Wywiady

Lady Pank

2021-04-22

W tym roku przypada jubileusz 40 lat artystycznej działalności Lady Pank. Oprócz zapowiedzi koncertowych z tej okazji, grupa wydała nowy album zatytułowany „LP 40”. O szczegółach tego wydawnictwach i innych nadchodzących inicjatywach związanych z grupą, opowiedział mi jej wokalista, Janusz Panasewicz

Rozmowa z: Janusz Panasewicz

MM: 40 lat na scenie, a Lady Pank wypuszcza album z premierowym materiałem, zamiast na przykład antologii. To album współczesny, napisany już w pandemii. Jan Borysewicz pisze ponoć cały czas, więc zastanawiam się, czy planowaliście ten album już wcześniej?

JP: Tak akurat wyszło, że ukazał się w roku naszego czterdziestolecia, które przypada na jesień, licząc od pierwszej napisanej piosenki, czyli „Małej Lady Punk”. A czy planowaliśmy? Od jakiegoś czasu co kilka lat wydajemy nowy materiał, więc tak, czy inaczej ta płyta by się ukazała.   

MM: Na płycie nie ma ani jednego Pana tekstu. Napisał je Wojciech Byrski do spółki z Janem. Dwa popełnił też Michał Wiraszko z Much. Nie kusiło Pana, by napisać coś na ten album?

JP: Napisałem wszystkie teksty na poprzednią płytę „Zimowe Graffiti 2” (z 2007 roku – przyp. MM). Teraz chciałem trochę od tego odpocząć. Zwłaszcza, że przygotowuję także powoli swoją solową płytę. W Lady Pank nigdy nie było przymusu, że ktoś musi pisać teksty. Zawsze wybieramy takie rzeczy, które są aktualne, a które i tak przechodzą później przeze mnie, bym mógł je zaśpiewać z odpowiednim zaangażowaniem. A w przypadku tej płyty było tak, że niektóre teksty zmienialiśmy. Pewne frazy nie pasowały mi pod kątem wokalnym. Pracowaliśmy więc nad tym, by słowa pasowały do mnie i do języka, którym mówię. Generalnie jednak ich pierwotna esencja została zachowana.

MM: Trudno wyobrazić sobie taki jubileusz bez Andrzeja Mogielnickiego. Na płycie jest jednak tylko jeden tekst jego autorstwa – do utworu „Erazm”

JP: Z Andrzejem było tak, że gdy ta płyta zaczęła powstawać, wydawało mi się, że będzie na niej więcej jego tekstów. On pisze w sposób dość zdecydowany i porusza sporo kwestii społecznych. To nie do końca pasowało do harmonii, które wymyślił Janek. Wydawały się zbyt ostre do pewnej delikatności tych kompozycji. A z drugiej strony było też tak, że nie wszystkie propozycje Janka odpowiadały Andrzejowi. U nas ten proces twórczy ma kilka etapów i staramy się, by był jak najbardziej płynny.

MM: Jan Borysewicz zaśpiewał w utworze „Ameryka”, ale i naliczyłem zwrotkę w „Kartonie”.

JP: Tak, śpiewamy we dwóch, ponieważ w związku z jubileuszem chcieliśmy nawiązać do naszej pierwszej płyty. Janek zaśpiewał wówczas „Małą Lady Punk” i „Minus 10 w Rio”, gdzie śpiewał zwrotki, a ja refreny. Historia zatoczyła koło i na tej płycie Janek zaśpiewał właśnie w otwierającej „Ameryce” i oraz zwrotkę w „Kartonie”.

MM: Klawisze nagrał Jarosław Baran. Na koncertach natomiast w tej roli wspiera was Wojtek Olszak. Mam wrażenie, że styl obu tych klawiszowców się niejako zlewa.

JP: To prawda. To wynika z aranżacji tych kompozycji. Te harmonie są dość rozpoznawalne dla Lady Pank. W studiu wspiera nas Jarek Baran, który wraz z Jankiem zajmuje się produkcją oraz później także miksem. A Wojtek Olszak nie tylko wspiera nas na żywo na klawiszach, bo w przypadku tej płyty zajął się także produkcją moich wokali.

MM: Podkreślacie w wywiadach, że bardzo budujący jest dla was bunt młodych ludzi w Polsce. O tym traktuje zdaje się nieco marszowy utwór „Pokolenia”?

JP: Sporo osób traktuje „Pokolenia” i ten marszowy rytm, sugerując, że to maszerują nasi konkurenci muzyczni (śmiech). Oczywiście, to też nie jest mylne podejście, bo przecież cały czas pojawiają się na rynku młodzi artyści, którzy prezentują coś nowego. Jednak niewiele z tego, o czym śpiewają, odnosi się do kwestii społecznych. Wciąż bardzo niewielu młodych artystów w naszym kraju podejmuje tego typu tematykę w swojej twórczości. Natomiast ten utwór traktuje o pokoleniach w szerszym sensie: społecznym i historycznym. W ostatnich dwóch latach te zmiany widać coraz bardziej. Do głosu w ogóle dochodzi młode pokolenie, co mnie akurat bardzo cieszy.

MM: Wspomniał Pan o przygotowaniach płyty solowej. Podejrzewam, że będzie ona zupełnie inna, niż „Fotografie” sprzed 7 lat, które powstały przy udziale Johna Portera?

JP: Zdecydowanie! To wiąże się też z książką, która jest w przygotowaniu, a która dotyczy mojej historii itd. Powstała przy udziale dwóch młodych ludzi. Jest skończona, natomiast chciałbym ją wydać razem z płytą. Na razie jednak jestem skupiony na Lady Pank. Czekamy, by móc zagrać całą trasę jubileuszową oraz zaległe koncerty, których nie zagraliśmy z powodu pandemii. Dlatego też trudno mi określić, kiedy ukaże się moja solowa płyta, bo wszystko obecnie jest niepewne…

MM: Wielu artystów obecnie podsumowuje swoją działalność artystyczną filmami dokumentalnymi. Nie myśleliście o takiej formie?

JP: Takich propozycji na przestrzeni lat było sporo… Teraz jest pandemia, więc taki projekt realizowałoby się jeszcze trudniej. Wcześniej graliśmy po 100 koncertów w ciągu roku, więc trudno nas było zatrzymać na dłużej. Poza tym nie dostaliśmy takiej bardzo konkretnej propozycji zrobienia filmu, która by nas satysfakcjonowała. Nigdy się też nie napinaliśmy się specjalnie na tego typu przedsięwzięcia. Dopóki gramy, nagrywamy płyty, historia się dzieje i cały czas to wszystko idzie do przodu. Myślę, że na takie duże podsumowanie naszej działalności jeszcze przyjdzie czas.

MM: Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Grzegorz Szklarek


Rozmawiał: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load