Recenzje

2021-11-22
Urszula - "Teraz Ja"
Po ośmiu latach od ostatniej płyty studyjnej z premierowym autorskim materiałem Urszula powróciła z nowym albumem "Teraz Ja".
Wykonawca: Urszula
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2021

Chciałbym na początku zaznaczyć, że nie zaliczam się do grona czekających jakoś specjalnie na nowy album Urszuli. Ale szanuję tę artystkę i doceniam za co najmniej kilka utworów ważnych dla polskiej muzyki lub takich, które zna większość Polaków. Pytanie, czy na „Teraz ja” znajduje się piosenka, która mogłaby do nich dołączyć?

Pierwsza zapowiedź płyty – „Tyle słów” tego nie zapowiadała. Wydaje mi się, że słuchałem jego fragmentu i przypominałem sobie, dlaczego był to tylko fragment i dlaczego wyleciał z mojej głowy. Jest to nieudana – delikatnie pisząc – próba stworzenia hitu z bitem dopełniona walizką, „która też ma dno”. Lepiej ten moment pominąć. Ogólne wrażenie: nie znajdziemy na albumie utworów, które zapamiętamy na długo. Dominuje odczucie, że piosenki brzmią jak wycięte z "bezpiecznego" szablonu. Choć równocześnie brzmiące jakoś tak staromodnie (przykład: „Zaczaruj”). Mało wiarygodnie w tej otoczce wypadają próby unowoczesnośnienia brzmienia. Filtry na głos, robotyczne wstawki (patrz: „Sami”). Po co?

Urszula jest już w tym momencie kariery, że nic nie musi. Prawdopodobnie już wyśpiewała swoje największe hity, choć nigdy nie mów nigdy. Więc może sobie pozwolić na zajęcie wygodnego miejsca w strefie komfortu. Ale gdzieś pobrzmiewa chęć stworzenia radiowego hitu dostosowanego do obecnych czasów, lecz „Sami” czy „Tyle słów” są tego próbami niezbyt udanymi. Więc dostajemy mieszankę nieinwazyjnego bezpieczeństwa z próbą flirtu z nowoczesnością. Na tej płycie Urszula wypada lepiej w nieprzekombinowanych kompozycjach, głównie balladowych jak „Ten czas”. Jeśli miałbym wybrać jeden utwór, który warto przesłuchać z tego albumu byłaby to piosenka tytułowa skręcająca w stronę soulowych dźwięków. Klimat retro wypada tu wiarygodniej niż w niektórych innych miejscach longplaya.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load