Recenzje

2022-03-29
Placebo - "Never Let Me Go"
Po wątpliwej jakości albumie „Love Like Love” sprzed niemalże dekady, oczekiwanie w napięciu na nowy album Placebo można było sobie w zasadzie darować. Dzięki temu „Never Let Me Go”, czyli ósmy studyjny długograj w dorobku grupy odbiera się znacznie lepiej, niż poprzednika.
Wykonawca: Placebo
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2022

Dziś Placebo to przede wszystkim duet: Brian Molko i Stefan Olsdal. Ostatni regularny bębniarz grupy Steve Forrest opuścił skład w 2015 roku. Od tego czasu Placebo wspiera (głównie na koncertach) Matt Lunn. Zaś na nowej płycie dodatkowo gra także drugi pałker - Pietro Garrone z włoskiej grupy Husky Loops. To o tyle znamienne, że Molko i Olsdal zaczęli pracę nad tym materiałem jeszcze w 2018 roku we dwóch, korzystając z automatu perkusyjnego. Co więcej – jego brzmienie zachowało się w kilku utworach, jak chociażby w otwierającym album „Forever Chemicals”, obdarzonym dodatkowo dziwnymi brzmieniami klawiszowymi, przypominającymi zepsute dzwony. Zresztą to właśnie klawiszy na „Never Let Me Go” zdaje się być najwięcej, o czym przypomina także singlowy „Beautiful James”, gdzie główną melodię wygrywa właśnie syntezator do spółki z gitarą Molko. Zaś tekst utworu zdaje się gloryfikować… bezsenność. Gitary znacznie bardziej uwypuklone zostały w „Hugz”. Brian Molko znany jest ze swoich mocno zapadających w pamięć fraz. Tu zaś miarowo powtarzane słowa: „A hug is just another way of hiding your face” również można włączyć do tego zbioru. Na tym tle odstaje nieco również znane z singla „Happy Birthday In The Sky”, które jest dość mętne i przez to nieco rozpaczliwie. Zaskakują natomiast smyki w „The Prodigal”, które wspaniale urozmaicają kompozycję. Kapitalnie wypada „Surrounded By Spies” (także znane z singla), które ma w sobie coś z ducha Depeche Mode. To ponoć jeden z ulubionych zespołów Stefana Olsdala. W wydaniu Placebo okazuje się być świetnym, nieco mrocznym, a jednocześnie klimatycznym utworem, w którym Molko dotyka współczesnej technologii, która coraz bardziej zagrabia naszą prywatność. A skoro jesteśmy przy współczesnych zagrożeniach – ostatni z przedpremierowych singli „Try Better Next Time” porusza kwestię przyszłości naszej planety. Nieco dziwnym wyłomem w całości jest „Sad White Reggae”, który do lat 80. nawiązuje bodaj najbardziej ze wszystkich utworów na płycie. Kłopot w tym, że… średnio tu pasuje. Co innego „Twin Demons” do spółki z odrobinę bardziej przestrzennym „Chemtrails”, które brzmią jak placebowa podróż do lat 90. Atmosferę nieco uspokaja „This Is What You Wanted” – rytmiczny, acz znacznie mniej agresywny, niż poprzednicy. Niepokojąco wypada zaś „Went Missing” – dość smutny, trochę w stylu Radiohead, z kolejną pamiętliwą frazą: „Secret destroyers keep away”. Album puentuje kapitalny, nieco cure’wy „Fix Yourself” z mocną wymową skierowaną w stróżów moralności.

„Never Let Me Go” niekoniecznie jest powrotem do najlepszych artystycznie czasów Placebo, natomiast otwiera w pewnym sensie nowe możliwości twórcze dla Molko i Olsdala. I choć dziś nie muszą już nikomu nic udowadniać, nie zdziwię się, jeśli jeszcze zaskoczą nas w przyszłości.

Placebo, Warszawa, Centrum EXPO XXI, 17.10.2022: https://www.facebook.com/events/1914088462102565/ 


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load