Recenzje

2021-11-09
The War On Drugs - "I Don't Live Here Anymore"
Pierwsza płyta The War On Drugs po czteroletniej przerwie. Prace nad materiałem zaczęły się zaledwie miesiąc po tym, jak zespół odebrał Grammy w kategorii Najlepszy Rockowy album za "A Deeper Understanding".
Wykonawca: The War On Drugs
Wytwórnia: Atlantic Records
Rok wydania: 2021

W świecie cierpiącym na niedostatek cudów, pojawienie się The War On Drugs można śmiało uznać za dar od losu. Są zespołem, którego sukces nie był natychmiastowy, lecz budowany z cierpliwością i dbałością o meritum, a nie marketing. To bardzo ‘ludzka’ muzyka, ale nie prostacka i prymitywna, równająca w dół. Jej cichy acz donośny głos odnajduje i porusza strunę wrażliwości, o której istnieniu dowiadujemy się, gdy słyszymy odpowiednie dźwięki. Chociaż ich nazwa zawiera agresywne słowa, w ich brzmieniu nie ma cienia agresji; jest za to siła spokoju, ciszy, wrażliwości i ludzkich emocji, jakie drzemią w każdym z nas. Chyba właśnie to sprawiło, że The War On Drugs z zespołu niszowego stali się na naszych oczach rozpoznawalni, oczekiwani: nagrywają już nie dla hipsterskiego Secretly Canadian, lecz legendarnego Atlanticu; koncertują nie w kultowych klubach, lecz najważniejszych halach świata. A ich kolejne albumy, z cichych arcydzieł, stały się bardziej ‘popowe’ i ‘komercyjne’.

Czyżby? Czy muzyka The War On Drugs uległa kompromisom w obliczu machiny przemysłu? Lost In The Dream było przełomem, nie byliśmy przygotowani na takie brzmienie, na osiem i pół minuty singlowego piękna „Under the Pressure”. Gdy o zespole dowiedziało się więcej dusz, dostaliśmy kolejne, już odpowiednio odebrane A Deeper Understanding. A teraz, po czterech latach, otrzymaliśmy gorące I Don't Live Here Anymore. Tym razem oczekiwania zostały już odpowiednio zbudowane, pojawiła się odrobina presji; balsamiczna muzyka The War On Drugs ma koić coraz więcej serc, szczególnie w czasie pandemii, niepewności, pościgu technologii i chocholego tańca.  Adam Graduciel i jego kompani stoją przed nie lada wyzwaniem: ‘muszą’ udowodnić, że miłość fanów i ‘łaska’ wielkiego labelu, jaka na nich spłynęła ma pokrycie i uzasadnienie; że ich formuła jeszcze się nie wyczerpała, a wręcz przeciwnie: że kryje w sobie jeszcze wiele niespodzianek, tu i teraz.

I Don't Live Here Anymore to piękny ciąg dalszy swoich poprzedników, w szczególności A Deeper Understanding. Przypomina kolejny sezon ulubionego serialu (skojarzenia ze „Stranger Things” na wielu poziomach są nieuniknione). Czy brzmienie poszło w bardziej ‘popowe’ terytoria? Tak. Słychać je chociażby w „Wasted” czy „Occasional Rain”, oraz kompozycji tytułowej (w chórkach ponownie dziewczyny z Lucius). Porównania do Springsteena i Petty’ego powracają jak bumerang (posłuchajcie „Change”), chociaż ja wolę inne. Głos Graduciela, otoczony tym ciepłym brzmieniem, to esencja lat 80-tych; nie tych syntetycznych czy gotyckich, lecz pop-rockowych, jakie kojarzymy z głosem Glenna Frey’a, Dona Henley czy Paula Carracka. „Harmonia's Dream” i „I Don't Wanna Wait” to najsilniejsze argumenty, podobnie jak powolny „Living Proof” i retro-popowy „Victim”. Ta muzyka krzepi i przenosi w dobre miejsce; nie we wspomnienia, lecz naprzód – tam gdzie słońce i kolejka na koncert.

Czy zatem I Don't Live Here Anymore to pełen sukces; album, który zasłużył na takie samo Grammy, co A Deeper Understanding, czy ogólny zachwyt jak Lost In The Dream? Mam tu pewne wątpliwości. To ‘wciąż’ są The War On Drugs, jakie słusznie zdobyło uwagę świata szczerością, pomysłem i pracą; aczkolwiek, ta płyta wychodzi, niestety, bardziej z pułapu oczekiwań, niż inspiracji. I Don't Live Here Anymore ma swoje wybitne momenty, ale słychać też słabsze chwile, pośpieszone, naiwne, które mogą dziwić i niecierpliwić słuchacza. To dalszy ciąg ‘tego samego’, które choć jest wciąż wciągające i chętnie słuchane, to natychmiast budzi okrutne pytanie: co dalej? Dokąd ta muzyka zmierza? Czy brzmienie osadzone w duchu vintage musi w nim trwać, czy też może pokusić się o innowacje? Czy wymowny tytuł tego albumu to wielkie ‘sayonara’ wymierzone w fanów, krytyków, wytwórnie i cały świat od Graduciela? Czy na tym koniec przygody? A może, tak naprawdę, to dopiero jej początek?


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load