Recenzje

2016-02-04
Tindersticks - "The Waiting Room"
Na nowej płycie grupa Tindersticks twardo kroczy naprzód muzyczną drogą wyznaczoną 25 lat temu. I robi to z niezmiennym urokiem.
Wykonawca: Tindersticks
Wytwórnia: City Slang
Rok wydania: 2016

To, że grupa Tindersticks twardo trzyma się muzycznych schematów wyznaczonych w latach 90. dla niektórych osób może być męczące, a nawet nudne. Tym bardziej, że jest to muzyka wymagająca skupienia oraz uwagi i zwracania uwagi na smaczki aranżacyjne. Na "The Waiting Room" może jeszcze bardziej niż na poprzednich płytach. Pozornie niewiele się tutaj dzieje. Kompozycje ubarwione charakterystycznym, zbolałym głosem wokalisty Stuarta Staplesa płyną leniwie ocierając się nawet o klimaty ambient (znakomity, instrumentalny "The Fear Of Emptiness"). 

Jednak pod tą warstewką nostalgii i smutku dzieje się naprawdę dużo ciekawych rzeczy. Weźmy na przykład przyjemnie narastający "We Are Dreamers!" z gościnnym udziałem Jehnny Beth z grupy Savages, która tworzy ze Staplesem poruszający duet wokalny. Podobnie wzrusza inny duet Staplesa, tym razem z nieżyjącą już od kilku lat kanadyjską wokalistką Lhasą w "Hey Lucinda". Albo bujający "Help Yourself" z fajnie brzmiącymi dęciakami, który możemy zaliczyć do grona najbardziej pogodnych kompozycji w historii Tindersticks. Piosenki z "The Waiting Room" mają miły dla ucha filmowy klimat rodem z europejskich filmów z lat 60. i 70. Dużo tu orkiestrowych aranżacji, dyskretnej elegancji.

To nie jest płyta dla wszystkich. Nie każdy bowiem znajdzie w sobie tyle siły i samozaparcia, by skupić uwagę na tym, co się dzieje na "The Waiting Room". To płyta nie na dzisiejsze czasy, pełne pośpiechu i chaosu. Ale ci, którzy wysłuchają tej płyty w całości na pewno docenią jej wielkość oraz piękno. Dla mnie to jeden z kandydatów do miana "najpiękniejszej płyty 2016 roku". 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load