Recenzje

2021-09-29
Happysad - "Odrzutowce i kowery"
„Odrzutowce i kowery” to dwupłytowe wydawnictwo Happysad zawierające 14 utworów podsumowujących 20 lat działalności zespołu.
Wykonawca: Happysad
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2021

Happysad. Kiedyś zespół grający rodzaj muzyki określany jako harcerski rock. Ostatnio kapela skręca bardziej w mniej oczywiste rewiry muzyczne. Jest poważniejsza. I chyba już nie są to już pierwszoplanowe postacie polskiej sceny muzycznej. Bardziej punkt z listy zespołów mających sporo fanów. I zebraliśmy się właśnie tutaj z okazji albumu na 20-lecie działalności.

Na jubileusz zespół nie przygotował zestawu best of. Takiego w najpospolitszym znaczeniu, czyli zbieramy najpopularniejsze kompozycje z płyt, dokładamy może jedną, dwie nowe kompozycje i dziękuję. Ale to nie znaczy, że zabrakło hitów. Są, ale w nowych wersjach – głównie spokojniejszych, melancholijnych. Choć „Ciała detale” wypadają bardziej energicznie niż w oryginale. „Mów mi dobrze” wydaje się lżejszy, a „My się nie chcemy bić” z „welcome to popijawa studencka core” stał się zawadiacki. Nie zabrakło miejsca dla „Zanim pójdę”. Ale w klubowej wersji. Dla wielu zaskakującej.

Idziemy odwrotnie do chronologii, bo przed coverami mamy odrzutowce, czyli kompozycje, które nie znalazły się na płytach. Dostajemy przemieszane pod względem energii kompozycje. Po jednej stronie zgrabne, happysadowskie „Do rany przyłóż”, rockowe „Żyjemy” i „Zmęczony”. Choć ten drugi mógłby się nazywać „Zduszony”, bo takie odniosłem wrażenie dźwiękowe przy słuchaniu. No i ma refleksyjną końcówkę i element politycznego wydźwięku. Po drugiej stronie spokojne „Już mi lżej”. Ciekawie wypada przeróbka „Stąpając po niepewnym gruncie” Pidżamy Porno – taneczna, zwiewna. Także wśród odrzutowców znalazł się klubowy akcent w postaci „Nasza jest noc” z gościnnym udziałem Abradaba, który w ostatnim czasie coraz mocniej romansuje z rockowymi zespołami (patrz: Kashell z muzykami Comy). Ciekawie muzycznie wygląda elektrorockowe „Bez cienia”, będąca – jak zapowiadają muzycy – zapowiedzią kierunku, w którym podąży Happysad.

Choć wydawnictwo to można by było potraktować nieco z przymrużeniem oka, bo i odrzuty i autocovery. Ale uważam, że sięgnięcie po ten zestaw nie jest głupim pomysłem. Bo autocovery wypadają ogólnie fajnie, a w odrzutowcach można znaleźć coś ciekawego. I dostajemy potwierdzenie, że Happysad nie jest jednowymiarową muzycznie kapelą.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load