Recenzje

2022-07-11
Hedone - "Werk / re-Werk (reedycja)"
W świecie Hedone w ostatnim czasie sporo się dzieje: nowy album, zbiór niepublikowanych nagrań, koncerty; chciałoby się dodać, wizyty w zakładach pracy. To niewątpliwie dobra chwila także na reedycję; chociażby taką, jak reanimacja debiutanckiego albumu "Werk", dzieła sprzed blisko 30 lat. W komplecie z podstawową, remasterowaną wersją zawarty został także mini-album "ReWerk", który jak można się domyślać (albo pamiętać), zawiera remiksy numerów z "Werk".
Wykonawca: Hedone
Wytwórnia: GAD Records
Rok wydania: 2022

Kto ma smykałkę kronikarską ten wie, że Werk i Re-Werk już raz były wydane w postaci podwójnego albumu. Tym razem całość została dodatkowo wzbogacona o garść niepublikowanych (wówczas) nagrań, chociażby „Ciało”, „Drums”, czy „Are You Ready” w postaci maxi-singlowej; a na koniec, dwa remiksy z lat późniejszych, tzn. „G.O.D.” z roku 2007, oraz „To Madness” w zupełnie świeżej postaci z 2022.

Ta reedycja to przede wszystkim próba spojrzenia wstecz, z dystansu, na materiał który, jak mogło się wydawać, sukces na miarę Nine Inch Nails ma zapewniony. Inspiracje stylem Trenta Reznora są ewidentne w ówczesnej muzyce Hedone, ale rzecz jest w czym innym; projekt Macieja Werka to doskonały przykład historii jednego zespołu, którego szersza publiczność zwyczajnie nie polubiła. Za bardzo elektroniczny, za mało gitarowy, zbyt zagraniczny w stylu i tekstach (nie licząc świetnego „Robaka” i nieznanego wówczas „Ciała”); za mało punkowy, a za bardzo industrialny. Polski słuchacz nie był na to wówczas gotowy. A przecież doskonałe pomysły i modele płynęły strumykiem z MTV, na czele z NIN czy Ministry. Dla ówczesnych słuchaczy Werk wydawał się imitacją amerykańskich wzorców, które jak pamiętamy wlewały się do Polski po 1989 każdym możliwym wejściem.

Lata 90-te w muzyce to tak naprawdę dwie oddzielne „dekady”: pierwsza, w której królował grunge, alternatywa, ogólnie rock; oraz druga, gdy elektronika we wszelkich formach (także industrialnych) zdominowała wszystko. Hedone i Werk stoi idealnie po środku tego czasu, usiłując zachęcić ówczesnego słuchacza do oswojenia się z dźwiękami syntetycznymi w muzyce o rockowej dynamice. Być może wówczas czegoś było tu za wiele, ale po latach, gdy żyjemy w świecie tak dramatycznie innym od tamtych kwadratowych czasów, przyszedł właściwy moment, aby zapoznać się z Werkiem od początku. Sample, przetworzony wokal, mrok, niepokój i podziemna duszność, agresywne uderzenie i psychologiczno-społeczny przekaz prosto między uszy; do tego pełne zaangażowanie spiritus movens Hedone w każdy dźwięk i słowo, oraz pełna świadomość tego, co robi zespół.

Podstawowy album broni się doskonale i nawet jeśli część dźwięków i rozwiązań kompozycyjnych trąci lekko myszką, to po tylu latach można spokojnie szukać w nim jakże cennych dziś cech vintage. „Liar”, „I Need You”, „G.O.D.”, „Are You Ready”, “Robak”, “To Madness”, a także “War” i “Skin” to wciąż silne i celne uderzenia, zaskakująco aktualne, wciągające i fascynujące. „Poland” to ten sam przekaz, co „Polska” Kultu, tylko ubrany w zupełnie inne szaty i kosmetyki. Bonusowa interpretacja „I Wanna Be Your Dog” cieszy równie mocno, co rówieśna im polskojęzyczna wersja Świetlików. A remiksy wykorzystują m.in. popularny wówczas styl jungle („Skin”), oraz kontrastują wersje tych samych numerów z różnych czasów („G.O.D.”). Werk / ReWerk to skok maszyną czasu, tam i z powrotem, szmuglując skarb gotowy do zaistnienia w zupełnie innej rzeczywistości i mentalności.


Autor: Jakub


End of content

No more pages to load