Recenzje

2022-06-07
Decapitated - "Cancer Culture"
U Decapitated forma jak zwykle na wysokim poziomie. Co jakiś czas dochodzą jednak nowe elementy. W przypadku najnowszej płyty „Cancer Culture” jest to zarówno produkcja, jak i udział gości.
Wykonawca: Decapitated
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2022

Ale spokojnie – nie chodzi o to, że jest ich tylu, co na przykład na ostatnich płytach Me And That Man. To udział okazjonalny, choć znaczący. Zresztą wątpię by spiritus movens Decapitated - Wacław „Vogg” Kiełtyka chciałby takiego rozwiązania.

W nastrój płyty wprowadza marszowe intro “From Nothingness With Love”, kojarzące się nieco „World Painted Blood” Slayera. Zaś utwór tytułowy, to już sroga decapitatowa młócka, w której prym wiedzie perkusista James Stewart, grający początkowo w zespole od trzech lat przy okazji tras koncertowych (podyktowanych głównie zobowiązaniami w Vader). W ubiegłym roku dołączył do Decapitated już na stałe, a jego precyzyjnie-brutalną grę słychać od pierwszych sekund. Tekst utworu, napisany przez Jarka Szubrychta (od kilku płyt nadwornego lirycznego grupy) traktuje o kondycji ludzkości, jej zachowaniu względem naszej planety i życia codziennego. Ten wątek przewija się zresztą we wszystkich kompozycjach na płycie. Zaś wykrzykiwane w tym utworze przez wokalistę  Rafała ‘Rastę’ Piotrowskigo słowo „cancer” wbija się głowę bardzo sugestywnie. Jeszcze mocniej wypada „Just A Cigarette”, traktujący o przeroście celu nad jego realizacją. To bardzo ciekawa kwestia. Szeroka narracja chociażby w mediach, narzuca nam raczej styl życia zupełnie odwrotny – nastawiony na wielkie, bohaterskie cele, które wszyscy możemy osiągnąć. Słowa You dream of wielding a sword/True hero that saves the world/But you will die in bed, alone/Scared, obese, most likely overdose zdają się więc nie tylko skłaniać do refleksji, ale przede wszystkim okazać się bardzo prorocze. Urozmaiceniem muzycznym są natomiast tu co prawda nieliczne, ale zaskakująco spokojniejsze i melodyjne fragmenty gitar Vogga. „No Cure” zdaje się być przedłużeniem poprzednika zwłaszcza w kwestii tempa. Porusza nie tylko kwestie związane z kulturą Internetu, dominującą zwłaszcza w mediach społecznościowych, ale dotyka także chociażby specjalistów od teorii spiskowych, czy tzw. płaskoziemców (dość złowieszczo deklamowane słowa: That giant asteroid/Missed the target again/Your flat Earth is safe/What a shame (What a shame)).

Z kolei znany już z singla „Hello Death”, to połamana, acz precyzyjna kawalkada, którą ubarwiła gościnnie swoim głosem Tatianą Shmailyuk, wokalistka ukraińskiej grupy Jinjer (utwór powstał jeszcze przed wybuchem wojny w jej ojczyźnie). Kompozycja robi porażające wrażenie i odznacza się znakomitą produkcją Tomasza ‘Zeda’ Zalewskiego. Zaś w jednym z najbardziej progresywnych numerów na płycie „Iconoclast” pojawia się drugi gość - Rob Flynn, wokalista grupy Machine Head, której gitarzystą od dwóch lat jest Vogg. Można więc potraktować ten udział jako ruch w jakimś sensie oczywisty. Inaczej jednak rzecz ma się w przypadku samej partii wokalnej, jaką Flynn tu zapodał, bowiem płynnie przechodzi ona przez niemalże całe spectrum charakterystyczne dla lidera Machine Head. Zaskakuje natomiast „Suicidal Space Programme” – dość przestrzenny i kosmiczny we wstępie, ciekawie urozmaica deathmetalową maszynerię. Dodatkowym atutem jest tu jedna z najbardziej połamanych i ‘duszących’ solówek gitarowych Vogga, jaką kiedykolwiek nagrał. Z kolei swoistym przedłużeniem jest niespełna siedemdziesięciosiedmiosekundowy „Locked”, który kapitalnie wprowadza do klimatycznego „Hours Of Battlegrounds” z maszynową partią Stewarta w tle. To zdecydowanie jedna z najciekawszych kompozycji na płycie, gdzie Decapitated potwierdza, że żyje nie tylko prędkością i ciężarem (ponownie znakomita produkcja Zeda). Album zamyka „Last Supper”, która ma w sobie coś z dokonań… Behemoth.

Swoiste eksperymenty Decapitated na niwie muzycznej wyszły zespołowi na plus. Być może ośmieli to Vogga do dalszych i jeszcze śmielszych poczynań w tej materii. „Cancer Culture” to płyta jednocześnie brutalna i refleksyjna, oddająca ducha czasów bez naruszania fundamentów.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load