Recenzje

2022-08-07
Sun's Signature - "Sun's Signature"
Była wokalistka grupy Cocteau Twins Elizabeth Fraser i jej życiowy partner - perkusista Damon Reece - wydali debiutancki mini-album ich nowego projektu Sun's Signature.
Wykonawca: Sun's Signature
Wytwórnia: Partisan Records
Rok wydania: 2022

Od kiedy Cocteau Twins zawiesili działalność zespołową w 1997, ich fani nie poprzestają mieć nadziei, że wielki dzień powrotu kiedyś nastąpi. W międzyczasie, poszczególni członkowie tego wyjątkowego szkockiego trio działają w swoich odrębnych, solowych kierunkach: Robin Guthrie regularnie wydaje płyty przepełnione ambientowymi łzami swojej gitary, Simon Raymonde prowadzi label Bella Union (na wzór Ivo Watts-Russella i 4AD) oraz swój zespół-kolektyw Lost Horizons; a Liz Fraser, czyli ta której głos pozostaje w duszach każdego, kto otarł się o muzykę Cocteau Twins, pojawia się w przestrzeni publicznej bardzo sporadycznie, przeważnie gościnnie i jednorazowo. Obok najsłynniejszej kompozycji z jej udziałem – „Teardrop” Massive Attack – jej głos i śpiew pojawiał się u Craiga Armstronga, Yanna Tiersena, a nawet Jónsiego (ich duet po prostu musiał kiedyś zaistnieć). Mimo to, Liz pozostaje w ukryciu; jak sama powiedziała, walcząc z depresją i wpływem uzależnień.

Aż do teraz. Fraser coraz śmielej zaczęła „wyglądać z ukrycia”, testując grunt do ponownego tworzenia muzyki we własnym sercu i duszy. Sun's Signature, jej projekt powstały we współpracy z Damonem Reece (ex-Echo & The Bunnymen, Spiritualized, Lupine Howl) to najbardziej wyrazisty kawałek jej twórczości powstały po rozpadzie Cocteau Twins. Brzmi tak, jakby od tamtego pory nie upłynął nawet rok – jej głos i śpiew, nie do pomylenia z czymkolwiek innym, ma się doskonale. To muzyka piękna i cicha, trwająca w miejscu, ale opowiadająca emocjami pewną historię („Underwater”, „Golden Air”). Nie jest to kopia Cocteau Twins; jedynie „Apples” są tożsame z estetyką macierzystej formacji Liz. Cała reszta prezentuje coś zupełne innego, ale równie magicznego. Nie bez wpływu na brzmienie tej EP-ki pozostają goście – Steve Hackett na gitarach, Thighpaulsandra na klawiszach, Sean Cook na basie. Nawet okładkę zaprojektował Robert Del Naja.

Sun's Signature to tylko EP-ka, ale słucha się ją i podziwia jak cały, pełnokrwisty album. To muzyka, która nie mija zbyt szybko. Jak pamiętamy, Cocteau Twins lubili format EP-ek, do których wkładali równie dużo serca i treści, a nie tylko powierzali im pilotażowe role. To piękna, oszałamiająca płyta, ekspansywna i wybujała w swojej magii, a jednocześnie cicha, eteryczna, niebiańska. Wokal Liz jest jak zawsze anielski, a gitara Hacketta dodaje jej swojego typowego smaku i klimatu innego czasu. Sporo w tej nowej muzyce potencjału filmowego; chociażby „Bluedusk” sprawia wrażenie ilustracji ruchomego obrazu z innego świata. Bardzo łatwo jest zaprzyjaźnić się z tym brzmieniem oraz mieć sposobność podziwiania magicznego głosu Liz w trochę innej estetyce, która za każdym podejściem przyciąga uwagę od innej strony i różnymi detalami. Czy mamy tu do czynienia z czymś więcej, niż jednorazową EP-ką? Czy za tym może stać potencjał na więcej? Sama Liz Fraser twierdzi, że tak.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load