Recenzje

2021-10-22
Cochise - "The World Upside Down"
Siódmy album zespołu Cochise. Panowie nie próżnują i dwa lata po „Exit: A Good Day To Die” oferują nam jedenaście nowych kompozycji.
Wykonawca: Cochise
Wytwórnia: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2021

Gdy trzy lata temu pisałem kilka zdań o płycie „Swans and Lions”, podzieliłem się porównaniem do Alice In Chains. I w sumie mógłbym je powtórzyć, bo w niektórych utworach, np. „Look Through The Leaves” to zestawienie przychodzi na myśl samo. Lubią panowie przygrunge’ować. Co do ukłonów do przeszłości, zauważyć trzeba energiczny cover „Gimme Danger” The Stooges.

Album jest bardzo gitarowy. Zaczynająca wszystko kompozycja tytułowa wchodzi nastrojowym intrem, potem jest ciężko, a następnie rockowo. Ciekawie zmienia się na swojej przestrzeni. Mieszanka energii, ciężaru i zaczepności. Podobną oferuje „Black Flag”. „Czarne serca” rozpoczynają się nieco orientalnie, ale posiadają zapamiętywalny refren i miejsca na solówki. Sporo ciężkawych momentów. Taki „Higher Love” to ociosany na singla utwór. Moją uwagę zwrócił „Wish” – narastający, z kroczącym początkiem, krótkimi riffami. Zaciekawia słuchacza. Pytanie do publiczności: czy tylko mi głos Pawła Małaszyńskiego przypomina momentami głos Ozzy’ego Osbourne’a?

Najbardziej zaskakują dwa ostatnie utwory. „Zing” do pewnego momentu jest dość typowy – przebojowy, gitarowy rock. Ale w końcówce włącza się w to wszystko chór gospel. Zupełnie od dziesięciu poprzednich piosenek odbiega zaś fortepianowa ballada „Z nieba w niebo”. Ciekawe zakończenie. Trochę to też zmienia kwestię podsumowania albumu. Bo pokazuje, że panowie chcą się rozwijać i wychodzą z rockowej strefy komfortu. Jednocześnie są w dobrej formie, co udowadniają porządną płytą.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load