Recenzje

2017-04-15
Mike & The Mechanics - "Let Me Fly"
Grupa Mike & The Mechanics wystąpi we wrześniu w Krakowie. Ale zanim to nastąpi zapraszamy do lektury jego najnowszej płyty "Let Me Fly".
Wykonawca: Mike & The Mechanics
Wytwórnia: Warner Music Polska
Rok wydania: 2017

Od jakiegoś czasu znów wzmagają się plotki o powrocie Genesis na scenę. Na razie jednak fanom zespołu muszą wystarczyć solowe dokonania jego członków. Ci, którzy marzą o powrocie klasycznego składu mogą cieszyć się wydanym w marcu, recenzowanym już tutaj dziełem Steve’a Hacketta „The Night Siren” i pojedynczymi utworami publikowanymi przez Petera Gabriela. Phil Collins szykuje się do czerwcowej trasy po Europie. Zaś 7 kwietnia światło dzienne ujrzała nowa, ósma płyta projektu Mike’a Rutherforda.

Wydana 6 lat temu płyta „The Road” była dla Mike + The Mechanics początkiem nowej drogi. Ze starego składu pozostał tylko pomysłodawca zespołu - Rutherford. Wokalistami zostali Andrew Roachford i Tim Howar. Pozostali członkowie to: perkusista Gary Wallis, klawiszowiec Luke Juby i gitarzysta Anthony Drennan. Jak pisze dziś o sobie i swoich obecnych kompanach Rutherford „od czasu wydania poprzedniej płyty dużo koncertowaliśmy i staliśmy się prawdziwym zespołem”.

Zdaniem basisty i gitarzysty Genesis „ten album to powrót do wczesnych brzmień Mechaników”. Najbardziej można się z tym stwierdzeniem zgodzić, słuchając „The Letter”. Da się tam poczuć ducha najlepszych czasów projektu Mike + The Mechanics. To samo można powiedzieć o „Don’t Know What Came Over Me”. Utwór słusznie wybrany na singiel promujący płytę. Oczywisty przebój. Gdyby wyszedł w czasach największej popularności Mechaników, byłby hitem.

„Let Me Fly” to głównie zbiór piosenek. Melodyjnych, nieskomplikowanych, ale nie oznacza to, że banalnych. Jedne lepsze („Are You Ready?”, „The Best Is Yet To Come”, „Not Out of Love”), inne słabsze („High Life”). Całość płyty otwiera tytułowy utwór o nieco gospelowym zabarwieniu. Rolę spokojniejszych kompozycji pełnią “Save The World” i “Love Left Over”. Podczas słuchania zwraca też uwagę na siebie „I’ll Be There For You” z syntezatorowym brzmieniem niczym z lat 80. Choć umieszczenie tego utworu między „Love Left Over” i „Save My Soul” jest niezbyt szczęśliwym pomysłem. Skoro już o „Save My Soul” – ciekawa kompozycja na zakończenie albumu z najbardziej rockowo brzmiącymi dźwiękami gitary na nim (choć nie są to zbyt duże ilości).

„Let Me Fly” to solidna płyta. Jeśli ktoś chce na niej szukać genialnych kompozycji na miarę „The Living Years”, może się zawieść. Ale ósmy studyjny album Mike + The Mechanics zawiera całkiem sporą dawkę dobrego poprockowego grania. Album w sam raz na wiosenne dni.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load