Recenzje

2021-08-23
Liars - "The Apple Drop"
"The Apple Drop” to dziesiąty studyjny album Liars. Nagrany w Australii z awangardowym perkusistą jazzowym Laurencem Pikem i multiinstrumentalistą Cameronem Deyellem, mieszający ich surowe, organiczne instrumentarium z solowym majstrowaniem Angusa przy komputerze, zaowocował albumem, który zaciera granice pomiędzy archetypiczną strukturą zespołu a eksperymentalną elektroniką.
Wykonawca: Liars
Wytwórnia: PIAS Poland
Rok wydania: 2021

Angus Andrew i jego Liars także nie próżnują w czasie zarazy i obostrzeń, tylko przynoszą nam bardzo potrzebny nowy krążek, wyciszony (czyt. mniej gniewny) i spokojniejszy (czyt. mniej porąbany i hałaśliwy), od wielu poprzednich. Ich eksperymenty z rockiem alternatywnym wielokrotnie przynosiły słuchaczom zarówno chwile ekstazy jak i napady migreny; dlatego też, z niebywałą radością, stwierdzam, że The Apple Drop wypada na tym tle bardzo dobrze, wręcz optymistycznie. Rzecz jasna, nadal mówimy tu o Liars, którzy niestrudzenie penetrują możliwości swojego sprzętu i wytrzymałość słuchaczy na ponury koktajl noisu i post-punka w wydaniu amerykańskim; aczkolwiek, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w przypadku The Apple Drop nawet ponura atmosfera muzyki, o ile niweluje ponurą atmosferę rzeczywistości, chociaż na marną chwilę, jest rzeczą krzepiącą i radosną.

Wspominając alternatywność tego albumu mam na myśli to, że brzmi jakby Thurston Moore nagrał coś z Iggy Popem, a w studiu towarzyszyli im Thom Yorke, Efrim Menuck oraz Michael Gira. Mówimy o muzyce hałaśliwej, brudnej, przesterowanej, ciężkawej, która na pewno jest jakąś formą post-, albo noise-. Sporo tu bałaganu, elektronicznej dysharmonii, wycia do księżyca, wiercącej gitary i basowego dysonansu. Z drugiej strony, nie sposób odmówić im artyzmu, zacięcia do genialnych dziwactw i kreatywności obalającej ustalone z góry schematy. Muzyki Liars nie da się przewidzieć, dlatego też, ich płyty tak przyciągają słuchaczy, gdy tylko się pojawiają. Wszystko zależy od okoliczności przyrody, od humoru Angusa w danym okresie, oraz od ludzi, których zgromadził w studiu. Jego płyty zawsze mu się udają; problem tylko taki, że słuchacze nie zawsze podzielają jego punkt widzenia.

Tym razem jest bardzo dobrze, więc jeśli miałeś słuchaczu jakiekolwiek obawy, co do sensu słuchania kolejnych wypocin Liars, tym samym je rozwiewam. The Apple Drop jest płytą pełną niespodzianek – przede wszystkim pod kątem spójności brzmienia, wciągającego materiału i trafnego oddania ducha czasu. Dużo numerów zasługuje na wyróżnienie, chociażby „Big Appetite”, „Acid Crop”, „Sekwar”, „Slow and Turn Inward”, oraz mój ulubiony „King of the Crooks”. Nie mam jednak wątpliwości, że The Apple Drop to siła całości: pełna efektów, pokręteł, brudnych strun, zaspanego głosu i całego tego psychicznego stuporu, w jaki wpadliśmy i z którego usiłujemy się wydostać. Brzmienie krążka nie tylko dobrze odpowiada na potrzebę niejednej duszy w tym złym czasie, ale także skutecznie izoluje przed korumpującymi ją wpływami otoczenia. The Apple Drop to najlepszy album Liars od dawna!


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load