Recenzje

2021-11-15
Fisz Emade Tworzywo - "Ballady i Protesty"
„Ballady i Protesty” to mocny powrót do korzeni muzycznej podróży zespołu, do lat 90., w których rozwijała się tak zwana muzyka miasta - hip hop czy elektronika. To sentymentalna opowieść o brzmieniach, które były inspiracją i wskazały drogę poszukiwań.
Wykonawca: Fisz Emade Tworzywo
Wytwórnia: Agora Muzyka
Rok wydania: 2021

„Twój świat zaczyna płonąć, bo mój świat od dawna płonie”. Gdy w maju i czerwcu zeszłego roku ukazały się „Mój kraj znika” i „Nie za miłe wiadomości”, ostatecznie stało się to, do czego prowadziły ewolucje Fisza Emade Tworzywo na ostatnich płytach. Te dwa utwory sprawiły, że pomyślałem: „Czekam na nową płytę tych panów”. Jesień przyszłego roku? Trochę długi ten czas oczekiwania. Podwójny album? Czy to nie jest porywanie się z motyką na słońce? Jakoś się doczołgaliśmy do tej premiery. Dwie płyty. Osiemnaście utworów. Blisko sto minut. Tematy „balladowe” i „protestowe” przenikają się na obu krążkach. W większym stopniu można sobie pozwolić na podział muzyczny. Pierwsza płyta – bardziej taneczno-klubowa, druga – bardziej rapowo-refleksyjna (tak, tak, rapowo). Ale w obu przypadkach znajdziemy odstępstwa od tej reguły. Klamrą kompozycyjną całego materiału są zaś melodeklamowane utwory, gdzie Fisz skręca w stronę Marcina Świetlickiego.

„Mamy dla ciebie nie za miłe wiadomości”. Utwory opowiadające o niepokoju o świat. W różnych aspektach. Wyróżnić można kilka z nich. Pierwszy: o przyrodę, o przyszłość Ziemi. Miażdżące jest połączenie niepokojącego transu „Nie za miłych wiadomości” z teledyskiem do tej kompozycji nakręconym w Ghanie. Kwestie te porusza również „Arktyka” ze rytmiczną refleksyjnością i robiącym robotę motywem perkusyjnym. Ponadto „Kominy”. „Warszawo, robisz mi kominy z płuc”. To już ten okres roku, gdzie nie tylko warszawiacy, ale i np. osoby z Małopolski i Śląska mogą sobie tak pośpiewać.

„Człowiek to nie jest piękny zwierz. Może chce i dobrze, ale wychodzi jak zawsze”. Kolejny aspekt: tematy społeczne. Opis rzeczywistości, niepokój, wkurzenie, szukanie jakiegoś promyka nadziei. Rozstrzał muzyczny utworów o tej tematyce – spory. Ponury „Kurz” – minimalistyczne techno poruszające kwestię akceptacji dla osób LGBT. Choć ten skrót tam nie pada, to przywołanie słów „Oni nie są równi normalnych ludziom” mówi wszystko. Fisz dołożył do tego kilka określeń o sobie, na które natrafił: „Synku tatusia, pupilku Agory”. „Dresiarze w garniturach” komentują postawy pojawiające się w wykonaniu ludzi w ładniejszych szatach niż kiedyś: „Są często wykształceni, jeżdżą lepszymi samochodami, ale język jest podobny, gesty te same”. Z garażowego, brudnego, punkowego „Mój kraj znika” przebija wściekłość. Podbita kontekstem, w którym utwór ujrzał światło dzienne, czyli w trakcie zamieszania związanego z 1998. notowaniem Listy Przebojów Trójki. W basie Marcina Pendowskiego jest moc (przy okazji życzenia szybkiego powrotu do zdrowia). „Krew 2021”, czyli nowa wersja utworu z czasów Kim Nowak: z rockera zrobił się klubowy kawałek. Początek drugiej części „Ballad i protestów” ucieszy zaś fanów „dobrego, starego Fisza”. „Szukam” i „2020”, czyli jak za dawnych dobrych czasów. Lata mijają, ale Fisz dalej to ma. Dalej umie w rapsy. I piszę to, bo choć bardziej wolę jego piosenkową wersję, to i hip-hop tutaj na mocny plus. Przy tym aspekcie można wspomnieć, że niektórzy zestawiają obok siebie nowe płyty Fisza Emade i Marii Peszek pod względem tekstowym. Osobiście wolę styl Bartka Waglewskiego. Bardziej przystępny, ale wciąż mocny i dosadny.

„Godzę się z łysiną tak jak kibice Wisły i Cracovii, i wożę się furą, i zmierzam do nicości”. Następny wątek: przemijanie, starzenie się. Tu na pierwszy plan wysuwa się zamykający album „OK Boomer!”. Ośmioipółminutowa kompozycja. Powolna, przejmująca. Z miejsca staje się jednym z najważniejszych utworów w karierze duetu i jednym z jego szczytowych momentów. Już mamy kilka interpretacji tego, o jakim pokoleniu jest ten utwór. Ja myślę sobie, że teraz w tej pieśni mogą przeglądać się 40-, 50-latkowie, pokolenie Fisza. Ale przyjdzie czas, gdy wejdą na ich miejsca młodsze pokolenia i one będą mogły się podpisać pod słowami tej kompozycji. Potem kolejne, i tak będzie się kręcić ta spirala. W „Paradoksach” Bartek Waglewski prezentuje retrospekcje z żyć swojego i brata. Hołd dla lat dziewięćdziesiątych składany jest w „Za mało czasu”, ale do niego jeszcze przejdziemy.

„Covid osłabił mi pamięć. Mam do dziś problem, żeby się skupić”. Pandemia. Ten temat też musiał się pojawić. „1,5 metra” opisuje rzeczywistość tego czasu. Wątek covidu przebija się m.in. w „Paradoksach” czy „OK Boomer!”. Ale jest również motyw powrotu do życia po czasie zamknięcia w tanecznym „Starcie” oraz „Po co” – refleksji w elektronicznym anturażu, gdzie do kwestii wyjścia z zamknięcia dochodzi kwestia materializmu.

„Żyj i pozwól mi żyć tak jak ja lubię, a lubię być żywym, martwym jeszcze nie byłem”. Fisz w swoich tekstach na nowym albumie opowiada nie tylko o ważnych rzeczach. To także pisanie o codziennym życiu skupiające się na codziennych rzeczach. Hipnotyczne, wkręcające się (ten sampel z „Rozmowy” Barbary Wrońskiej) „Za mało czasu” to hołd nie tylko dla lat dziewięćdziesiątych. To hołd dla prostych rzeczy, dla otoczenia, w którym mieszka się od lat, dla ludzi i dla muzyki. Do tego wyliczanka czynności w „1,5 metra” czy opis życia w „OK Boomer!”: „Papier toaletowy kupuję już w Rossmanie, na Orlenie piję czarną kawę”. Z ponurego krajobrazu „Ballad i protestów” przebijają promyki nadziei. W utworach o wychodzeniu z zamknięcia, w tanecznych „Spektrum barw” i „Muzyka jest o nas”.

„Muzyka jest moim narkotykiem”. Zbliżamy się do końca analizy, więc lista. Konkretne ciosy na szczękę: „Nie za miłe wiadomości”, „Za mało czasu”, „Kurz”, „Mój kraj znika”, „Dobre wieści” (minimalistyczna ballada z gościnnym udziałem Iwony Skwarek znanej z Rebeki, a ostatnio z Shyness!), „OK Boomer!”. W niedalekiej odległości „Spektrum barw”, „Po co?”, „Szukam”, „Paradoksy”, „Arktyka”. W obu listach poszedłem kolejnością pojawiania się na płycie. W sumie wychodzi 11 na 16.

„Czekam na dobre wieści”. Są. Przeplatałem pisanie o warstwie tekstowej i muzycznej, bo obie stoją na bardzo wysokim poziomie. I teksty Fisza, i muzyka Emade, czyli Piotra. Trudno pisać o każdej z osobna, w oderwaniu od drugiej. „Ballady i protesty” zbierają dotychczasowe stadia ewolucji twórczości tego duetu i dodają jeszcze coś ekstra. Po czymś takim zastanawiam się, jaki kierunek nabierze następny album, ale na to przyjdzie czas. „Ballady i protesty” wchodzą do czołówki tegorocznych polskich płyt. Tej ścisłej. Jest połowa listopada, więc powoli zbliża się czas rankingów. Czy ten album znajdzie się w moim prywatnym top 3 2021 roku? Wszystko na to wskazuje.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load