Recenzje

2021-11-12
Dave Gahan & Soulsavers - "Imposter"
Dave Gahan z Depeche Mode wydał dziś nową płytę wraz z projektem Soulsavers, z którym współpracuje od blisko dekady. Tym razem na albumie znalazły się nie autorskie kompozycje Gahana i Soulsavers, lecz 12 coverów.
Wykonawca: Dave Gahan & Soulsavers
Wytwórnia: Sony Music Polska
Rok wydania: 2021

Dave Gahan już na stałe zadomowił się w szeregach The Soulsavers, czego ‘dowodem’ jest fakt, iż Imposter jest sygnowana na okładce jego nazwiskiem. Podobnie było z poprzednią, doskonałą płytą Angels & Ghosts, która ukazała się… 6 lat temu. Jak ten czas leci… w każdym razie, liderzy tego kolektywu, Richie Machin i Ian Glover, z każdym kolejnym krążkiem pną się coraz wyżej, aż wreszcie ‘pozwolili’ sobie na wydanie longplaya z coverami. Napisałem ‘pozwolili’ z dwóch powodów: płyty z coverami są dziś domeną doświadczonych, wytrawnych artystów, niż tak jak kiedyś debiutantów, którzy nie ogarnęli jeszcze własnego materiału. Aby wydać przekonujący krążek z coverami nie wystarczy ich tak po prostu zagrać; trzeba wiedzieć, co chce się do nich wnieść i umieć to zrobić. Łatwiej i lepiej pracuje się pod tym kątem z mniej znanymi numerami; klasyki to rzeczy z grubsza ‘nie do ruszenia’, i trzeba nie lada tuzy, aby w godny sposób zagrać wykonać coś nieśmiertelnego.

I dlatego do akcji wkracza Gahan, który miesiąc wcześniej, na prośbę Metalliki, wykonał „Nothing Else Matters” w sposób tak poruszający, że poczułem jakbym słyszał ten numer po raz pierwszy w życiu. Być może to przypadek, ale zaraz po tym fakcie pojawił się na horyzoncie Imposter (‘oszust’, ‘udawacz’, ‘uzurpator’…) pełen coverów wykonywanych przez Dave’a i Soulsavers, zaaranżowanych na tą gospel-rockową modłę, z której słyną i dają natchnienie na wielu poziomach. Co ciekawe, owo gospel nie jest tym razem aż taką dominantą krążka, jak na The Light The Dead See (pierwsza płyta z Dave’m), czy wcześniej, gdy głosem Soulsavers był Mark Lanegan. Zarówno na Imposter, jak i Angels & Ghosts, mówimy o czymś bliższemu bluesowi, który oczywiście jest rewersem gospel. Jest to bardziej intymna płyta, osobista, jakby Gahan chciał wreszcie wylać na naszych oczach i uszach całą swoją duszę, wyznać grzechy, oczyścić się, do czego nie zawsze miał możliwość w Depeche Mode.

Dave od blisko 20 lat odnajduje swój niezależny głos, czego dowodem są jego solowe krążki (Hourglass i Paper Monsters), oraz obecność w Soulsavers. Dave, jako głos i twarz DM, jest gwiazdą światowego formatu (poznałem ludzi nazywających go ‘bogiem’); ale to dzięki krążkom poza DM mamy możliwość poznać go jako człowieka, artystę niezależnego, indywidualność. Sceptycy nie poważają umiejętności wokalnych Gahana; ma on charakterystyczny głos, który nadaje się głównie do numerów DM. Tymczasem Dave dawał wielokrotnie znać, że stać go na coś więcej, niż syntetyczne hity z satelity. Takie numery jak „Condemnation”, gospel pełną gębą, a później „Angel” czy solowe „Saw Something” to pełna podstawa do tego, aby Soulsavers zamarzyli o współpracy z nim. Tym bardziej, że po płytach z głosem Lanegana mieli nie lada rolę do obsadzenia; wystarczy wspomnieć o numerze „Revival”, z głosem Marka, który jest wciąż obowiązującą definicją brzmienia Soulsavers.

Losy Marka i Dave’a przeplatają się, o czym świadczy nie tylko to, iż byli członkami tego samego kolektywu, a uzależnienie od heroiny prawie pozbawiło ich życia. Ich wspólne wykonanie „Cat People (Putting Out Fire)” Davida Bowie to złoto. Soulsavers wcielili do Impostera także jeden z autorskich numerów Lanegana, „Strange Religion”, jako rodzaj hołdu i wyrazu sympatii. Do innych skarbów należą też „Lilac Wine” Niny Simone, „The Dark End of the Street” Jamesa Carra (wspominałem o bluesowej naturze tego krążka), a także „A Man Needs a Maid” Neila Younga. To nie pierwszy raz, gdy Soulsavers sięgają po repertuar ‘Wujka’ Neila; wcześniej mieliśmy okazję poznać ich zdanie na temat „Through My Sails”, ale z głosem Lanegana. Tym samym, który zaraz obok wykonał „No Expectations” w taki sposób, że odebrał go Stonesom, a wręczył Soulsaversom. Dość powiedzieć, że Dave, stając do Impostera, musiał w tej przyjaznej rywalizacji dokonać czegoś podobnego.

I dokonał. „Metal Heart”, z repertuaru Cat Power, to absolutna rewelacja. Chan Marshall łka go ze swoją samotną gitarą, uprzyjemniając czas rosnącym dookoła kwiatom. Dave tchnął w ten numer rockową siłę nawracania, coś, co Soulsavers noszą w sobie prawie od początku. To natchnione wykonanie, kwintesencja tego krążka, chociaż nie jedyny gwóźdź programu. Ma on do tego tytułu godnego rywala w postaci „Always On My Mind”, który został zbudowany nie na popularnej wersji Presley’a, ale jednym z najsłynniejszych coverów w historii muzyki pop, w wykonaniu Pet Shop Boys. Tym samym, Dave i Soulsavers oddają hołd wielu ludziom, na wielu poziomach. Historii bluesa i rocka, kolegom po fachu (można powiedzieć, rywalom), oraz młodszym od siebie pokoleniom. Lanegan uczynił podobnie na swoich Imitations. A Cat Power na Jukebox i… Dark End Of The Street. Jak widać na obrazku, muzyka, podobnie jak dobre uczynki, krąży i wraca, gdy jej potrzebujemy.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load