Recenzje

2022-03-18
Ghost - "Impera"
Piąta płyta Ghost pokazuje, że przebojowość grupy zaczyna być wymuszona.
Wykonawca: Ghost
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2022

Dla ścisłości – nie jest tak, że zespół przestał pisać nośne kawałki. Takie „Impera” również zawiera. Najlepszym przykładem jest tu drugi w kolejności pudel-rockowy „Kaisarion”. Świetny rytm, zgrabne przejścia, udany riff i progowa melodyka w drugiej części, której nie powstydziłby się… Steven Wilson w Porcupine Tree. Nie gorzej wypada także „Spillways”, gdzie zespół (nie po raz pierwszy zresztą) pożenił Queen z Abbą z domieszką Bon Jovi. Gdyby riff był odrobinę bardziej podkręcony, wyszłaby piosenka The Darkness. Z kolei w przypadku znanego z singla „Call Me Little Sunshine” można mówić niemalże o podejściu do grania stadionowego – tym bardziej że nawiązanie do w refrenie do hymnu Liverpool FC zdaje się być nieprzypadkowe. Zaprzecza temu jedynie nieco zbyt wolny rytm, ale na żywo przecież można przyspieszyć. Sytuacja ewidentnie zaczyna siadać w również znanym z singla „Hunter’s Moon”, w którym nieudanie podnóżkowy, pseudo-fitnessowy rytm, zupełnie pozbawia szansy na zapamiętanie. „Watcher In The Sky” kontynuuje ten trend, choć ma odrobinę więcej ciężaru i mroku w riffie. Tu jednak cała nośność i melodyjność traci jakąkolwiek witalność. W tym momencie ostatnią rzeczą, której brakuje jest nadmierny patos, który podsuwa najpierw ponure filmowe interludium w postaci „Dominium”, a następnie kiczowate mafiowo-horrorowe „Twenties”.  Z kolei balladowy „Darkness At The Heart Of My Love” jest numerem zupełnie zbędnym, psując i tak nadwątloną już konsystencję całości płyty. Natomiast poprockowy „Griftwood” mógłby idealnie odnaleźć się w latach 80., gdzieś między Poison, a wspomnianym wcześniej Bon Jovi, gdyby nie płaska produkcja. Album puentuje „Bite Of Passage” płynie przechodzące w jeszcze jedną balladę - „Respite On The Spitafields”.

Idealnym rozwiązaniem w przypadku materiału takiego jak „Impera” byłoby odrzucenie części kompozycji i wydanie pozostałych jako ep-ki. Uratowałoby to nie tylko reputację zespołu pod względem kompozytorskim, ale i ocaliło jego dorobek, który aż tak wątpliwego ‘dzieła’ jak to wcześniej nie zawierał.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load