Recenzje

2021-12-07
Ka$hell - "Ka$hell"
Muzycy grupy Coma połączyli siły z raperem Abradabem i założyli grupę Ka$hell. W listopadzie ukazała się debiutancka płyta tego bandu zatytułowana po prostu "Ka$hell".
Wykonawca: Ka$hell
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2021

Mariaże raperów z rockiem - w ostatnich kilkunastu latach było tego sporo. Również na polskim gruncie (patrz np. Luxtorpeda). Dla Abradaba nie jest to pierwsze szersze spotkanie z rockowym gruntem. Jako przetarcie można uznać hymn pierwszej edycji Męskiego Grania – „Wszyscy muzycy to wojownicy” z Wojciechem Waglewskim i Maciejem Maleńczukiem. Co to było za uderzenie. Wydaje się, że Abradab i muzycy Comy spotkali się w momencie, w którym siebie potrzebowali. Marcin Marten nie jest obecnie jakimś gorącym rapowym nazwiskiem. Po drugiej stronie muzycy Comy po ogłoszeniu zawieszenia działalności.

Czy Ka$hell to Abradab plus Coma? Niekoniecznie. Debiutancka płyta formacji to próba gry w stylu rapcore. Już po pierwszym singlu niektórzy uznali ten zespół za idealny na juwenalia. Zapominając o tym, że dochodzi do zmian pokoleniowych i rock schodzi w line-upach studenckich imprez na dalszy plan. Ale „Chłopak” nie zapowiadał czegoś dobrego. Prostacki wręcz utwór ze słodziutkim momentem. Do tego w tekście nawiązanie do klasyki polskiego kabaretu. Choć zmodyfikowane, bo to nie chłop przebrany za babę, a baba przebrana za chłopca.

Dobra wiadomość: na albumie nie ma gorszych utworów od tego. Więc tym ciekawsze było rzucenie go na pierwszy rzut promocyjny. Gorsza wiadomość jest taka: wielkiego szału nie ma. Sporo rockowych gitar pomieszanych z elektroniką. Co by tu wyróżnić? Całkiem nieźle wypada „Plask”, gdzie nawet śpiewający Abradab nie jest zbytnio wkurzający. Końcówka z mocnymi wpływami Rage Against The Machine. Czyli klimatem, który próbuje się tutaj wywołać. Mamy też ciekawy „Kickflip”, gdzie muzycy wykazali większą chęć eksperymentowania.

Większym zawodem jest jednak dla mnie Abradab. Nie chodzi mi tu nawet o rap zahaczający o melodeklamację („Wkurw”) czy próby słodziutkiego śpiewania („Chłopak”). Bardziej o jakość tekstów. O „Chłopaku” już wspomniałem, ale jeszcze „Kalifornia” – niby poważna w refrenach, ale zwrotki takie szczeniackie. Refren „Ściemniać” jest nieco zmienioną kalką z „Poradnika młodego zielarza”, wyszedł kleks. Tematy wkurzenia na rzeczywistość na czele z „Wkurwem” bez jakiegoś odkrywczego spojrzenia, którego nie słyszeliśmy u innych. W efekcie najlepiej wypada w autobiograficznych „Momentach”.

Nie jest tak karykaturalnie jak zapowiadał pierwszy singiel, ale szału nie ma. Po cichu można było liczyć, że zadzieje się tutaj ciekawie. Na razie jest przeciętnie. Przyszłość pokaże, czy to jednorazowa przygoda czy może coś dłuższego i zdarzy się coś ciekawego.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load