Recenzje

2022-06-03
Liam Gallagher - "C’mon You Know"
Enfant terrible brytyjskiego rocka znowu atakuje; lub raczej, przynosi coś na kształt gałązki oliwnej.
Wykonawca: Liam Gallagher
Wytwórnia: Warner Music Polska
Rok wydania: 2022

Pod czujną opieką Andrew Wyatta i całej armii współproducentów, Liam Gallagher ponownie dochodzi do głosu – donośnego, chociaż stonowanego, skromniejszego, ze szczyptą autorefleksji. Liam nigdy nie należał do pokornych; za to kochają go fani, szczególnie angielscy. W Polsce i reszcie Europy nie do końca to czujemy, ale w Anglii Liam jest traktowany z pasją godną bóstwa. Pomimo iż Oasis nie funkcjonują od ponad 10 lat, są trwałym składnikiem brytyjskiego DNA. A sam Liam uosabia pewien ‘ideał’ – wyszczekanego przystojnego brzydala, mamroczącego narzeczem, stoickiego, ale gotowego w każdej chwili eksplodować.

Numery Oasis to hymny, ważniejsze niż „God Save the Queen”, tradycyjne i pistolsowskie. Popatrzcie na okładkę – to zdjęcie sprzed roku, z festiwalu Reading. Jeśli gdzieś jest grupa głośnych Anglików, wystarczy puścić „Live Forever”, „Some Might Say” albo „Champagne Supernova”, aby zrozumieć, co te piosenki dla nich znaczą. Być może dlatego nowy album Gallaghera C’mon You Know jest takim zaskoczeniem. Tu nie ma hymnów (w końcu pisał je Noel), lecz mocno introspektywne, frapujące, eksperymentalne piosenki. Otwierające „More Power” ustawia wszystko; brzmi jak jego własna wersja „You Can't Always Get What You Want”, frapująca, krucha, otwierająca serce przed słuchaczem, dedykowana bratu.

Dalsza część płyty transmituje inspiracje Liama z wielu zakątków jego muzycznego świata. Lennona zawsze było tu słychać, podobnie jak Lydona; ale głos Liama zmienia się, jest niższy, ostrzejszy, poważniejszy. A wraz z nim reszta muzyki, kombinowana, z różnych beczek, przypominająca to, co komponował Lennon solo wraz z Plastic Ono Band. Takie numery jak „Moscow Rules”, „Diamonds in the Dark”, „Too Good For Giving Up” czy “Everything's Electric” to dowód, że Liam odnajduje własny głos i wartość, która przestaje łączyć go z Oasis. C’mon You Know to najlepszy solowy album Gallaghera, dokumentujący z uczciwością i artystyczną integralnością jego stan emocjonalny i psychiczny w tym momencie jego kariery.

Liam zawsze był dobrym imitatorem i showmanem. Ale tutaj słychać go nie w świetle jupiterów na Etihad Stadium, gdzie jego City znowu obroniło mistrzostwo Anglii. Teraz jest w domu, przy półce z płytami, zdjęciami, przygląda się swojemu życiu. W jego głosie zaczyna brzmieć nuta duchowości, podzielona przez rock’n’roll. Miejscami oszczędnie i surowo jak The Black Keys, a gdzie indziej pompatycznie i natchnienie jak Spiritualized. Mam wrażenie, że Liam od zawsze potrafił mówić szczerze i z serca tylko przez muzykę, nieokrzesany jak Ian Brown, elegancki jak Paul Weller. Nigdy wcześniej nie miał tyle do powiedzenia, co na C’mon You Know. Bardzo podoba mi się głos, który w sobie odnalazł, z dużą pomocą zaufanych ludzi.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load