Recenzje

2022-07-08
Tomasz Budzyński - "Pod Wulkanem"
Po latach eksperymentów na solowych płytach, lider Armii nagrał płytę spokojniejszą muzycznie, aczkolwiek wciąż naznaczoną jego charakterystyczną liryką i klimatem.
Wykonawca: Tomasz Budzyński
Wytwórnia: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2022

Tytuł albumu „Pod wulkanem” przywodzi na myśl niepokój. Autor sugeruje nim życie niejako w cieniu jakiejś katastrofy lub też drzemiącego niedaleko niebezpieczeństwa. Nietrudno połączyć ten tytuł z sytuacją za naszą wschodnią granicą, aczkolwiek Budzyński twierdzi, że wymyślił go jeszcze przed wybuchem wojny. Otwierająca płytę „Bezsenność” buduje klimat transowym rytmem i dość patetycznym, acz jednocześnie mantrowym wokalem. „Kometa nr 8” ujmuje za to brzmieniem waltorni, kojarząc się mimowolnie z dokonaniami Armii. Idealnie zresztą pasuje do tej transowej kompozycji. Nie podejmę się jednak przywoływania treści tekstów z tej płyty, bo z jednej strony wydają się nierozerwalne z warstwą muzyczną, a z drugiej – stanowią osobny wszechświat myśli, uczuć i emocji Budzyńskiego. „Pieśń wieczorna” ma natomiast aurę nieco katakumbową i formę niemalże modlitwy, zakończoną ambientowym tłem autorstwa Jacaszka. To tekst oparty o wiersz Papuszy – słynnej cygańskiej poetki. Nieco pogodniej wypada natomiast „Czy mnie słyszysz”, naznaczone solami na saksofonie autorstwa Mateusza Pospieszalskiego. Połączenie waltornii i akordeonu znakomicie wzbogaciło z kolei utwór „Dziwniejszy niż ty”, co jeszcze bardziej przypomina dokonania macierzystej formacji Budzyńskiego.

Swoistą pieśnią drogi do krainy dzieciństwa można zdaje się określić utwór „Pusty przedział”. Nie od dziś bowiem wiadomo, że Tomasz uwielbia podróżować pociągami. Natomiast nieco etnicznie zabarwiona „W dalekim zakątku lata” to nie pierwsza już zresztą typowo bajkowa opowieść w dorobku autora. Nie zabrakło też hołdu – „Max Koniec Polski” przywołuje osobę śp. Roberta Brylewskiego. Przyznam, że to jeden z najbardziej przejmujących momentów całej płyty. Ciekawie wypada także „Spokojne oko”. To podniosła i wielobarwna kompozycja, a jednocześnie jedna z najbardziej zapadających w pamięć. Momentem zenitalnym płyty jest jednak utwór tytułowy, zrealizowany przy sporym udziale Jacaszka. Ta prawie ośmiominutowa kompozycja ze wstępem niemalże pinkfloydowym, chwilę później przenosi słuchacza w klimaty wręcz indiańsko-szamańskie. Album zamyka mocno etniczna „Rozmowa dusz”.

Lata mijają, a Tomasz Budzyński wciąż muzycznie i literacko podróżuje po świecie, który zbudował już dość dawno. „Pod wulkanem” to jeszcze jedna bajka na ten temat, aczkolwiek wyróżniająca się muzycznie, bowiem lwią część tej płyty skomponował syn Tomasza, Stanisław. Nie wypada jednak ani lepiej, ani gorzej w porównaniu do poprzednich.     


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load