Recenzje

2021-10-21
Amarok - "Hero"
Michał Wojtas, w otoczeniu rodziny i znajomych, powraca z nowym, pełnowymiarowym albumem pod szyldem Amarok. Hero to bezpośrednia kontynuacja Hunt, przełomowej płyty sprzed kilku lat, która redefiniowała brzmienie Amaroka, oraz odnowiła i poszerzyła świadomość istnienia projektu.
Wykonawca: Amarok
Wytwórnia: Oskar
Rok wydania: 2021

Odświeżającej reedycji poddano wszystkie ich poprzednie krążki (Amarok, Neo Way, Metanoia); a na sam koniec powstało jeszcze The Storm, ‘umowa o dzieło’, które zaistniało także dzięki Hunt i odnalezieniu podatnych uszu na zachodzie. Amarok zaczął być zespołem, już nie projektem, wobec którego zaczęły być budowane oczekiwania regularności kolejnych dźwięków, nowych horyzontów, oraz jeszcze wyższych lotów. Hero, zatem, już na starcie ma poprzeczkę zawieszoną dosyć wysoko; tym bardziej, że ukazuje się w tym wciąż chybotliwym, niepewnym czasie. Co zatem przynosi?

Z wielką przyjemnością stwierdzam, że Hero nie tylko dźwiga zawieszony na nim ciężar, ale wręcz przenosi Amarok na kolejny poziom. Odnoszę wrażenie, jakby zespół wciąż się rozkręcał, dawkując emocje, nadal nie ukazując nam całej prawdy. Hero jest krążkiem pod wieloma względami bardziej wyrazistym od Hunt (od tych porównań nie uciekniemy); jest muzyką, która idzie za ciosem, ale nie powiela tych samych schematów. Nie jest pukaniem do drzwi, tylko kluczem do ich otwarcia. Wiemy, że trafiliśmy do właściwego pokoju, wiemy co zastaniemy w środku; a mimo to, jest zaskoczenie i zauroczenie. To terytoria dobrze nam znane, od floydowskich mroków, przez knopflerowską jękliwą gitarę, po tradycyjnie oldfieldowską mozaikę dźwięków tradycyjnych i przetworzonych. A wszystko to po linii ‘obowiązującego’ współczesnego prog-rocka, pełnego odniesień, patosu, liryki i emocji.

Jak to zwykle w Amaroku, za większość dźwięków i śpiew odpowiada Michał, ale wspierają go w tym Kornel Popławski (bas, skrzypce, syntezatory), oraz Konrad Zieliński (bębny). Jedną z największych ozdób płyty są także jej słowa, a te tradycyjnie układa Marta Wojtas. Są one niezwykle spójne przez całą rozpiętość płyty, nadając jej apokaliptyczny wydźwięk i koncepcyjny sznyt. Marta odpowiada także za ‘szamańskie’ perkusjonalia, chórki – oraz, tu niespodzianka – za przetworzony, deklamujący głos na „It’s Not the End” oraz tytułowym „Hero”. To, nieprzypadkowo, najbardziej popisowe punkty programu; aczkolwiek, w wielkim błędzie będzie ten, kto ograniczy album do tych dwóch numerów. Na uwagę zasługuje także łagodne „The Orb”, dynamiczne „The Dark Parade”, oraz finałowy „What You Sow”. Filmowość tej muzyki oddziałuje także w konstrukcji i dramaturgii całego albumu.

Siłą Hero jest spójność tematyczna i pewność siebie muzyków. To nie tylko przepastna układanka instrumentów i efektów, ale efekt twórczej jasności i nienagannego wykonania. Hero należy postrzegać wyłącznie jako całość i wartość samą w sobie, a nie ‘następcę Hunt’. Amarok pokazuje, że potrafi pielęgnować swój styl, ale i umiejętnie nim manipulować. Wpływy Floydów i Oldfielda są tu już tradycyjne, ale słychać też moc i wyrazistość Porcupine Tree, jak i niewinne piękno Sigur Rós. Styl Amaroka jest niejednoznaczny, a przez to ciekawy. To próba łączenia światów, tradycyjnego i nowoczesnego, gongów i djembe z samplerami i automatami. Ich przekaz liryczny jest zgodny z zeitgeistem, złowrogi i nonkonformistyczny, a mimo to podany z siłą i spokojem wyroczni. Nawet, jeśli ta przemawia przez megafon, aby przekrzyczeć narastający hałas i wybudzić ze złego transu.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load