Recenzje

2022-04-29
Fontaines D.C. - "Skinty Fia"
Dublińscy post-punkowcy Fontaines D.C. wydali trzeci album "Skinty Fia". (...) nie przynosi wiele nowego, czego nie słyszelibyśmy na "Dogrel" i "A Hero's Death". Ale nie o innowacje i kombinowanie tu chodzi. Na razie Irlandczycy eksplorują to, co pół-żartem pół-serio udało im się odkryć i zagospodarować". A już 13 czerwca zespół wystąpi w warszawskiej Proximie.
Wykonawca: Fontaines D.C.
Wytwórnia: PIAS Poland
Rok wydania: 2022

Tam, gdzie hasło ‘no future’ zostało przekute w ‘no today’, tam post-punk przestał być jakimkolwiek manifestem, a stał się sztuką. Ten pozornie wymarły gatunek szturmem bierze serca i sceny tego świata, stając się głosem i brzmieniem odnalezionym przez młode pokolenie. Proste, hipnotyczne brzmienie basu, gitar i rytmu, wraz z osłupiałym, nerwowym głosem idealnie odnajduje się w coraz bardziej skomplikowanych, przerażających czasach pełnych globalnych i lokalnych koszmarów. Sukces Fontaines D.C. był tak natychmiastowy, jak ich powstanie. Pięciu gości z Dublina postanowiło założyć zespół po pijaku; pewnie nie oni jedyni. Ale na drugi dzień, gdy okazało się, że zamówili już salę prób, postanowili pójść za ciosem. Z tego ciosu zrodził się już trzeci album, nominacje do najważniejszych nagród branżowych, uwielbienie publiczności i światowe trasy. To wszystko wydarzyło się w przeciągu ośmiu lat. I ku zaskoczeniu samych zainteresowanych, zdaje egzamin.

Skinty Fia nie przynosi wiele nowego, czego nie słyszelibyśmy na Dogrel i A Hero's Death. Ale nie o innowacje i kombinowanie tu chodzi. Na razie Irlandczycy eksplorują to, co pół-żartem pół-serio udało im się odkryć i zagospodarować. To coś, to głos zaniepokojonego, otumanionego światem serca, służącego za trybuna wielu z nas, którzy nie pchają się na afisz i nie toczą walk podjazdowych o atencję beztwarzowego tłumu. Fontaines robią swoje, tak jak Dry Cleaning, Sleaford Mods, oraz rzecz jasna Idles. Znowu jesteśmy w tym pubie w Dublinie, gdzie towarzyszy nam koktajl wesołości i nerwowości, pozornego wyluzowania i nieskrywanego strachu. Nasze czasy stały się zbiorem równoległych rzeczywistości, baniek i mikro-światów, a rozdrobnienie społeczeństwa nieuchronnie prowadzi do konfliktów, frustracji, załamania, krwi i łez. A nad wszystkim unosi się zmora zarazy, kataklizmu nuklearnego. Niedługo możemy stać się tym wymarłym jeleniem w frontu okładki.

Na pierwszym planie płyty znajdują się takie numery jak singlowe „Jackie Down The Line”, obok niego „How Cold Love Is”, a dalej „The Couple Across The Way”. Ponadto, w pamięć zapada zarówno klimatyczne otwarcie płyty, jak i bardzo efektowne, eleganckie zakończenie. Ewidentne jest, że Skinty Fia jest pomyślana jako całość, nawet jeśli nie jest to płyta o głębszej narracji czy dramaturgii. Obok płaszczyzn, jest tu głębia. Obok ciszy, wrzask. Obok szeptu, przekleństwa. A obok wyznania miłości, ubliżanie światu i bliźniemu, sfrustrowany umysł, dudniący puls, rozgrzane nerwy. Fontaines upakowali w tej płycie całych siebie, wszystko to, co mają do powiedzenia światu i co czynią od początku. Nie wybiegają w przyszłość, tylko kontemplują teraźniejszość, w której z trudem odnajdują miejsce dla siebie. I właśnie to, paradoksalnie, powoduje, że po raz kolejny trafiają w sedno. Nawet jeśli słyszeliśmy to już wcześniej, to jest na tyle silny głos, aby wciąż brzmiał donośnie i długo.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load