Recenzje

2021-11-06
Torture of Hypocrisy - "Humanufacture"
Pochodząca z Mikołajek wydała drugi album studyjny, który jest następcą opublikowanej 5 lat temu płyty "RBMK-1000".
Wykonawca: Torture of Hypocrisy
Wytwórnia: Torture of Hypocrisy
Rok wydania: 2021

Niedawno recenzowałem nowy album Ministry jako płytę opisującą dzisiejsze czasy. Dziś powtórka z rozrywki, choć po polsku. Pozostajemy w szeroko pojętych metalowych klimatach. „Humanufacture” to czwarty album formacji pochodzącej z Mikołajek. Ale zdecydowanie nie ma mowy o muzyce do żeglowania i wypoczynku.

Niech nie zwiodą chwile pozornego spokoju. Końcówka „Homo Globalis”, początek „Social Credit System”, futuroelektro-intro „Synthetic Entity”, przerywnik „A Miracle of Life”, elektroniczny cyberepilog „Deep State”. To są dosłownie momenty… Wytchnienia jest złym słowem, bo nawet z nich przebija groza i tajemnica. Lepiej nie spoglądać za siebie.

Agresja, bezkompromisowość, groza, nerwowość, ostrość – płyta w pięciu słowach. To wszystko podlane sosem odhumanizowania, robotyki, apokaliptycznych wizji. Tnące dźwięki. Sporo dynamicznego łupania – pod tym względem można wyróżnić kilka momentów, m.in. „Unperson”. Centralnym punktem albumu jest ponad 9-minutowy „Body Parts Reproduction Facility”. Rozbudowana metalowa groza. Pojawia się dramatyczne (chodzi o nastrój) solo gitarowe. Co do nich, przewijają się przez album. Nie są jakieś rozwlekłe, postawiono tu na konkret.

„Humanufacture” to dźwięki łapiące słuchacza. Dzięki swojemu odhumanizowaniu i posępnej atmosferze. Torture Of Hypocrisy nie idzie na skróty, a my możemy po raz kolejny załamać się podczas rozmyślań na temat kierunku, w którym podąża świat.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load