Recenzje

2021-04-23
Spięty - "Black Mental"
Hubert "Spięty" Dobaczewski z Lao Che powrócił po 12 latach z kolejną solową płytą.
Wykonawca: Spięty
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2021

Kolejny członek Lao Che odsłonił solowe karty. Zespół dalej czeka na realizację zapowiedzi o zawieszeniu działalności i dokończenie pożegnalnej trasy koncertowej. Ale pytanie, czy lider Hubert Dobaczewski powróci do swojego solowego projektu stało się po ogłoszeniu decyzji bardzo zasadne. Powrócił. Z drugim albumem. Od wydania pierwszego minęło dwanaście lat.

Przy tworzeniu „Black Mentalu” Spiętego wspomagał Filip Różański. Czyli jeszcze jedna osoba z załogi Lao Che. Ponadto na basie w „Zwiedzie Śmierci” zagrał Mariusz Denst. Można na płycie z powodzeniem doszukać echa brzmienia Lao Che. Ale bardziej należy się kierować w poszukiwaniach w stronę jego protoplasty, czyli hip-hopowego zespołu Koli.

Dobaczewski rozwija w tekstach tematykę z „Wiedzy o społeczeństwie” Lao Che. A więc społeczeństwo i człowiek. To co więzi, wkurza, denerwuje, manipuluje, omamia, zniewala. Krytyczny, niewesoły obraz świata i otoczenia. Przeciwko systemowi szeroko rozumianemu – nie tylko politycznemu. Szukający przyczyn zachowań u korzeni („Trybuna Małpoludu”). Odwołujący się do problemów świata: ślepego podążania za wodzami („Narodowy Socjalizm Kosmosu”), kwestii klimatycznych („Bitwa o CO2) i obyczajowych („Nie marudź #MeToo). Z wojowniczym nastawieniem („Okudżaba”), ale i obawą przed starością („Wanted”). Aż roi się od porównań, metafor, nawiązań. Jeszcze większe natężenie niż na płytach Lao Che. Rozebranie każdego z tekstów na czynniki pierwsze mogłoby być spokojnie procesem z podręcznika do języka polskiego na kilka zadań. Na przykład sporo jest odniesień do wszechświata, kosmosu.

To wszystko w rapowej stylistyce oprawionej w elektroniczne bity. Utwory powykręcane w różne strony. Zauważalna chęć do zabaw z zniekształcaniem głosu („Zwiezda Śmierci” czy „Kopciszuko”). Na pierwszy singiel wybrano „Trybunę Małpoludu” – rozbudowaną, ale udaną. Zaś najbardziej zwarta, piosenkowa kompozycja to bardzo dobry „Narodowy Socjalizm Kosmosu”. Można jeszcze podpiąć pod tę kategorię energiczne „Karate Kit”, gdzie zaznacza się gitara. Te trzy kompozycje mocniej zaczepiły moje ucho podobnie jak rwana „Bitwa o CO2” oraz odhumanizowany brzmieniowo walczyk „Homo Sapiens Erection”. Sporo tajemniczych klimatów w różnych odcieniach: refleksyjny „Wanted” z nieco wojennym początkiem, niepokojąca „Zwiezda Śmierci”, „Okudżaba” z elementem mroku. „Kopciuszko” jest zaś kompozycją, która na początku daje złudne poczucie rozluźnienia. Do listy energicznych piosenek wymienionych wcześniej dodaję jeszcze taneczne „Lejce, które leczą”.

W „Black Mentalu” mogą się zasłuchać wielbiciele pisania o rzeczywistości korzystającego z zabaw językiem polskim, analizowania powiązań, porównań, odwołań. Może jest tego aż za dużo. To gorzki album o świecie. Biorąc pod uwagę całokształt, czyli słowa i muzykę, jest ok. Ale brakuje mi elementu „wow”. Czynnika sprawiającego, że mógłbym napisać, że płyta jest bardzo dobra. Nie jestem przekonany do paru utworów, m.in. „Nie marudź #MeToo” – przesadnie pokręcony, chaotyczny. Brakuje mi tego „czegoś”.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load