Recenzje

2022-08-01
Ygor Przebindowski - "Powidoki/Portrety - Miron Białoszewski"
„Powidoki…” to seria, którą Igor Przebindowski wydaje od 10 lat. Kolejną płytą z tego cyklu są „Powidoki/Portrety – Miron Białoszewski”, na której autor składa hołd naszemu znakomitemu poecie i prozaikowi w 100 rocznicę jego urodzin.
Wykonawca: Ygor Przebindowski
Wytwórnia: Wydawnictwo własne
Rok wydania: 2022

Nie po raz pierwszy Ygor podszedł do tematu bardzo indywidualnie i osobiście. Podobnie zresztą, jak ten, któremu składa hołd. Otwierające płytę „Przebudzenie” wprowadza niejako muzycznie w świat Białoszewskiego. Te delikatne i natchnione brzmienia smyczkowe przywodzą na myśl kilka skojarzeń. Płynne przejście do naznaczonego jazzem „Niedopisania”, daje pojęcie, jak Przebindowski ‘widzi’ Białoszewskiego dźwiękami. Wrażenie jest bowiem bardzo filmowe. Podobnie jest w przypadku utworu „Życia sam zapach”, który brzmi, jak gdyby dźwięki zawieszone były w powietrzu i autor sam je w tej przestrzeni układał. Rozwinięciem tego wydaje się być „Krajobraz jak oko”. Nie bez powodu tak piszę, bowiem niemalże wszystkie kompozycje mają niewiele ponad dwie minuty.

Pierwszym z kilku wyróżników muzycznych jest natomiast utwór „Szare eminencje zachwytu”. Naznaczony elektroniką, brzmi niczym interludium o brzasku. Jeszcze innym jest „Autoportret z szybowcem”, który nie odnosi się bezpośrednio do twórczości Białoszewskiego, lecz do widoku, jaki poeta miał z okna w mieszkaniu przy ul. Lizbońskiej 2 na Saskiej Kępie w Warszawie. Obserwować mógł z niego szybowce, startujące z pobliskiego lotniska na Gocławiu. ‘Filmowość’ tego utworu ujmuje, podobnie zresztą jak nieco minorowy „Było tak jest jak”. Ciekawie wypada zabarwione delikatną elektroniką „Leżenie”, mające w sobie odrobinę ducha muzyki Tangerine Dream. Chwila refleksji (niekoniecznie pozytywnej) przychodzi wraz ze „Spowiedzią na głos”. Trudno nie ulec klimatowi tej przejmującej kompozycji, tak samo jak „Czwartej nad ranem”, gdzie ‘słychać’ wręcz nadchodzący wschód słońca. Natomiast „Rzeczywistość ustalona” wytrąca nieco z tego rytmu. Naznaczona delikatnym nujazzem, stanowi przyjemną przeciwwagę, dla bardzo emocjonalnych poprzedników. Te zaś na nowo rozbudza melancholijna „Niecierpliwość”, która do spółki z fortepianowo-smyczkowym „Portretem kobiecym”, ponownie dźwiękowo przenosi w wrażliwy świat Białoszewskiego. Jego apogeum widać (słychać!) w „My rozgwiazdy” – trzyminutowej baśni, zawieszonej gdzieś w kosmosie. Jeszcze jedno zaskoczenie przynosi natomiast „! O !”, naznaczonym miarowym rytmem perkusji i dość niepokojącym tematem głównym. Album zamyka „Sercowisko” – smutne, ale idealne zakończenie.

„Powidoki/Portrety – Miron Białoszewski” to płyta nie tylko na niespełna trzy kwadranse, ale i na znacznie dłużej. Ygor Przebindowski stworzył bardzo naturalną ścieżkę dźwiękową do świata naszego poety, w który dość niepozornie się wchodzi, a z którego nie tak łatwo wyjść.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load