Recenzje

2021-07-23
Muchy - "Szaroróżowe"
Doczekaliśmy się pierwszej od 6 lat nowej płyty formacji Muchy zatytułowanej "Szaroróżowy". Trafił ona nią jedenaście przebojowych, czasem refleksyjnych, albo po prostu ujmujących piosenek.
Wykonawca: Muchy
Wytwórnia: Kayax
Rok wydania: 2021

Niedawno w końcu znalazłem czas na lekturę książki „Nie będzie żadnej rewolucji” Kazimierza Rajnerowicza. Czekała na półce, czekała i w końcu się doczekała. Traktuje ona o Cool Kids of Death – zespole będącym ciekawym studium przypadku. W tej historii jako symbol pojawia się występ na Dniach Pogorzeli w 2012 roku. Przed niezbyt liczną publicznością. Występowały też wtedy inne zespoły, m.in. Muchy. „Terroromans” – debiut płytowy, wejście z kopyta. „Notoryczni debiutanci” przynieśli choćby utwór „Przesilenie”. I coś się zaczęło psuć, jeśli chodzi o popularność i zespół. Była przerwa. A potem powrót Piotra Maciejewskiego i Szymona Waliszewskiego do Much, reedycja debiutanckiego krążka. Licznik jednak bił - od „Karmy market” minęło prawie siedem lat. Sporo czekania na nowy album. Odleżał swoje przez sytuację pandemiczną. Ale w końcu go słuchamy.

Przyznaję, że utwór „Szaroróżowe” odbieram bez egzaltacji. Choć np. słuchając jednej z posttrójkowych internetowych stacji można było w pewnym momencie odnieść wrażenie, że oto mamy do czynienia z jedną z najlepszych piosenek w historii polskiej muzyki. Nie rozpędzajmy się aż tak. Aczkolwiek nie da się odmówić kompozycji tytułowej wwiercającego się w głowę motywu.  Fakt: nowy album Much należy traktować jako nowe otwarcie. Bo i długa przerwa, i nowa wytwórnia, i można by tak wymieniać. To już nie jest młodzieńcza bezczelność. To dorosła dojrzałość. Stwierdzenie typu „masło maślane”, ale bije z tej płyty klimat refleksji i nostalgii.

„Nie powtórzą się te noce” – śpiewa Michał Wiraszko w „Lecie 2010”, czyli Muchowym „Wehikule czasu” (i jednym z najlepszych punktów albumu). Nie brakuje energicznego rocka. Rock’n’rollowe „22 godziny”, „Plemiona” skutecznie pobudzają. Trudno nie pozbyć się jednak wrażenia, że nawet w bardziej przebojowych momentach takich jak „Psy miłości” energię opatula pewna nostalgia, refleksja. A jeszcze więcej jest tego w spokojnych utworach jak „Na pół” czy w „Guliwerze” – ciekawym przełamaniu rockowego anturażu, bo i akustyk, i za mikrofonem stanął Szymon Waliszewski.

Refleksje w muzyce, ale jeszcze więcej ich w tekstach. Z odniesieniami do rzeczywistości. Płyta jeszcze raz przypomina nam, skąd bierze się sporo ciepłych słów pod adresem tekstów Michała Wiraszki. Cytatów do wyciągnięcia z nich dużo, w sumie z każdego tekstu. „Stare złe czasy są bliżej niż myślisz” z „Nie wiem jak ty”, „Życie jak dowód jest szaroróżowe z obu stron” z tytułowej piosenki, jeszcze jeden cytat zamieszczony wyżej. Sporo gości. Wielbiciele starej polskiej szkoły rocka ucieszą się, bo grają Jan Borysiewicz (utwór tytułowy) i Zbigniew Krzywański (refleksyjny, marszowy „Nie tak”). Spory kobiecy pierwiastek: Monika Borzym śpiewająca w paru kompozycjach, Bela Komoszyńska w piosence na start, Katarzyna Nosowska dopełniająca wokalnie „Psy miłości”.

Nie jest łatwo przy słuchaniu albumu pozbyć się łatek i opinii, które zaczęto do niego przypinać jeszcze przed tym, jak szeroka publiczność mogła go poznać. Zwłaszcza jeśli były aż nadto w którąś stronę. Udało się to zrobić, dzięki czemu z „Szaroróżowego” czerpałem przyjemność. Przyjemność wzbudzającą nostalgię, refleksję, ale niepozbawioną energii, taneczności. Dojrzałe patrzenie na świat, ale bez poczucia, że to jakieś zrzędzenia zgredów. Klimatyczna podróż, która ujmuje.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load