Recenzje

2021-08-02
Jarecki - "Totem "
"Totem" to pierwsza od 4 lat, a zarazem trzecia płyta studyjna Jareckiego czyli Jarosława Kubówa. Jak napisał nasz recenzent: "„Totem” zaspokoi pragnienia wyrafinowanego słuchacza, lubiącego wysublimowane klimaty, chętnie nastawiającego ucha na brzmienia zza oceanu".
Wykonawca: Jarecki
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2021

Płyta, która choć śpiewano-rapowana po polsku nie brzmi po polsku. Bylibyśmy bardziej skłonni uwierzyć w to, że powstała za wielką wodą, w Ameryce. „Puść odrobinę funku” – apelował kiedyś pewien polityk. „Totem” zaspokoiłby jego chęci, bo funku jest sporo. Zmieszanego z soulem, r&b, klimatem smooth, rapem, trapem, bluesem, czarnym brzmieniem. Odważna próba. Tak przedstawia się pierwszy od czterech lat album Jareckiego, czyli Jarosława Kubówa wspomaganego produkcyjnie i muzycznie przez DJ-a BRK.

Momentem pokazującym, że udało się to połączyć jest to, jak płynnie nowoczesne r&b „Mogę z tobą” przechodzi w „Galaktyczny Funk” z bardzo przyjemnym, tanecznym groovem. A potem następuje jeszcze tytułowa kompozycja – czarna elektronika pożeniona z góralskimi skrzypcami. Goście pomagają w tworzeniu klimatu. Vito Bambino, czyli człowiek rozbijający w tym roku bank w kwestii występów gościnnych w popularnych utworach, nawiązuje tym razem w „Medytacji” do swego raperskiego stylu prezentowanego w Bitaminie. „Wejdź” ze Skipem oraz „Idę sam” z Miodem też obracają się w hip-hopie.

„Totem” należy do kategorii albumów, których dobrze słucha się w całości. Przez to wyróżnianie konkretnych kawałków nie jest łatwym zadaniem. Jeśli jednak mam się o to pokusić, to niech będą to „Mamo”, „Co dalej” i „Czarodziej”. Czyli soulowa trójka, gdzie każdy z niej ma jakiś element wyróżniający. „Mamo” – z tematyką, jakiej można się spodziewać po zobaczeniu tytułu. „Co dalej” – z bardzo ładnym klimatem czarnego soulu. „Czarodziej” – zmysłowy, ze wspinaniem się Jareckiego na wyżyny głosowe. Są momenty mniej mi podchodzące. R&B – rapowe „Idę sam” po raz kolejny zadaje mi w głowie pytanie, czy język polski jest wdzięczny do rapowania. Klimat amerykańskiego hip-hopu podtrzymuje „Ponad niebem”. Jest tam autotune i te sprawy, ale też wsamplowany fortepian. Więc nawet w słabszych miejscach zdarzają się ciekawe smaczki.

Zastanawiam się, czy taki album może trafić do mas. Z jednej strony mamy Mroza, który kiedyś śpiewał o „Milionie monet”, a dziś przemyca do utworów prezentowanych również w mainstreamowych stacjach echa czarnych brzmień. Z drugiej – trudno było się spodziewać, że polskie stacje radiowe zawojuje „Leave The Door Open” Bruno Marsa, Andersona .Paaka czyli duetu Silk Sonic radzący sobie świetnie w Ameryce. „Totem” zaspokoi pragnienia wyrafinowanego słuchacza, lubiącego wysublimowane klimaty, chętnie nastawiającego ucha na brzmienia zza oceanu. Czy powinno to być powodem do narzekań? Zdecydowanie nie.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load