Recenzje

2021-09-21
Low - "Hey What"
Nagrywająca dla słynnej wytwórni Sub Pop amerykańska grupa Low wydała swój trzynasty album w 27-letniej karierze.
Wykonawca: Low
Wytwórnia: Sub Pop / PIAS Poland
Rok wydania: 2021

Istnieje wiele zespołów, których sukces artystyczny pozostaje w wiecznym cieniu niszowości. Takich, których nowe albumy są wydarzeniami w ograniczonym obiegu wszelakiej maści znawców. Przykładem takiego zespołu jest Low z Minnesoty, którzy od blisko 30 lat konsekwentnie serwują nam albumy wyprzedzające swój czas. Takie, które są doceniane po latach, gdy puls świata zrówna się z pułapem tego, co narzucili sobie i innym cisi geniusze nagrywający w swoim ogrodzie. Gdy jakakolwiek formacja objawia światu kolejny swój trzynasty album, można śmiało założyć, że jest on jakąś konsekwencją lub też bliską hybrydą tego, co znalazło się na poprzednich 12 krążkach. Tymczasem Low, wbrew utartym schematom oraz w wiecznej opozycji do jakiejkolwiek sztampy, właśnie teraz zdaje się ukazywać pełnię swojej mocy, wyobraźni, kreatywności oraz potencjału.

Hey What nie ma łatwego zadania. Przychodzi bowiem jako następca równie silnego, przełomowego Double Negative, jakim Low zadziwiło swoją publiczność 3 lata temu. Dlaczego przełomowego? Czy zespół, który ma na koncie kilkanaście płyt ma w sobie moc uderzeniową genialnego debiutanta, który całe swoje życie przygotowywał się do tego właśnie momentu? Wiele osób po usłyszeniu Double Negative, łącznie z niżej podpisanym, miało takie właśnie wrażenie: jakby ci weterani alternatywnego amerykańskiego grania rozpisywali swoją kartę zupełnie od nowa. Jakby wszystko to, co nagrywali wcześniej, było jedynie przystankami w drodze do tego jednego krążka, którego każda sekunda jest doskonała, a który daje poznać swoją moc, jak zwykle w ich przypadku, dopiero po jakimś czasie, gdy płyta ‘pooddycha’, a słuchacz wyda swój wyrok po wielu miesiącach namysłu.

Hey What to wielki triumf Alana i Mimi. To ciąg dalszy passy, jaką uchwycili wraz z nowym szlakiem obranym na Double Negative. Ów szlak polega nie na radykalnych zmianach, lecz wykorzystaniu bagażu doświadczeń i pomysłów, jakie zespół zebrał na przestrzeni swojej całej działalności. To coś w rodzaju egzaminu zdanego na ocenę celującą, znacznie wyższą, niż zakładała komisja. A Hey What udowadnia, że nie był to jednorazowy wypadek przy pracy, ziarno ślepej kury. Zamiast tego, to bomba kontrastów – hałasu i ambientu, post-rocka i eksperymentu, miejsce w którym spotykają się inspiracje Glennem Brancą, Kevinem Shieldsem, jak i This Mortal Coil. Low odżegnują się od wszelkich prób nazywania ich specyficznego stylu, mimo wielu prób; ale wprost przeciwnie, z dumą obnoszą się ze swoim osłuchaniem i uwielbieniem dla innych twórców i brzmieniowych włóczęgów.

Hey What brzmi jednocześnie znajomo i świeżo. To ten sam Low, co zawsze, ale z nowym zestawem sztuczek i możliwości. To płyta, która zachwyca płynnością, pewnością siebie, ładunkiem emocji i ‘kompletnością’. Ich krążków zwyczajowo nie powinno się rozbierać na czynniki pierwsze w postaci konkretnych numerów; ale jak tu nie zachwycać się takimi diamentami jak „Days Like These”, „Don't Walk Away”, czy „Disappearing”? Owe współgrające kontrasty to prysznic dźwięków bliski My Bloody Valentine i damsko-męskie harmonie w stylu The Raveonettes; to radosna wolność, jaką daje światu Thurston Moore, oraz dyrygowanie atmosferą, godną kompozytorów filmowych. Hey What ma w sobie dużo ze ścieżki dźwiękowej, co jest jedną z typowych cech Low; jednocześnie, pozostaje płytą, której surowcem jest piosenka, rozpływająca się w powietrzu jak zapach czy wspomnienie.

Siła Hey What płynie z jeszcze jedno miejsca. Materiał ten był gotowy znacznie wcześniej i niewątpliwie ukazałby się w ubiegłym roku, gdyby nie globalne komplikacje pandemiczne. Wiele z tych piosenek było prezentowanych przez Alana i Mimi w ich cotygodniowym cyklu Instagramowych koncertów z domu, gdy świat pozostawał pogrążony w lockdownie. Słychać tu pełen katalog uczuć związanych z tą emocjonalną huśtawką: frustrację i nadzieję, panikę i nirwanę, przesterowaną gitarę i wokalne harmonie, równowagę domowych pieleszy i nieprzewidywalny żywioł otwartych przestrzeni. Hey What to sprzeczne temperatury, środki wyrazu, obostrzenia i ludzie usiłujący wydostać się z ich odmętów. To płyta Low, która wreszcie trafiła na swój czas, w którym słuchacze mają jeszcze więcej głodu na odnajdywanie skomplikowanych dźwięków dobrze oddających ich skomplikowane emocje.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load