słyszy; ja słyszę, że po słabszym okresie, Lustmord pokazuje, że w muzyce dark ambient nigdy nie miał sobie równych.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load