Recenzje

2021-11-12
Motörhead - "Everything Louder Forever"
Na rynek trafiła składanka „best of” kapeli Lemmy’ego Kilmistera i spółki. Trzy wersje: 2 winyle (22 utwory), 4 CD i 4 winyle (w tych dwóch wersjach – 42 kawałki).
Wykonawca: Motörhead
Wytwórnia: BMG
Rok wydania: 2021

Ta kompilacja staje się punktem odniesienia dla osób, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z tym wykonawcą. Tym bardziej, że dostajemy klasyczną przekrojówkę przez prawie wszystkie albumy studyjne. Motörhead ma już w swoim dorobku trochę składanek. Dlaczego więc warto zwrócić uwagę akurat na to wydawnictwo? Choć trudno w to może uwierzyć, że to dopiero pierwsza taka przekrojowa kompilacja powstała po zakończeniu działalności zespołu (czyli po śmierci Lemmy’ego). Przyszło więc czekać sześć lat. Stało się to, co musiało się stać. Po drugie – jeśli Internet mnie nie myli, to ostatnia do tej pory składanka „the best of” zbierająca utwory od powstania zespołu do momentu ukazania się zestawu największych hitów to „The Best Of” z 2000 roku. Nie mamy więc do czynienia z przypadkiem Davida Bowiego, gdy po jego śmierci, jeszcze w 2016 roku wydano „Legacy”, którego tracklista była praktycznie kopią wydanej dwa lata wcześniej kompilacji „Nothing Has Changed”.

Co można napisać, recenzując przekrojową składankę? To, że nie zabrakło tam największych hitów z „Ace of Spades” na czele. Że przypomina nam, dlaczego Motörhead wspominamy jako dobrze naoliwioną, wysokooktanową, heavy metalową maszynę. Choć też zapuszczającą żurawia w inne rejony, czego reprezentantami są ballada „I Ain’t No Nice Guy” oraz niemająca punktów stycznych z heavy metalem ballada „1916”. Pozostaje włączyć zestaw i powspominać zespół chłonąc przy okazji energię bijącą z większości ich twórczości.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load