Recenzje

2022-04-30
Rammstein - "Zeit"
Grupa Rammstein uraczyła nas płytą postpandemiczną, zatytułowaną „Zeit”, niespecjalnie się jednak przejmując zmianami stylu, czy nawet eksperymentami.
Wykonawca: Rammstein
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2022

Gdy wybuchła pandemia COVID-19, Rammstein wciąż jeszcze promował poprzedni (bez)imienny album. Trasa siłą rzeczy została przełożona, a członkowie zespołu, zamiast bunkrować się w swoich nieruchomościach, spontanicznie weszli w proces twórczy. Ostateczne nagrania miały miejsce pod koniec 2020 roku i na początku 2021 w La Fabrique Studios we francuskiej Prowansji. Muzycy przyznają, że mieli więcej czasu na pracę i zastanowienie się nad kształtem kompozycji. Z jakim skutkiem? W otwierającym „Armee der Tristen” mamy jak zwykle miarowy, wyraźny rytm perkusji, naznaczony charakterystycznymi industrialnie i ‘rammsteinowo’ zabarwionymi gitarami. Mamy chóralne, patetyczne refreny, ale i kilka ładnych barw klawiszowych, zaś w tekście Till Lindemann zaprasza nas do wspólnego przeżywania smutku. Znacznie bardziej melancholijny (zwłaszcza w pierwszej połowie, bo reszta po staremu) utwór tytułowy traktuje o tym, by żyć tu i teraz, bowiem tytułowy ‘czas’ zdaje się być głównym gwarantem jego przemijania. Melancholię wypełnia także ponury „Schwarz”, zaś parateatralny wokal Lindemanna (nie po raz pierwszy zresztą na płytach Rammstein) w tej kwadraturze wypada nieco zabawnie. Muszą też być utwory szybsze i taką funkcję na „Zeit” spełniają „Giftig”, poruszający wątek ‘niezdrowych relacji’ oraz „OK”, który nie oznacza jednak tego samego, co w języku angielskim, przynosząc dawkę specyficznego humoru, wciąż obecnego w Rammstein. Wycieczka w stronę popu też musi się zdarzyć i taką funduje „Zick Zack”, zapowiadający się jako pewnik koncertowy. Poważniej przedstawia się „Meine Tränen”, bowiem Lindemann porusza tu zdaje się mocno autobiograficzny wątek rodzicielski. Coś z dawnych dokonań grupy ma natomiast „Angst” – wystarczy posłuchać riffu otwierającego. Największym zaskoczeniem jest natomiast przemieszanie brzmienia orkiestry przyzakładowej z typowym rammsteinowym sosem, a gdy wsłuchamy się tekst (szczerze polecam, zwłaszcza część refrenową), wszystko po zaskakująco do siebie pasuje. Pewną idyllę przynosi natomiast „Lügen”, który kołysankowy klimat zwrotek poprzecinano ostrzejszymi partiami, a wokal Lindemanna przepuszczono także przez… autotune, bo przecież nie o powagę tu chodzi. Album zamyka „Adieu”, którego tytuł mówi sam za siebie.

Nie sądzę, że „Zeit” zapisze się złotymi zgłoskami w dorobku Rammstein. Takie wydawnictwa grupa ma już wszak dawno za sobą. Ten album to po prostu kolejny pretekst, by pojechać w gigantyczną, fajerwerkową trasę koncertową, która i tym razem ma zahaczyć o nasz kraj.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load