Recenzje

2021-10-15
Strachy Na Lachy - "Piekło"
"Piekło" to pierwszy od kilku lat album studyjny Strachów na Lachy. Płyta może być zaskoczeniem dla wielu fanów Grabaża i spółki. Dlaczego? O tym w naszej recenzji.
Wykonawca: Strachy Na Lachy
Wytwórnia: SP Records
Rok wydania: 2021

Mam problem ze Strachami Na Lachy. Pisałem już o tym przy „Sprzedawcy jutra” Pidżamy Porno. Z jednej strony mocne strzały: „Żyję w kraju”, „Twoje oczy lubią mnie”, „Co się z nami stało”. A po drugiej stronie wyskoki popowo-disco-festyniarskie: „Dzień dobry, kocham Cię” czy – z ostatniej płyty, by daleko nie sięgać – „Twoje motylki” i „Obłąkany obłok”. Ale można za to zaktualizować odpowiedź na pytanie: czym różni się Pidżama Porno od Strachów Na Lachy obecnie?

Teoretycznie nie powinniśmy się nim przejąć, bo dalej odpowiedź brzmi tak samo: Pidżama gra ostrzej. Trudno nie oprzeć się jednak wrażeniu, że Grabaż jeszcze bardziej zachciał podkreślić różnicę między swoimi dwoma zespołami. Pewnie też dlatego, że od płyty Pidżamy nie minęło wiele czasu (dwa lata). Na „Piekle” rasowych rockowych utworów jest niewiele. Stąd pierwsze spotkanie z „Piekłem” może być dla niektórych fanów Strachów zaskakujące.

Oczywiście, to nie jest tak, że ten zespół odkrył elektronikę po raz pierwszy i postanowił podzielić się z nami wynikiem tej zabawy. Bo ona już się przewijała w twórczości. Ale tutaj dominacja syntezatorów jest bezdyskusyjna. Praktycznie nie ma utworu bez niej. Już bitowe, chwytliwe „Powiedziałem jej o Tobie” ustawia nas w jej położeniu. Mnie bardziej przekonuje zamykające całość „Zachmurzony w Tobie” (taka klamra – początek i koniec to utwory z „Tobie” w nazwie, przypadek?) – owszem poszarpane elektro, ale ma swój urok.

Po drodze zdarzają się wyraźniejsze motywy gitarowe. Takowy znajdziemy w „Niebotycznym niebowstapieniu”. Ładnie się nakręca, kroczy. Niezłe wrażenie muzyczne psuje jednak głos Grabaża – jakiś taki wymęczony, wypruty. Ale są i jego lepsze momenty. Tekstowo zaś nie tylko o miłości, ale i na przykład o dewastacji Ziemi („Łuski krokodyla”). Też oczywiście tematy społeczno-polityczne. Bardziej zawoalowany wątek Strajku Kobiet w „Sznurze aut” i dosadny, bez krygowania się w „Stroicielu wiolonczel” – „Pięć gwiazdek, potem trzy”, „Średniowieczny ludzik”.

Pochwaliłem „Zachmurzonego w Tobie”, to pochwalę jeszcze udane „Sznury aut”. Ponadto westernowego „Snajpera”. Jest gitara, jest harmonijka, jest klimacik. I jeszcze „Sygnalista” – najbardziej energiczny utwór w zestawie. Ale jako się rzekło na początku zazwyczaj u Strachów są dwie strony medalu. Po tej drugiej, gorszej jest „Chciałbym, żeby”. Mieszanka latino, syntetyczności, jeszcze brakuje tylko rewii tancerek. Mamy też kącik weselny tworzony przez „Łuski krokodyla” – tu bardziej ejtisowo i .„Stroiciela wiolonczel” – tu wesele rockowe, nieco klimatu Dr Misio. Niby wesołej, ale gorzkiej zabawy. W sumie nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że nieprzypadkowo taka warstwa muzyczna koresponduje z tekstem.

Przyznam, że po pierwszym odsłuchu pomyślałem sobie: „Nie jest dobrze”. Po kilku kolejnych jestem mniej radykalny. Jest zaskakująco. „Piekło” to odświeżenie formuły, głębsze zapuszczenie się w teren syntezatorów. Choć czasem to odgradzanie się od rockowych korzeni dzieje się trochę na siłę. I brakuje mi tu takiego jednego, konkretnego, celnego, mocnego strzału, który zrobiłby wrażenie. Ogólnie więc: klasa średnia z fajnymi momentami.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load